Łączy nas edukacja

-a A+

Nie pierwszy rok trwa różnorodna współpraca pomiędzy górnośląskim Bytomiem i galicyjskim Drohobyczem, miastami partnerskimi.

Takie dobre kontakty nie są przypadkowe – wiele wspólnego mają oba miasta, od zawsze były wielonarodowe, wzbogacone różnorodnymi kulturami. Historię Bytomia tworzyli Polacy, Czesi, Niemcy, Austriacy, tak samo jak kilka narodów w różnym czasie rozwijały nasze „półtorej miasta”.

Również w tym roku bytomski oddział Stowarzyszenia Wspólnota Polska z przewodniczącą Alicją Brzan-Klos na czele rozpoczął nowy projekt – tym razem oświatowy, pod nazwą „Rodzina Polonijna”. Sens projektu polega na wymianie i wspólnej nauce uczniów z Bytomia i Drohobycza, chcących w przyszłości studiować dziennikarstwo. Otóż startował pierwszy etap projektu.

Pięćset kilometrów nie są straszne, gdy jedziesz po nowe wrażenia
Przez tydzień, od 16 po 21 października szóstoklasiści z drohobyckiej szkoły specjalistycznej nr 2 (niedawno otrzymała ona imię swej wieloletniej dyrektorki Kornelii Melnykiewicz) przebywali w Bytomiu. Ukraińskie dzieci pojechały do Polski w towarzystwie dwóch wychowawczyń – wicedyrektor szkoły Darii Żywczyn i nauczycielki Natalii Romaniw. Dzieciom towarzyszyło dwóch dziennikarzy z informacyjnych partnerów projektu – wydawnictwa „Majdan” i gazety „Media Drohobycza”.

Droga przed dziećmi była długa. Na szkolnym dziedzińcu odprowadzali ich rodzice. Następnie przejazd autobusem do granicy. Dalej przejście przez piesze przejście w Szeginiach, a w Medyce na dzieci czekał już podstawiony autokar. Na granicy – niespodzianka. Jeden z uczniów miał kanadyjski paszport – kilka lat mieszkał z rodzicami w tym kraju.

Mijane pejzaże wielu podróżującym przypominają ukraińskie, a niektórym – widziane w Niemczech, tym, którzy zdążyli już tam być. Po drodze wiele rozmów o mieście do którego zmierzają. Jeszcze tam nie byli, chociaż niektórzy odwiedzili już dolnośląski Wrocław i Legnicę. Przy rozmowach 500 km mija niepostrzeżenie.

Bytom spotkał nas pochmurną pogodą. Jadąc do miejsca zamieszkania młodzi drohobyczanie z zainteresowaniem oglądali architekturę, tak odmienną od ich rodzinnego miasta. Od razu zauważono, że wszystkie miasta tej metropolii – a jest ich 14 – wyróżnia piękno budowli i dużo zieleni wokół.

Fot. Leonid Golberg

Najpierw zajęcia integracyjne i artystyczne, potem – spacer po mieście
W Bytomiu na gości czekali już uczniowie i nauczyciele szkoły nr 5 im. Poli Maciejewskiej, biorących udział we wspólnym projekcie. Pełna nazwa projektu brzmi: „Rodzina Polonijna. Współpraca szkół, działających w systemach oświatowych innych państw, a także organizacji społecznych za granicą, nauczających języka polskiego ze szkołami w Polsce”. Warto przypomnieć, że drohobycka szkoła średnia nr 2, była pierwszą szkołą w mieście, gdzie oprócz języka niemieckiego (w którym specjalizuje się szkoła) i języka angielskiego, wprowadzono również nauczanie języka Norwida i Schulza.

Po śniadaniu rozpoczęły się zajęcia, które prowadziły Katarzyna Wałuda, Monika Wolf, Kamila Monika i Jolanta Fejdasz – utalentowane i kreatywne nauczycielki, umiejące zainteresować dzieci i zachęcić je do wspólnej twórczości. Dzieci wzięły udział w szkoleniach z malowania, co dla uczniów z Drohobycza było nowością – tworzenia obrazów na wodzie. W drugiej połowie pierwszego dnia pobytu odbyło się krótkie zapoznanie z Bytomiem, a potem każdego dnia drohobyccy uczniowie coraz lepiej poznawali to miasto.

Warto podkreślić, że Bytom w pewnym stopniu jest miastem kontrastów. Z jednej strony piękne i wymuskane centrum, a na peryferiach wiele zaniedbanych i opuszczonych budynków. Ostatnio zmniejsza się ilość mieszkańców – z niedawnych 250 tys. dziś jest około 130 tys. Po zamknięciu kopalni i innych przedsiębiorstw górniczych jest problem ze znalezieniem pracy. Wielu mieszkańców otrzymuje różnego rodzaju zapomogi od państwa. Ale miasto żyje i to nie tylko w oczekiwaniu zmian, które odbywają się tu powoli i przy wsparciu Unii Europejskiej.

Ciekawą była wycieczka do niemieckiego schronu w okolicach Bytomia – Michowic. Dzieci jakby przeniosły się w rok 1945, gdy w tym schronie chowano się przed natarciem Armii Czerwonej. Jest tam interesującą ekspozycja, wykorzystująca techniki multimedialne. Obiektem opiekuje się, i wycieczkę drohobyckiej młodzieży zorganizowało Stowarzyszenie na rzecz zabytków fortyfikacji „Pro Fortalicium”. Młodzież była nieco zdziwiona przestawieniem akcentów: atakujący Iwan i Mykoła przedstawieni są jako okupanci, a „biedni” naziści musieli się bronić.

Fot. Leonid Golberg

Prawie jak studenci – na Uniwersytecie w Sosnowcu
W kolejnych dniach uczestnicy integracyjnego polsko-ukraińskiego projektu przebywali w Zagłębiu Dąbrowskim – w Sosnowcu. Kiedyś przebiegała tędy granica między Małopolską i Górnym Śląskiem, a Sosnowiec był na terenach Imperium Rosyjskiego. W tych okolicach miasta należały do różnych zaborów.

Dzisiejszy Sosnowiec – to miasto o powierzchni 96 km², liczące ponad 206 tys. mieszkańców, i też nie jest już centrum górnictwa. Dziś jest to ośrodek współczesnej logistyki i wysokich technologii. Obok innych znanych firm światowych swoje biura mają tu amerykańskie Amazon czy IBM. Ale współczesny Sosnowiec znany jest ze swej wyższej szkoły Humanitas, która właśnie przyjmowała gościnnie ukraińskich uczniów.

Na wstępie rektor uczelni, dr hab. Michał Kaczmarek i zastępca dziekana wydziału humanistycznego ds. współpracy międzynarodowej Maj Czyż-Dudek zapoznali młodzież z uczelnią i opowiedzieli o nauce w Sosnowcu studentów z Ukrainy. Rektor uczelni wygłosił interesujący wykład „Moda czy konieczność”. Drohobycka młodzież zapoznała się też z miastem, jego historią i współczesnością. Okazało się, że znany polski śpiewak, rodem z Sosnowca, Jan Kiepura, był też związany z Truskawcem, gdzie miał swoją willę. Uczestnicy projektu mieli niezwykłą możliwość spotkać się z twórczością słynnej poetki-noblistki, gorącego kibica boksu, mistrzyni kolaży-wycinanek i kolekcjonerki zapalniczek Wisławy Szymborskiej. Zadziwiający świat poetki w żywy i porywający sposób przedstawiła dr Magdalena Boczkowska. Zabrzmiały również wiersze mistrzyni polskiego słowa różnych form i treści, w tym i krótkie tzw. limeryki, które tak lubiła Szymborska.

Po wysłuchaniu wykładu Daria Żywczyn, wykładająca w szkole literaturę światową, orzekła, że wiele nowego dowiedziała się o Szymborskiej i teraz musi na nowo przeczytać jej utwory. Była również pod wrażeniem uniwersytetu, poziomu wykładania, i profesorów. – Wierzę, że wkrótce wielu naszych uczniów będzie tu studiować – stwierdziła.

Po smacznym obiedzie w przestronnej studenckiej stołówce uczniowie z Drohobycza powrócili do Bytomia.

Następnego dnia znów powróciliśmy do Humanitasu. Mgr Artur Kostiw opowiedział o dziennikarstwie on-line, różniącym się od tradycyjnego dziennikarstwa, i o tym, że podstawowe zasady dziennikarstwa pozostają niezmienne. Lektor załączał do lekcji swoich słuchaczy, którzy – zarówno z Ukrainy, jak i z Polski, byli nadzwyczaj aktywni. Młodzież z Drohobycza była już obeznana z tym, co to są media, jakie są style dziennikarstwa. Warto tu podkreślić poziom wszystkich uczniów, ale chciałoby się dodatkowo wymienić Lerę z Donbasu, która wspaniale integrowała się w środowisko drohobyckie i była bardzo aktywna na wszystkich zajęciach w Polsce.

Nie mniej interesujący był ostatni wykład. Prowadził go mgr Krzysztof Korzenicki, kierownik działu promocji i reklamy tej uczelni.

W ramach tej części projektu młodzież z Drohobycza zwiedziła Centrum promocji Bytomia, miała szkolenia w Muzeum Śląskim i Bytomskim Centrum Kultury – Wynikiem wspólnych z polskimi kolegami działań będzie film o bytomskiej i drohobyckiej rzeczywistości.

Na zakończenie goście z Drohobycza odwiedzili Katowice. Pojechali tam nie po to, by odwiedzić tutejsze sklepy (chociaż trzeba też przywieźć do domu jakieś upominki), ale po to, by poznać stolicę Górnego Śląska, największe miasto regionu (330 tys. mieszkańców), które z byłego centrum górniczego przekształciło się w potężne centrum biznesu, logistyki i turystyki.

Wrażenie robi największy w Polsce Park Śląski, powierzchnią przewyższający nawet Central Park w Nowym Jorku; stara kopalnia Gwido, która obecnie jest obiektem zabytkowym; okolice miast Nikiszowiec i Giszowiec – dzielnice wybudowane dla górników; wielki pałac Kongresów, budowany przez kilka dziesięcioleci, a obecnie ozdoba współczesnych Katowic; kanał z palmami na brzegu; obiekt widowiskowo-sportowy „Spodek” mieszczący 11,5 tys. widzów.

Jakkolwiek nasycone były dni, nadeszło zakończenie. Tym razem – zakończenie jednego z etapów projektu. Żegnały się dzieci, które zdążyły już się zaprzyjaźnić. Ale nie na długo, bo już 7 listopada uczestnicy projektu – i młodzi i starsi – znów spotkają się podczas drugiego etapu projektu „Rodzina Polonijna”. Drohobyccy uczniowie będą zapoznawać swoich przyjaciół z Polski z urokami Drohobycza, Truskawca i Lwowa.

Leonid Golberg
Marta Binias
Andrij Jurkewycz
Tekst ukazał się w nr 20 (288) 31 października – 16 listopada 2017

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.