Rok ruchu bezwizowego. Pierwsze wyniki

-a A+

Od początku wprowadzenia ruchu bezwizowego przejście graniczne „Jagodyn” na Wołyniu przekroczyło ponad milion obywateli Ukrainy. Jest to nieznacznie mniej niż w zeszłym roku. Zapowiadany kolaps nie nastąpił.

Międzynarodowe przejście graniczne „Jagodyn”. Samochodów osobowych czekających na wyjazd – nie więcej niż 10. Czas odprawy – kilka minut. Taka sytuacja po stronie ukraińskiej przejścia trwa już od pół roku. Przez wielu po wprowadzeniu ruchu bezwizowego był prognozowany kolaps, lecz ilość podróżujących z Ukrainy do Polski zmniejszyła się o ¼.

- Ogólna liczba obywateli Ukrainy przekraczających granicę państwową przez przejście „Jagodyn” od początku wprowadzenia ruchu bezwizowego do dnia dzisiejszego wyniosła około 1 mln 200 tys. osób – twierdzi Oksana Petriw, rzecznik Łuckiej Służby Granicznej. – Jest to nieco mniej w porównaniu z rokiem ubiegłym. W analogicznym okresie liczba ta sięgała 1,5 mln podróżujących. Na razie nie widać żadnych oznak niepokoju wśród podróżujących. Przejście graniczne funkcjonuje normalnie. Załatwianie formalności – osób i aut – odbywa się zgodnie z regulaminem, przewidzianym przez prawo.

Ale ruch bezwizowy – to temat dotyczący też państwa UE. Jesteśmy po drugiej stronie granicy, na punkcie „Dorohusk”. Tu kolejka jest większa. Auta i ludzie sprawdzani są dokładniej. Do wielu polskie służby graniczne mają pretensje. Dlatego tak szybko, jak by się chciało, przekroczyć granicę się nie da.

- Trzeba przede wszystkim, aby znikł problem przemieszczania towarów akcyzowych. Skróciłoby to znacznie czas kontroli i w ogóle wpłynęłoby na samą kontrolę – wyjaśnia Dariusz Sinicki, rzecznik prasowy Nadbużańskiego Oddziału Służby Granicznej RP. – Bywa, że ci sami podróżni po 2-3 razy przekraczają granicę. Wpływa to na czas oczekiwania. Przy tym 40% aut wjeżdżających do polski są na polskiej rejestracji. Właściciele tych aut raz na 6 dniu powinni przekraczać granicę – takie jest ustawodawstwo Ukrainy. To też wzmaga ruch graniczny.

Dla obywateli UE w Dorohusku jest wydzielony pas ruchu – tzw. „europas”. Obywatele Ukrainy zmuszeni są stać w swoich kolejkach po kilka godzin, ale większość ludzi, z którymi rozmawialiśmy, ruch bezwizowy popiera.

- „Bezwiz” jest dobry tym, że nie trzeba wystawać w kolejce pod konsulatem po wizę – mówi Walery Mamczyc. – Ale za to na granicy stoimy długo. Jedziemy do Belgii. Stojąc tu, męczymy się i musimy zajeżdżać do hotelu na odpoczynek. Tak tracimy dobę.

- System bezwizowy – to jest to, na co czekaliśmy – mówi Natalia Drobiłko. – Nie trzeba jeździć po wizy, wystawać w kolejkach, przepłacać pod centrami wizowymi konikom, obiecującym przyśpieszenie wydania wizy. A co do kolejek na granicy – to nie widzę problemu. Jeżdżę mało. Przed wyjazdem staram się dowiedzieć jaka jest sytuacja. Jak są kilometrowe kolejki, to nie jadę.

Obywatele Ukrainy jadą do Polski jako turyści, jadą aby nie przekroczyć okresu pobytu auta „na polskich blachach” na terenie Ukrainy, jadą na zakupy. Ale najwięcej wyjeżdża do pracy do sąsiedniego państwa. Pomimo ruchu bezwizowego popyt na wizy robocze nie zmalał, tylko wzrósł.

- Tylko w maju Konsulat Generalny RP w Łucku, obsługujący mieszkańców Wołynia, obw. rówieńskiego i tarnopolskiego wydał ponad 20 tys. wiz roboczych – mówi konsul generalny RP w Łucku Wiesław Mazur. – W roku ubiegłym w maju było to 19 tys., a przez cały rok ubiegły – 70 tys. wiz.

Odmawiano w wydaniu wiz jedynie osobom przedstawiającym fałszywe dokumenty, a takich w tym roku jest już prawie 800 osób. Polska nadal potrzebuje rąk do pracy z Ukrainy, wobec tego ustawa zezwala na podejmowanie pracy tym, kto przekroczył granicę z paszportem biometrycznym. Według konsula Wiesława Mazura ten dokument zezwala na pobyt za granicą przez 90 dni w ciągu 180 dni w roku. Jeżeli obywatel Ukrainy posiada zezwolenie na pracę, to może pracować w Polsce przez trzy miesiące.

Dane statystyczne świadczą, że popyt na paszporty biometryczne w obwodzie nie spada. W ciągu roku ruchu bezwizowego wydano ponad 150 tys. paszportów – jest to dwukrotnie więcej niż wcześniej. Kolejki na wyrobienie nowego paszportu są jednak długie i to pomimo otwarcia nowego Centrum obsługi.

- Przeważnie to młodzi ludzie starają się o paszport biometryczny, lub osoby w wieku produkcyjnym, wyjeżdżający do pracy czy na wypoczynek – mówi Natalia Lewczuk, rzecznik wydziału Służby Migracyjnej obw. wołyńskiego. – Z tych 150 tys. obywateli około 70% wyrabia sobie przyśpieszone paszporty biometryczne.

Niestety rozbudowa punktów granicznych w obwodzie nie postępuje. Co się tyczy początku budowy przejścia „Adamczuki – Zbereże” i rekonstrukcji „Ustiługu” – to perspektywy na razie są marne.

Ale to już temat na osobny artykuł.

Jaryna Rudnik

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.