Akcja sprzątania polskiego cmentarza w Kołomyi

-a A+

Młodzież z Polski kontynuuje rozpoczętą od 2010 roku przez Towarzystwo Miłośników Kultury Kresowej we Wrocławiu inicjatywę „Sprzątanie polskiego cmentarza w Kołomyi”.

W tym roku akcja rozpoczęła się 2 sierpnia i potrwa dwa tygodnie. Rekordowa liczba wolontariuszy z Polski, 24 osoby, prowadzą prace remontowo-porządkowe przywracające do właściwego wyglądu fragmenty zniszczonego cmentarza. Wyjazd ten był możliwy dzięki dotacji z Fundacji KGHM Polska Miedź, a także wsparciu wielu darczyńców.

Od początku istnienia inicjatywy młodzi zrobili gruntowną robotę, każdego roku odnawiając kilkadziesiąt nowych mogił.

- Bardzo wiele jest pomników, elementów nagrobnych poprzewracanych na ziemie, poniszczonych, połamanych, które są zapadnięte. Często trzeba je wykopywać, bo tylko fragmencik wystaje znad ziemi. Staramy się je odczyścić, wymyć gruntownie, odmalować napisy tam, gdzie jeszcze da się je odszyfrować. Przywrócić pierwotne napisy, pierwotny wygląd tych pomników – mówi koordynator akcji Zbigniew Saganowski, wiceprezes Towarzystwa Miłośników Kultury Kresowej we Wrocławiu.

Historia cmentarza sięga ponad dwustu lat. Prowadząc prace remontowe, wolontariusze każdego roku odkrywają coraz starsze pochówki. Najstarsza tablica, którą odzyskano, jest datowana 1799 rokiem, napisana łaciną, dotycząca pochówku czteroletniego chłopca Bonifacego.

- Dla nas pasją jest ratowanie tego cmentarza, ponieważ ideą działalności naszych grup jest odkrycie jak najwięcej nazwisk, przywrócenie im pamięci. Podnoszenie elementów, które mają napisy od spodu ziemi, oczyszczenie z roślinności, pluszczów, tworzenie inwentaryzacji nazwisk osób, które są pochowane – to nasz główny cel – dzieli się wrażeniami Zbigniew Saganowski.

Na cmentarzu znajdują się pochówki wielu znanych rodzin. Zachowały się do dziś grobowce rodziny Piskozubów, których przedstawiciele pełnili ważne funkcje w mieście: burmistrza, notariuszy, poczmistrzów, zarządców kolei. Z wybitnych Polaków na cmentarzu spoczywają m.in. dwaj burmistrzowie tego miasta: Saturnin Andrzej Zaremba (1877–1935) oraz Kazimierz Bronisław Nieczuja-Witosławski (1842–1906). Chociaż dużo grobów jest jeszcze nierozpoznanych, nazwiska wielu pochowanych można znaleźć za pomocą katalogu na stronie internetowej www. genealogia.okiem.pl.

Podczas prac wolontariusze odkryli dużo oryginalnych nagrobków. Zbigniew Saganowski opowiada:

- Odkryliśmy zupełnie nietypowy grób, który pierwszy raz widziałem. To była okrągła czasza zrobiona z cegieł, tak zwany strop sklepiony. W jednym krańcu tej czaszy była wyrwa. Baliśmy się, że to w następnych latach się zapadnie, więc martwiło nas jak to zabezpieczyć. Odbudowaliśmy tę wyrwę w sposób fachowy. W trakcie prac nad tym nagrobkiem znaleźliśmy obok w zaroślach elementy pomnika – słupka czterokątnego. Okazało się, że na tym słupku piaskowcowym z czterech stron na każdym boku jest napis dotyczący pochówku księdza. Nie cały teksty udało nam się odszyfrować, ale nazwiska znamy.

4 sierpnia, do ekipy młodzieży z Polski dołączyli również członkowie Lwowskiego Klubu „Strefa Młodzieży” oraz wolontariusze ze Lwowa. Wyjazd ten był zorganizowany w ramach projektu „Upamiętnienie miejsc polskiej pamięci” przy wsparciu Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”.

- Chcieliśmy przyjechać tutaj przynajmniej na jeden dzień, aby prężnie popracować. Sprzątanie cmentarza to dla nas wyraz szacunku do historii, odnowienie więzi z rodakami. Takie miejsce jak ten zabytkowy cmentarz w Kołomyi nie mógł pozostawić nas obojętnymi. Cieszymy się, że możemy razem z wolontariuszami z Polski łączyć się w tym, co robimy. Chcemy pokazać, że tutaj też są Polacy, którzy pamiętają o historii – powiedział Eugeniusz Wołoszyn, prezes młodzieżowej organizacji.

Chociaż duży obszar prac już jest wykonany, cmentarz nadal potrzebuje opieki i renowacji nagrobków. Praca wolontariuszy jest przykładem tego, jak łącząc się w jednym celu, można osiągnąć większe efekty. Współpraca z miejscowym środowiskiem pomogłaby szybciej przywrócić to miejsce pamięci do pierwotnego wyglądu, odzyskać kolejne imiona zmarłych i zachować historię.

Karina Wysoczańska

Fot. Eugeniusz Wołoszyn

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.