Łopatyn – małe miasteczko z wielką historią

-a A+

80 kilometrów na północny wschód od Lwowa, w dolinie Styru i górnego Bugu, leży historyczna miejscowość Łopatyn.

Obecnie jest to niewielkie miasteczko liczące około 3 tys. mieszkańców, gdzie jednak można zobaczyć wiele interesujących rzeczy.

Odwiedziłem to miasteczko podczas prac nad przewodnikiem „Polskie Zamki i rezydencje na Ukrainie”, bo pozostały tu niektóre zabudowania dawnego majątku Myszka-Chołoniewskich. Jednak pozostałem tu dłużej niż oczekiwałem, aby nie przepuścić innych ciekawostek. Było to po prostu niemożliwe.

Łopatyn (fot. Dmytro Antoniuk)

Z wiadomości historycznych, Łopatyn, dzięki swemu położeniu i zamkowi, był jednym z najlepiej ufortyfikowanych miast Rusi. Położony był trochę opodal dzisiejszej lokalizacji, koło wioski Oplicko. Tu właśnie było zamczysko. Pierwszym właścicielem Łopatyna odnotowanym w kronikach był książę Władysław Opolczyk. Oficjalna historia miasteczka zaczyna się od drugiej połowy XIV wieku. Przez wieki właścicielami Łopatyna byli kolejno: Górkowie, Kamienieccy, Secygniowscy, Cetnerowie, Chołoniewscy, Zamoyscy i Mołodeccy. Rozwój miasta rozpoczął się pod koniec XVIII wieku i trwał do I wojny światowej. Dalej – jak na całym Wołyniu i Galicji – odbudowa w okresie międzywojennym, okropności II wojny światowej i przymusowe wysiedlenia Polaków po II wojnie.

Łopatyn obecny jest malutki, wszystkie zabytki, które zostawiła tu historia, można obejść pieszo. Prawie wszystkie leżą przy głównej ulicy, ciągnącej się z południa na północ, w kierunku Beresteczka. Wspomniana już rezydencja Chołoniewskich miała wspaniały klasycystyczny piętrowy pałac z końca XVIII wieku. Znany jest fakt, że na początku XIX wieku koncertował tu Karol Lipiński – słynny na całą Europę skrzypek i wiolonczelista. Pałac i park spaliły rosyjskie wojska w sierpniu 1914 roku, gdy ówczesny jego właściciel, Żyd Henryk Suchestow, nie był w stanie zapłacić im olbrzymiego okupu w gotówce. Po pożarze ocalały jedynie brama i oficyny. Po wojnie zdecydowano nie odbudowywać pałacu, ale z pozyskanych z ruin materiałów wybudować sympatyczną willę, w stylu polskiego dworku szlacheckiego. We wrześniu 1939 roku została ona bez ceregieli przejęta przez NKWD. Uprzednio uwięziono naturalnie, potomka Suchestowa, Beniamina. Ale można powiedzieć, że miał dużo szczęścia: po zwolnieniu z więzienia zmarł na wolności. Jego żona z czterema córkami wyjechały do USA i tam zamieszkały.

Obok willi – ponury gmach miejskiego więzienia. Tu NKWD torturowało ludzi i prawdopodobnie, wymordowało wszystkich przed swoją ucieczką w czerwcu 1941 roku. Naprzeciwko – podobny gmach. Są to ocalałe oficyny pałacu Chołoniewskich. Obecnie mieści się tu miejscowe liceum.

O jakieś sto metrów dalej stoi duży piętrowy budynek. Jest to szkoła ogólnokształcąca, powstała dzięki funduszom burmistrza Łopatyna Ignacego Żaka w latach 30. XX wieku. Stara szkoła okazała się wtedy za ciasna, a nowa mogła pomieścić 453 uczniów, których uczyło siedmiu nauczycieli. Autorem budynku był znany architekt Wawrzyniec Dajczak. Skoro wspomnieliśmy pana Żaka, warto przypomnieć jego tragiczną postać. Ignacy Żak był notariuszem, przeniósł się do Łopatyna z Drohobycza. Wszelkie znaki świadczą o tym, że zmusiła go do tego wielka miłość. Wkrótce ożenił się z młodszą od siebie, prostą, ale nadzwyczaj urodziwą Antoniną Biłyk. Interes rozwijał się dobrze i wkrótce pan Ignacy mógł wystawić dla rodziny wspaniałą willę i równocześnie fundować budowę szkoły. Zawsze był bardzo przychylny ludziom, dając im różne zajęcia, otóż nie dziw, że wkrótce został wybrany na burmistrza. Pierwsi sowieci wywieźli na zesłanie jego kochaną żonę z synem, a pan Ignacy dobrowolnie dołączył do nich w lutym 1940 roku. Tam w okolicy Archangielska wkrótce zmarł. Ale Antoninie i Zbigniewowi Żakom jakimś trafem udało się dostać na angielski statek i w taki sposób uratować. Willa Żaków stoi do dziś. Po wojnie była tu przychodnia pediatryczna, a teraz stoi opuszczona. Pozostał również obok, zarośnięty, malowniczy staw.

Za zabudowaniami szkoły wznosi się okrasa Łopatyna – barokowy kościół Niepokalanego Poczęcia NMP. Data jego powstania to rok 1772, a fundatorami świątyni byli Adam i Salomea Chołoniewscy, autorem – Bernard Meretyn, autor lwowskiej świątyni św. Jura. Osobliwości dodają kościołowi liczne freski jednego z najwybitniejszych malarzy lwowskiego baroku Stanisława Stroińskiego. Po wojnie kościół został zamieniony na magazyn, po uprzednim zniszczeniu całego wyposażenia. W mieście pozostała jednak niewielka polska społeczność i w 1990 roku zdewastowaną świątynię zwrócono wiernym. Rozpoczęła się długa droga jej odrodzenia. W 2005 roku w Wójcicach (województwo opolskie), miejscowości, dokąd przesiedlono mieszkańców Łopatyna, powstało Stowarzyszenie Odnowienia Kościoła w Łopatynie. Ludzie zebrali pierwsze pieniądze na ratunek świątyni. Kolejne prace były już prowadzone dzięki finansowaniu z Senatu i Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP. Żmudne odnawianie zniszczonych fresków Stroińskiego i wnętrz kościelnych trwały przez osiem lat i dziś można oglądać przywróconą do życia świątynię w pełnej krasie.

Łopatyn (fot. Dmytro Antoniuk)

Łopatyńską świątynię nie sposób wyobrazić sobie bez cudownego obrazu Matki Boskiej. Podczaszy ciechanowski Maciej Niestojemski z sąsiedniego Rytkowa zamówił w 1754 roku kopię Matki Boskiej Częstochowskiej z Jasnej Góry. Początkowo, gdy obraz był w domu Niestojemskich, niebawem rozpoczęły się różne cuda. Matka Boska i Dzieciątko płakały, ale nie można było zebrać czy bodaj otrzeć ich łzy; śmiertelnie chora pani podczaszyna została całkowicie uzdrowiona po żarliwej modlitwie przed obrazem; dom Niestojemskich płonął dwukrotnie, ale ogień nigdy nie tknął komnaty z obrazem. Wreszcie panu Maciejowi przyśnił się kościół w Łopatynie, gdzie i zdecydował się przenieść obraz. Cuda się na tym nie skończyły i władze kościelne postanowiły ukryć obraz do chwili wydania wyroku przez specjalną komisję, która miała potwierdzić znaczenie obrazu. W 1759 roku arcybiskup lwowski Władysław Lubieniecki specjalnym dekretem uznał obraz za cudowny i nazwał go Matką Boską Łopatyńską – Patronką Kresów Wschodnich i Archidiecezji Lwowskiej. Gdy w mieście wzniesiono nowy murowany kościół, to relikwię, przystrojoną złotymi koronami, umieszczono w ołtarzu głównym.

Nastał rok 1944 i miejscowy proboszcz ks. Franciszek Bira z niektórymi wiernymi przeniósł się do Przędzela nad Sanem. Zabrał ze sobą cudowny obraz. Stąd trafił on do kościoła św. Andrzeja w Wójcicach nad Nysą Kłodzką. Po czterdziestu latach stało się nieszczęście – złodzieje nocą wdarli się do wójcickiego kościoła i zniszczyli obraz: zdarli koronę z Matki Boskiej, a sukienki i koronę Dzieciątka jedynie pogięli. Proboszcz ks. Kazimierz Kwiatkowski wspólnie z parafianami ufundowali kopię korony, którą poświecił papież Jan Paweł II podczas pielgrzymki wiernych do Castel Gandolfo. W 1986 roku odbyła się powtórna koronacja cudownego obrazu MB Łopatyńskiej. 16 lipca 1991 biskup lwowski, o. Rafał Kiernicki, więzień obozów sowieckich, odprawił w łopatyńskim kościele nabożeństwo, podczas którego w ołtarzu głównym umieszczono dokładną replikę cudownego obrazu.

Łopatyn. Grób gen. Dwernickiego (fot. Dmytro Antoniuk)

Kolejnym zabytkiem miasteczka jest jego cmentarz, wywołujący wielkie zainteresowanie swymi starymi nagrobkami. Wśród nich jest sarkofag jednego z dowódców Powstania Listopadowego gen. Józefa Dwernickiego. Zwycięzca w bitwach pod Stoczkiem i Boremlem, zmuszony był do odwrotu ze swymi oddziałami na tereny austriackie i tu został internowany. Po latach, spędzonych na emigracji w Paryżu, powrócił do Lwowa i był częstym gościem u swego przyjaciela Adama Zamoyskiego – ówczesnego właściciela Łopatyna. Tu spisywał on swoje wspomnienia i tu zmarł w 1857 roku, towarzysze broni wystawili Dwernickiemu wspaniały nagrobek z postacią lwa wspartego na armacie i urną, owiniętą kirem, z wieńcem z liści dębowych, nakrytą czapką-konfederatką. W okresie sowieckim nagrobek został silnie uszkodzony i w 1989 roku niektórzy wołyńscy historycy spróbowali go odnowić. Wtedy zniszczoną konfederatkę zamieniono na kozacką „papachę”. Już w okresie niezależności Ukrainy, konserwator z Warszawy dr. Janusz Smaza odnowił całkowicie pierwotny wygląd nagrobka gen. Dwernickiego. Wtedy również odnowiono obelisk żołnierzy legionów polskich, którzy zginęli podczas walk z armią Budionnego 14 sierpnia 1920 roku. Spoczywa tu 135 bohaterów.

Dmytro Antoniuk
Tekst ukazał się w nr 20 (240) 29 października – 16 listopada 2015

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.