Lwowskie obchody 8. rocznicy katastrofy smoleńskiej

-a A+

10 kwietnia, w 8. rocznicę katastrofy smoleńskiej, w katedrze lwowskiej z inicjatywy Konsulatu Generalnego RP we Lwowie została odprawiona msza święta w intencji ofiar tej tragedii.

W drodze na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, 10 kwietnia 2010 roku, w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem zginęło 96 osób, wśród nich: prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński z małżonką Marią, przedstawiciele najwyższych władz państwowych, wysocy rangą wojskowi, duchowni, członkowie rodzin ofiar katyńskich i załoga samolotu.

W katedrze lwowskiej przed plakatem ze zdjęciami ofiar tragicznego rejsu wartę honorową pełnili harcerze i zapalono znicze.



- Jednym z naszych zawołań jest służba i naszym obowiązkiem jest bycie tutaj. Tym bardziej, że nie tylko prezydent na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, ale jeszcze cztery osoby z krzyżem harcerskim zginęły w tej katastrofie. Dla harcerzy to jest ogromne przeżycie i honor, że mogą tam stać, że ich widzą rodzice, koledzy, że mogą się tam zaprezentować w mundurze. Stanie na warcie w czasie mszy św. jest dla nas oddaniem szacunku i obowiązkiem, żeby tam być zawsze – powiedział Stefan Adamski, przewodniczący harcerstwa polskiego na Ukrainie.

- Harcerze powinni sobie uzmysłowić jak ważne osoby były na pokładzie samolotu. Niektórzy to pamiętają i opowiadają to młodszym pokoleniom harcerzy. Ale warto to powtarzać i o tym pamiętać – powiedziała Joanna Adamska, harcerka ze Lwowa.

Modlitewnie uczcić pamięć zaginionych przybyli polscy dyplomaci wraz pracownikami konsulatu: prezes Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie Emilia Chmielowa, prezes TKPZL Emil Legowicz, przedstawiciele środowisk polskich, mieszkańcy miasta oraz pielgrzymi z Polski. Przybyli również przedstawiciele środowisk ukraińskich.

W imieniu arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego liturgii przewodniczył ks. prałat Piotr Brzeski, rektor Lwowskiego Wyższego Seminarium Duchownego, który na początku homilii wspomniał, że w tym dniu obchodzono w tej świątyni również uroczystość Matki Bożej Łaskawej.

- W tę dzisiejszą uroczystość, która została przeniesiona z 1 kwietnia wpisuje się inną datę – 10 kwietnia 2010 rok – mówił ks. Brzeski. – Czyż tych 96 osób, którzy udali się na uroczystość 70. rocznicy zbrodni katyńskiej mogło przypuszczać, że Bóg w sposób szczególny pobłogosławi w ich życiu ten dzień? Po ludzku mówiąc to tragiczne błogosławieństwo, bo odebrano 96 osobom życie. Ale, moi drodzy, jak mówi Pismo Święte, jeżeli ziarno wrzucone w ziemię obumrze wydaje wspaniały owoc. Gdy dzisiaj zatrzymujemy się nad tą tragiczną tajemnicą, a jednocześnie błogosławioną tajemnicą, odkrywamy coraz bardziej, że to tragiczne wydarzenie staje się błogosławieństwem dla naszego narodu. Bowiem w różnych częściach świata, nie tylko w Polsce, ludzie wierzące dziś gromadzą się na wspólnej modlitwie. Nawet osoby niewierzące zatrzymują się, aby dalej pytać: „Dlaczego?”. Dlaczego była potrzebna tego rodzaju ofiara by zmienić oblicze nie tylko Polski, ale również i Europy? By oto ten świat, który coraz bardziej chce żyć tak, jakby Boga nie było, zobaczył, że są ludzie, są narody, które potrafią uszanować Boże wartości, które pochylają się nad tajemnicą ludzkiego życia i tajemnicą ludzkiej śmierci. Bo w rękach Bożych pozostajemy wtedy, kiedy nas powołuje do istnienia i w rękach Bożych również pozostajemy wtedy, gdy w Bogu umieramy. To, można powiedzieć, pierwszy owoc tej błogosławionej tragedii, która jednoczy wiele serc ludzkich.

Po mszy św. wielu obecnych wspomniało, że na początku kwietnia 2006 roku, w 350-rocznicę ślubów Jana Kazimierza, prezydent RP Lech Kaczyński wraz z małżonką Marią modlili się w katedrze lwowskiej i złożyli w ofierze dla tej świątyni kielich i puszkę.

- Jest to wyjątkowa sytuacja dla nas wszystkich – powiedział dla Kuriera po wspólnej modlitwie zastępujący konsula generalnego RP we Lwowie, konsul Włodzimierz Sulgostowski. – Spotykamy się co roku w rocznicę tej największej tragedii po II wojnie światowej ma mszy, która wywołuje pewne refleksje nad życiem, nad jego kruchością, nad tym, że nie zawsze nasze plany są planami Boskimi. Najważniejsze z tego wszystkiego jest to, byśmy wyszli mądrzejsi jako społeczeństwo z tej tragedii i parafrazując dzisiejsze kazanie, byśmy wyszli umocnieni. Oczywiście jest to również okazja, aby przypomnieć o tragedii katyńskiej. Dzień dzisiejszy jest dniem pamięci. I konsulat stara się regularnie przypominać o tych wydarzeniach, które są znaczące dla Polski i dla społeczeństwa polskiego – podsumował polski dyplomata.

Stefan Adamski opowiedział o swoich wspomnieniach z 10 kwietnia 2010 roku:

- To był drugi wyjazd harcerzy na uroczystości w Katyniu. Zawsze starałem się aby jak najwięcej młodzieży pojechało. Ja byłem z częścią rodziny w domu i nagle zadzwonił do nas syn, który tam pojechał i opowiedział, że coś się strasznego stało. Jeszcze nie wiedział dokładnie co, ale widział, że jest jakieś zamieszanie. Wtedy włączyłem polskie radio i dowiedziałem się, że się rozbił samolot i że prawdopodobnie wszyscy zginęli. Szok był straszny. Tym bardziej dla nas, harcerzy, było to szokujące, że zginął tam ostatni prezydent na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, który również był przez pewien okres przewodniczącym harcerstwa polskiego. Cały czas napływały różne informacje i sprzeczne i niesprzeczne. Nikt nie mógł zrozumieć jak i dlaczego tak się stało – opowiedział.

Kilka dni później lwowscy harcerze ze Lwowa udali się do Polski na uroczystości pogrzebowe. – Wieczorem, ośmioosobową grupą pojechaliśmy do Warszawy. Najpierw udaliśmy się do kościoła św. Krzyża, aby uczcić szczątki prezydenta Kaczorowskiego. Tam trzymaliśmy całodobową wartę. Była jego żona i córki, wspominano o nim. Trudne to było przeżycie. Kilku naszych harcerzy się wyrwało i jakimś cudem trafiło do Pałacu Prezydenckiego do śp. Lecha i Marii Kaczyńskich. Kolejka była przeogromna i trudno było się dostać, ale chłopcy się przedostali. Również mieliśmy wartę w budynku Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, gdzie była trumna z ciałem śp. Macieja Płażyńskiego, wspaniałego człowieka, prezesa Wspólnoty Polskiej, któremu oddaliśmy cześć – podsumował przewodniczący harcerstwa polskiego na Ukrainie.

Przypomnijmy, że 10 kwietnia 2010 roku, o godzinie 8:41 w pobliżu lotniska Smoleńsk-Północny rozbił się samolot specjalny Tu-154M. Polska delegacja leciała na uroczystości upamiętniające 70. rocznicę mordu NKWD na polskich oficerach w Katyniu. Na pokładzie znajdowało się 96 osób, w tym prezydent RP Lech Kaczyński i jego małżonka Maria, ostatni prezydent na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, wicemarszałkowie Sejmu i Senatu, grupa parlamentarzystów, dowódcy wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych RP, pracownicy Kancelarii Prezydenta, szefowie instytucji państwowych, duchowni, przedstawiciele ministerstw, organizacji kombatanckich i społecznych oraz osoby towarzyszące, a także załoga samolotu.

Konstanty Czawaga, Eugeniusz Sało

Fot. Konstanty Czawaga

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.