Pomagamy rodakom na Kresach

-a A+

Nam, Kresowianom, przypadły w udziale dwie Ojczyzny: Ojczyzna dzieciństwa, młodości – to Ziemia Kresowa i Ojczyzna przydzielona nam – to tzw. Ziemie Zachodnie, odzyskane. Tęsknimy za naszą pierwszą Ojczyzną, dlatego tak często organizujemy wycieczki i odwiedzamy ją.

Szukamy w rodzinnych miejscowościach naszych śladów, rodzinnych grobów, aby móc zapalić znicz. Chcemy też poznawać miejsca związane z naszą historią, piękno miast i w miarę naszych możliwości wspomóc rodaków tam mieszkających. Moja pierwsza kresowa podróż odbyła się do rodzinnej miejscowości Medenice, niebawem po odzyskaniu przez Ukrainę niepodległości.

Motywem mojego przyjazdu do Medenic było uporządkowanie nielicznych ocalałych grobów mojej rodziny: dziadka Bazylego oraz ciotki Katarzyny, której grób należało od podstaw uporządkować. Zgodnie z jej wolą pochowana została obok swojego ojca Bazylego, tuż przed zamknięciem na wiele lat polskiego cmentarza. Grób przypominał mały zarośnięty „kopczyk”, nie miał nawet krzyża. Obecnie ciotka godnie spoczywa obok swojego ojca Bazylego Mazurczaka.

W czasie kilkudniowego pobytu zaobserwowałam wśród społeczności medenickiej polskiego pochodzenia budzącą się świadomość narodową i religijną. Świadczyły o tym wypowiedzi: „jestem Polakiem, ale mówić po polsku nie umiem”, „mówię słabo po polsku”, „nie mam różańca, książeczki do nabożeństwa, tak bardzo chciałabym je mieć”.

Ludzie byli radośni, zaangażowani w zmiany zachodzące w ich otoczeniu, między innymi z obecności polskich księży Zmartwychwstańców: ks. Andrzeja Jagiełki i ks. Marka Strzyżyńskiego. Księża wówczas mieszkali w jednym pokoiku, w warunkach bardzo prymitywnych, siermiężnych, ale nie narzekali, byli otoczeni życzliwością i opieką. W tym czasie trwały zdecydowane starania o odzyskanie plebanii. Efekt przyniosła dopiero zorganizowana przez kobiety głodówka w urzędzie gminy. Przebieg głodówki zrelacjonowała mi podczas mojego powtórnego przyjazdu (cd. porządkowania grobów) śp. Franciszka Leśniańska, uczestniczka akcji. Jej radość i satysfakcja z osiągniętego celu były tak entuzjastyczne, że pozostanie w mojej pamięci na długie lata.

W czasie mojego pobytu trwały też prace przy odbudowie kościoła totalnie zdewastowanego i przebudowanego na dom kultury. Codziennie w godzinach popołudniowych kilku mężczyzn wraz z księżmi Andrzejem Jagiełką i Markiem Strzyżyńskim usiłowali przywrócić kościołowi pierwotny wygląd, chociażby zewnętrzny. Nie było to łatwe, gdyż nie zachowała się żadna dokumentacja.

Pobyt w rodzinnej miejscowości zapoczątkował trwające do tej pory zaangażowanie w pomoc Rodakom. Na przestrzeni kilku pierwszych lat Polacy kresowi chętnie sięgali po polską książkę, była bardzo pożądana, gdyż pomagała w uczeniu się i doskonaleniu języka polskiego oraz przybliżała nieznaną im dotychczas Polskę. Pierwsze paczki z książkami były wysyłane drogą pocztową do Medenic na adres parafii ks. Andrzeja Jagiełki, a z okazji świąt Bożego Narodzenia słodycze dla dzieci, różańce, modlitewniki. Z dostarczonych książek udało się na plebanii zorganizować małą biblioteczkę. W kolejnych latach książki były dostarczane do Medenic, Drohobycza, Lwowa i innych miejscowości przy okazji wycieczek organizowanych przez TMLiK prezesa Jana Tarnowskiego, w których z przyjemnością uczestniczę.

Uczeniu się języka polskiego sprzyjały też nowe warunki polityczne, gdyż po odzyskaniu przez Ukrainę suwerenności Polacy na Kresach podjęli starania reaktywowania polskich placówek oświatowo-kulturalnych. Między innymi w Drohobyczu powstało Centrum Metodyczne Nauczania Języka i Kultury Polskiej, które służy wszystkim oświatowym placówkom uczącym języka polskiego i w języku polskim na Ukrainie. Prezesuje tej instytucji p. Adam Chłopek. W porozumieniu z nim i przy współpracy z Janem Tarnowskim zorganizowaliśmy w Sulechowie akcję „Podręcznik dla każdego dziecka na Ukrainie”. Udział w tej akcji wzięły niemal wszystkie instytucje oświatowe: szkoły, przedszkola, biblioteka publiczna, księgarnia państwa Kozłowskich. Zainicjowana akcja przyniosła nadspodziewane efekty, szczególnie jeśli chodzi o podręczniki do nauki języka polskiego dla klas początkowych szkoły podstawowej. Zebrane podręczniki, słowniki ortograficzne języka polskiego, słowniki poprawnej polszczyzny, różne materiały pomocnicze do nauki języka polskiego pozwoliły nie tylko tworzącej się placówce oświatowej w Drohobyczu, ale też innym podejmującym naukę języka polskiego na podniesienie świadomości językowej naszych rodaków na Ukrainie.

Adam Chłopek, prezes Zjednoczenia Nauczycieli Polskich na Ukrainie, doceniając naszą życzliwą pomoc, skierował do burmistrza miasta i gminy Sulechowa Romana Rakowskiego podziękowanie dla organizatorów akcji. Podobne materiały dydaktyczne do nauki języka polskiego dostarczyliśmy do innych placówek oświatowych, między innymi do Lwowa.

Nasza pomoc dla Rodaków nie ogranicza się do tej już wymienionej. Przy okazji organizowanych corocznych wycieczek do Lwowa, Drohobycza, Stanisławowa, Czerniowiec, Kamieńca Podolskiego i innych miejsc kresowych, przywozimy symboliczne dary. Ten rodzaj pomocy zapoczątkowany w 2001r. stał się naszą tradycją. Przywozimy w naszych autokarach: odzież, obuwie, przybory szkolne, słodycze dla dzieci, lekarstwa, żywność. Od 2015 r. z przywożonych zasobów zaopatrujemy również braci z zakonu Bonifratrów w Drohobyczu, którzy prowadzą Stację Pomocy Socjalnej „Caritas” (hospicjum). Pamiętamy nadal o parafianach w Drohobyczu, Medenicach, Lwowie Zboiskach, Kamionce Buskiej, Stanisławowie, wokół których zgromadzeni są kresowianie. Wysyłamy też paczki pocztą kurierską do Przemyśla do zgromadzenia zakonnego sióstr Serafitek, skąd odbierają je osobiście m.in. bracia z zakonu Bonifratrów z Drohobycza oraz przedstawiciele Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej, oddział w Drohobyczu. W ten sposób z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy dostarczyliśmy naszą pomoc do hospicjum w Drohobyczu: w 2016r. – 42 kg, w 2017 r. – 58 kg.

Każda nasza pomoc rzeczowa i kwoty pieniężne są przyjmowane przez braci Bonifratrów z modlitewnym podziękowaniem. W podobny sposób wysłaliśmy w 2015 r. kilka paczek dla Towarzystwa Kultury Polskiej, oddział w Drohobyczu i dla Medenic – 110 kg przydatnej odzieży dla potrzebujących. Do Medenic dostarczyliśmy również paczkę z 25 parami nowego obuwia dziecięcego, dar od pani Grażyny Janiak. Z relacji ks. proboszcza z Medenic Ryszarda Pędzimęża cieszyły się wzięciem, „rozebrane były w mig”.

Polacy na Kresach zgromadzeni wokół parafii rzymsko-katolickich i polskich instytucji oświatowo-kulturalnych z zadowoleniem, takie odniosłam odczucie, przyjmują przywiezione przez nas w/w rzeczy. Dla nich jest to dowód naszej o nich pamięci. Dziękując podkreślają, jak ważny jest dla nich ten gest symbolizujący naszą pamięć.

Tego rodzaju działalność nie byłaby możliwa bez pozyskania dla sprawy kresowej licznego grona życzliwych osób, angażujących się od lat. Jest to więc DZIAŁALNOŚĆ ZESPOŁOWA m.in. Wolontariuszek Caritasu w Sulechowie oraz innych osób:

- p. Krystyny Serwy, autorki puszki „Pomagam hospicjum w Drohobyczu”, zabiegającej o to, aby znaleźć jak największą liczbę darczyńców z wielkim sercem. „Złotówki puszkowe” wspomagają naszą charytatywną działalność dla Kresów;

- p. Grażyny Janiak (oddana Kresom) od lat użycza nam pomieszczenia, w którym bez przeszkód możemy gromadzić nasze zasoby i organizować transport;

- p. Wiesławy Lach, która od początku naszej działalności nie szczędzi wysiłku, czasu i zaangażowania we wszystkie czynności organizacyjne niezbędne do przygotowania zebranych zasobów do wysyłki;

- p. Poli Kuleczki z Zielonej Góry angażującej się w mobilizację swoich przyjaciół, znajomych i studentów do zaangażowania się na rzecz Kresowian i przewożenie zebranych darów z Zielonej Góry do Sulechowa;

- p. Danuty Nowak i Małgorzaty Besarabow, które dołączyły do nas w ostatnim okresie, hojnie wspomagając naszą działalność dla hospicjum w Drohobyczu.

Wymienionym Paniom z serca dziękuję!

Pani Marii Domejko dziękuję za wieloletnie przyjacielskie wsparcie w dziele niesienia pomocy Kresowianom.

Za każdym „darem serca”, „cegiełką” podarowaną bliźniemu na Kresach w postaci kwot pieniężnych (przysłowiowej złotówki), czy darem złożonym w innej rzeczowej postaci kryje się Osoba z imienia i nazwiska, a takich Osób jest wiele. Ubolewam, że nie mam możliwości podziękować oddzielnie każdej Osobie. Składam więc wszystkim Darczyńcom SERDECZNE PODZIĘKOWANIA.

W bieżącym roku 20 lipca byliśmy z kolejną podróżą na Kresach. Tradycyjnie oprócz historyczno-krajoznawczego poznawania i kontemplowania Ojczyzny naszych przodków zawieźliśmy sporo darów. Mamy nadzieję, że Rodacy przyjęli je z zadowoleniem.

Prezesowi Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów p. Janowi Tarnowskiemu dziękuję za współpracę, cierpliwe i wyrozumiałe godzenie się na przyjmowanie do wycieczkowego autokaru nadmiaru bagaży – worków z darami.

Stefania Mazurczak
Tekst ukazał się w nr 20 (288) 31 października – 16 listopada 2017

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.