Zamach bombowy na otwarcie Targów

-a A+

Początek września 1929 roku miał być we Lwowie wielkim świętem. W tych dniach otwarto ekspozycję na IX Międzynarodowych Targach Wschodnich.

Miało też odbyć się Święto Miast Polskich. Z tej okazji do Lwowa zjechało się wiele delegacji z całej Polski, przybyło też wielu gości zagranicznych i wielu dziennikarzy z kraju i z zagranicy. Tę okazję postanowili wykorzystać w celach propagandowych członkowie nielegalnej Ukraińskiej Organizacji Wojskowej – 7 września zorganizowali w mieście serię zamachów bombowych. Poniższe relacje, opisujące dokładnie wydarzenia tego dnia, pojawiły się w prasie lwowskiej.

Gazeta Poranna, 9 września pisała w krótkim komunikacie:

Złośliwy zamach na budynek administracyjny Targów Wschodnich.
Wybuch silnej bomby, rzuconej nieznaną ręką.
Starostwo Grodzkie komunikuje: Dnia 7. bm. o godz. 21.30 nieznany sprawca rzucił bombę o dużej mocy wybuchowej do wnętrza budynku dyrekcji Targów Wschodnich na placu Targów Wschodnich. Bomba, eksplodując, zdemolowała wewnętrzne urządzenie budynku i ciężko zraniła urzędniczkę dyrekcji Targów Wschodnich, Marję Streitównę, którą Pogotowie Ratunkowe odwiozło na Stację ratunkową. Znajdujący się w budynku kontroler Romanowski został lekko kontuzjowany.

Sprawca mimo natychmiastowej obławy policyjnej, korzystając z ciemności i gęstych zarośli w pobliżu budynku, zdołał zbiec. Śledztwo w toku. (Ze względu na tajemnicę śledztwa ograniczamy się do podania powyższej depeszy PAT-u. – Redakcja.)

Budynek dyrekcji Targów Wschodnich. 1929 rok (NAC)

Wiek Nowy 10 września donosił obszerniej:

Znowu bomby we Lwowie.
Ukraińska Organizacja Wojskowa przy dalszej „pracy”.
Z okazji otwarcia Targów Wschodnich, w którem udział brali parlamentarzyści francuscy, dziennikarze niemieccy i delegaci japońscy, tajna Ukraińska Organizacja Wojskowa znowu demonstrowała przy użyciu materjałów wybuchowych. Najpierw w sobotę w południe eksternista gimnazjum ukraińskiego Michał Tereszczak szedł ulicą Poniatowskiego w kierunku Targów Wschodnich tuż przed przyjazdem tam ministra Kwiatkowskiego. W pewnej chwili na chodnik wypadł mu z rąk pakunek, a równocześnie nastąpiła eksplozja, przyczem Tereszczak poparzył sobie ręce. Posterunkowi przytrzymali go na miejscu eksplozji. Pokazało się, że w pakunku niósł on małe pakieciki materjału wybuchowego, z których jeden eksplodował. Tereszezaka aresztowano.

Tego samego dnia popołudniu o godzinie 4-tej w garderobie na głównym dworcu kolejowym w której przechowuje się bagaże podróżnych, nastąpiła nagle trzykrotna detonacja, a potem poczęły się palić walizki i pakunki podróżnych, złożone na półkach. Zawezwano telefonicznie straż pożarną, która pod komendą naczelnika Ciećkiewicza i instruktora Kociumbasa pożar ugasiła. Spaliło się około 60 walizek. Szkoda bardzo znaczna.

Prawdopodobnie sprawca pozostawił do przechowania walizkę, zawierającą jakąś petardę mechaniczną, która eksplodowała i spowodowała pożar.

Wreszcie tego samego dnia przed wieczorem w budynku Targów Wschodnich zjawił się jakiś pan, który przedstawił się kasjerce Marji Streit jako profesor gimnazjalny, przybyły z wycieczką studentów na Targi i prosił ją, aby przechowała mu na krótki czas małą walizkę, która przeszkadzać mu będzie w zwiedzaniu pawilonów i objaśnianiu studentom. Kasjerka walizkę przyjęła i ustawiła ją pod ścianą w oddaleniu kilku kroków od siebie. Tymczasem nagle po godzinie dziewiątej wieczór walizka ta eksplodowała. Wybuch zdemolował wnętrze budynku i urządzenia. Powylatywały pruskie ściany i potłukły się wszystkie szyby. Kasjerka Streitówna, słuchaczka filozofii, która chwilowo jest zajęta na Targach, doznała silnego poparzenia i poranienia odłamkami szkła i żelaza. Ciężko chora przebywa w szpitalu. Nadto lżej ranni są kontroler Targów Romanowski i woźny Stańkowski.

We wszystkich trzech wypadkach policja prowadzi szczegółowe dochodzenia. Są przypuszczenia, że na Targach eksplodowała również petarda zegarowa, nastawiona na godzinę 9.30. Z czego wynikałoby, że nie było zamiaru zranienia lub zabicia kogoś z osób, znajdujących się w biurze. Sprawca sądził zapewne, że o tej porze już nikogo nie ma z personelu administracyjnego. Celem prawdopodobnie była tylko demonstracja.

Śledztwo w tej sprawie trwa dalej. Krąży w mieście pogłoska, jakoby wczoraj wieczorem w krzakach na Targach znaleziono czwartą dymiącą bombę, która jednak nie eksplodowała. Jak nas informują, była to „bomba” od rakiety, jaką wczoraj wieczorem puszczał p. Pragłowski w czasie widowiska „Noc Wenecka”. W rakiecie „bomba’’ nie eksplodowała i nie rozsypała gwiazdek kolorowych, lecz spadła dymiąca na ziemię.

Ministrowie podczas otwarcia Targów przed pawilonem Polskiego Banku Przemysłowego. Widoczni w I rzędzie: minister przemysłu i handlu Eugeniusz Kwiatkowski (od lewej), komisarz Rządu RP we Lwowie Otto Nadolski (od prawej), między nimi (z tyłu) dyrektor Targów Henryk Grosman (NAC)

Nawet warszawski „Kurjer Poranny” pisał o zamachu:

Dzisiejszy „Kurier Poranny” zamieszcza szereg uwag na temat zamachu bombowego we Lwowie. Między innymi pisze: Chodziło przecież nie o co innego, jak o wyzyskanie pobytu osób oficjalnych i deputowanych francuskiego parlamentu dla zadokumentowania, że Organizacja Wojskowa Ukraińców żyje i daje o sobie tak hałaśliwy znak życia. W dymach bomb, jęku rannych i zniszczeniu tego, co ma świadczyć przed gośćmi zagranicznymi na Targach Wschodnich o naszej tężyźnie i walorach gospodarczych, usiłowano przemycić do Europy świadectwo jakiegoś nurtującego tę część kraju wzburzenia, niewygasającego wrzenia itd.

Zamierzenia to płonne i chybione. Targi Wschodnie we Lwowie od szeregu lat stanowią centralny punkt naszej ekspansji ekonomicznej, są magnesem dla tysięcy zagranicznych i krajowych kupców i terenem zawierania wielu umów i transakcyj. Demonstracje dynamitowe ani nie są w stanie osłabić ich znaczenia i wartości, ani nie zachwieją w opinji zainteresowanych bezpieczeństwa Lwowa.

W dalszym ciągu „Kurjer Poranny” przypisuje winę tych zamachów opozycji sejmowej i jej bezmyślności, dzięki której skreśliła z naszego budżetu nikłą stosunkowo sumę przeznaczoną na przeciwdziałanie i obronę przeciwko machinacjom wywrotowym, godzącym w spokój, ład i bezpieczeństwo publiczne.

Gazeta Poranna 10 września zamieściła dokładniejszą relację ze wszystkich akcji terrorystycznych:

Bombowe demonstracje ukraińskie z okazji otwarcia Targów Wschodnich.
Opisuje wypadek zamachowca w drodze na Targi.
Jak donieśliśmy w sobotę o godz. 2 popoł. na ul Poniatowskiego jakiś osobnik, którym okazał się ukr. student Michał Tereszczuk, niósł petardę, która w drodze rozgrzała się tak, że Tereszczuk zmuszony był ją opuścić na ziemię. Powstała eksplozja i Tereszczuk doznał poparzenia rąk. Obecni w pobliżu policjanci zatrzymali go i odprowadzili na komisariat P.P. dla wszystkich było jasne, że Tereszczuk niósł petardę na teren Targów Wschodnich, aby dokonać tam „demonstracji”, celem zwrócenia uwagi gości zagranicznych.

Dopiero później zaszły wypadki, wobec których należy zając stanowisko. Rzeczą odpowiednich czynników do tego powołanych będzie raz i na zawsze zapobiec tego rodzaju incydentom.

Eksplozja w przechowalni kolejowej.
Punktualnie o godz. 4 popoł. na terenie Dworca Głównego nastąpiły trzy po sobie następujące detonacje i równocześnie w jednej z ubikacji przechowalni bagażowej dworca wybuchł pożar, który w jednej chwili zajął cały pokój. Zaalarmowana straż ogniowa przybyła natychmiast i po pół godzinie pożar ugasiła. Ucierpiało około 30 waliz, a ponadto sama przechowalnia została nadpalona. Osoby, znajdujące się w pobliżu, po usłyszeniu wybuchów nabrały przekonania, że w walizce musiały być materiały wybuchowe. Po zbadaniu miejsca zdarzenia okazało się, że była to tzw. eksplozja chemiczna poprzez zetknięcie się kwasu solnego z nabojami ekrazytowymi. W kilka godzin później podobny wybuch nastąpił w budynku administracyjnym Targów Wschodnich.

Zamach na Targach Wschodnich. Bomby w walizce pozostawiono rano w kasie.
O godz. 9.30 wieczorem prawie w całym mieście usłyszano głośną detonację, która przypominała uderzenie pioruna. Eksplozja ta nastąpiła w budynku administracyjnym Targów W jednym z pokoi, gdzie przebywała kasjerka p. Maria Schtreitówna, zajęta obliczaniem wpływów kasowych. Obok znajdował się zaś kontroler Targów p. Romanowski i woźny p. Stańkowski. Cały pokój napełnił się dymem, a p. Schtreitówna doznała bardzo ciężkich poparzeń II-go stopnia. Lżejszych obrażeń doznali też obaj panowie Romanowski i Stańkowski. Przybyły na miejsce lekarz pogotowia ratunkowego opatrzył poszkodowanych.

Dalej przybył nacz. Wydziału Bezpieczeństwa p. Rogowski i starosta grodzki p. Klotz, pod których wskazówkami organa policyjne z kom. Bilewiczem na czele podjęły działania śledcze.

Oto śledztwo wykazało, że jeszcze rano do głównej kasjerki p. Rothówny zgłosił się jakiś przyzwoicie ubrany młodzieniec i zapytał ją czy nie mógłby dostać kilkanaście biletów zniżkowych dla wycieczki akademickiej. P. Rothówna nie mając w tym kierunku żadnych dyspozycji odesłała owego petenta do dyrekcji. Po kilku minutach ów młodzieniec powrócił i oświadczywszy, że nie mógł dyrektora znaleźć, poprosił ją o przechowanie mu na okres kilku godzin walizki podręcznej. P. Rothówna uczyniła zadość jego prośbie, wziąwszy z rąk jego walizkę położyła ją na podłodze pod stolikiem, przy którym siedziała p. Streitówna. Po skończonem urzędowaniu p. Rothówna odeszła do domu, zapomniawszy zupełnie o pozostawionej walizce i ani słowem nie wspomniała o niej p. Streitównie.

We wszystkich trzech wypadkach zastosowano te same materiały wybuchowe. Te trzy fakta świadczą o łączności akcji zorganizowanej przez jakąś organizację, której celem było zepsuć nastrój świąteczny naszego miasta w dniu otwarcia Targów Wschodnich.

Dyrektor Targów Wschodnich Henryk Grosman (od lewej) i literat Stanisław Wasylewski podczas zwiedzania wystawy. 1929 rok (NAC)

Wiek Nowy 11 września pisał o reakcji władz na akcję dywersyjną:

Rewizje po zamachach bombowych we Lwowie.
W łączności ze sprawą zamachów bombowych, jakie ubiegłej soboty urządzili we Lwowie członkowie tajnej Ukraińskiej Organizacji Wojskowej, policja przeprowadziła szereg rewizyj wśród Ukraińców lwowskich. Również takie rewizje odbyły się w redakcji „Diła”, gdzie zakwestjonowano wiele różnych druków i aktów, w lokalu towarzystwa „Proświty”, w ukr. Domu Akademickim, w redakcji „Czerwonej Kałyny” i w lokalu towarzystwa „Płast”.

Zdrowie kasjerki Schtreitówny, rannej w czasie wybuchu w budynku administracyjnym na Targach Wschodnich, nie budzi żadnych obaw. Lekarze mają nadzieję, że utrzymają ją przy życiu. Schtreitówna jest Polką, liczy 22 lata, uczęszcza na Uniwersytet Lwowski, pozostając na trzecim roku Wydziału humanistycznego. Mieszka stale w Domu Studentek i sama utrzymuje się z lekcyj, a chcąc sobie pomóc, na czas Targów przyjęła zajęcie kasjerki.

Została zachowana oryginalna pisownia

Opracował Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 17 (285) 12-28 września 2017

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.