Jak Polacy Charków budowali. Część XXVIII

-a A+

Kościół katolicki w Charkowie wobec wygnańców w czasie I wojny światowej

Przedstawiona dotychczas problematyka ruchu migracyjnego wygnańców I wojny światowej ukazała duży tragizm, w jakim znaleźli się ludzie, wyrwani ze swych miejsc zamieszkania. Materiały archiwalne, listy i okólniki wydawane w tym czasie wskazują na niezdolność aparatu państwowego, by należycie zabezpieczyć wygnańców niezbędnymi środkami do życia, mimo wielu podjętych inicjatyw.

Chcąc choćby w jakiś sposób ulżyć w trudzie tułaczym ludności z Królestwa Polskiego i Galicji na terenie wschodniej Ukrainy oraz Rosji postanowiono zaangażować do działania Kościół katolicki oraz religijne i świeckie organizacje społeczne, które szybko odpowiedziały na te żądania.

Działający na terenie Rosji Centralny Komitet Obywatelski w pierwszej kolejności wielką wagę przywiązywał do umożliwienia wygnańcom korzystania z posług religijnych. Zapewnienie możliwości praktykowania wyznawanej przez wygnańców wiary wynikało przede wszystkim bezpośrednio z religijności przybyłej na nowe tereny ludności, ale i przekonania władz, „iż zasady moralne niesione przez chrześcijaństwo zapobiegały postępującej w czasie ewakuacji i osiedlenia demoralizacji. Miało też stanowić oparcie dla uchodźców, umacniać ich wiarę, poczucie odrębności narodowej, ułatwiać znoszenie trudów przymusowej migracji i przebywania na tułaczce w latach wojny oraz podtrzymywać nadzieję na powrót w ojczyste strony”.

Wygnańcy na charkowskim dworcu kolejowym

Przedstawiana problematyka znalazła już pewne opracowania historyczne zarówno w wydaniach polskich, jak i ukraińskich historyków, choć nie należy wykluczać, że ciągle jest zapotrzebowanie na całościowe omówienie tego zagadnienia na podstawie źródeł archiwalnych Charkowa, Moskwy czy Petersburga. Należałoby też w przyszłości pokusić się o sporządzenie choćby przybliżonej listy osób (na wzór list katyńskich), które spotkał los wygnańczy, gdyż obecnie posługujemy się jedynie przybliżonymi liczbami, które mogą być dalekie od rzeczywistości, a dawne wykazy są zaledwie nikłymi próbami systematyzacji. Uważa się, że los wygnańca w latach 1915–1917 podzieliło około 600–700 tysięcy Polaków. Należałoby także zebrać i opublikować zachowane dokumenty, które w ten sposób mogą ocaleć przed ostatecznym zniszczeniem.

Świadomość przynależności do Kościoła katolickiego oraz posiadanie go niejako „na wyciągnięcie ręki” mogło być w tych warunkach gwarancją zachowania świadomości narodowej. Pozbawieni opieki duchowej wygnańcy w szybkim czasie tracili poczucie przynależności do narodu polskiego.

Analiza źródłowa pozwala na stwierdzenie, że Kościół w pełni spełnił powierzone mu zadanie, które miało trzy aspekty:

- organizowanie nabożeństw w miejscach zamieszkania większych skupisk Polaków;
- niesienie pomocy jeńcom wojennym;
- organizowanie pomocy charytatywnej biednym rodzinom Polaków.

Imperium Rosyjskie zjawisko przymusowej migracji, a także problematyki z nim związanej uznało dopiero w drugiej połowie 1915 roku, gdy osobnym rozporządzeniem powierzono obowiązek zabezpieczenia potrzeb uchodźców organizacjom pozarządowym oraz wspólnotom religijnym. Od tego czasu duchowieństwo otrzymało prawo opieki nad uchodźcami. W Charkowie już 15 listopada 1914 roku z urzędu gubernatora skierowano pismo do proboszcza kościoła w Charkowie ks. Jana Siekluckiego, w którym podano, że w mieście otwarto oddział Tetiańskiego komitetu. Dalej w piśmie informowano, że „wygnańców przybywa, dlatego brakuje możliwości, by zadowolić wszystkie potrzeby z funduszu komitetu”. Dlatego Komitet i jego oddział „dla zadowolenia najważniejszych potrzeb wygnańców kraju znad Wisły” w porozumieniu z miejscowymi władzami z dniem 23 listopada 1914 roku ustanawiał oddzielny zbiór „Charków-Polska”. W dalszej części władze zachęcały do włączenia się w to dzieło. W tym też duchu do miejscowego duchowieństwa zwracał się z osobnym okólnikiem biskup Jan Cieplak, ordynariusz mohylewskiej archidiecezji. Podobny list do proboszcza parafii nadszedł też od przewodniczącego charkowskiego oddziału Tetiatyńskiego Komitetu w Charkowie.

W świetle tych dokumentów rzucał się w oczy problem niemożliwości godziwego zabezpieczenia potrzebnymi środkami materialnymi przybyłej do Charkowa polskiej ludności, a także brak duchowieństwa, mogącego docierać z pomocą do cierpiących głód i odosobnienie. Mimo że w Charkowie istniał kościół, to jednak i tu odczuwano brak odpowiedniej liczby duchowieństwa.

Dlatego zezwolono na swobodne mianowanie kapłanów katolickich i nadawano możliwość sprawowania nabożeństw poza kościołem. O każdym mianowanym kapłanie należało jedynie powiadomić gubernatora. Wraz z wygnańcami szli kapłani, którzy na nowym miejscu znajdowali zatrudnienie i pomoc materialną. Każdy z przybyłych kapłanów obok rocznej pomocy materialnej w formie 150 rubli miał otrzymywać fundusze pokrywające koszty wyjazdu do miejsc, gdzie sprawowano nabożeństwa, zakupu przedmiotów religijnych, wynajdywania pomieszczeń na kaplice lub ich budowy. Jednak rzeczywistość okazała się inna. Przybyłe duchowieństwo przez pierwsze półrocze nie otrzymało obiecanych środków finansowych, funkcjonowało i przeżyło jedynie dzięki pomocy miejscowej ludności polskiej. Brak jednoznacznych wiadomości, gdzie ci kapłani mieszkali. Wiadomo, że niektórzy zamieszkali w domu parafialnym lub w wynajętych mieszkaniach.

Dodatkowo z ramienia rządu w 1916 roku powołano do istnienia oddzielną komisję, której celem było kierowanie duchowieństwa do miejsc zamieszkania przesiedleńców, wskutek czego do charkowskiej guberni z dniem 1 sierpnia 1916 roku był tymczasowo mianowany ks. Franciszek Bobnis z wileńskiej diecezji, ks. Florian Haraburda z Suwałek. W Kupiańsku pod Charkowem pracował ks. Florian Żyliński z mohylewskiej archidiecezji. W Wołczańsku wśród przesiedleńców ulokowano ks. Eugeniusza Szypkowskiego z diecezji kieleckiej. Ks. Tadeusz Ryłło i ks. Adolf Krzywicki mieszkali przy kościele w Sumach. Jednak nie wszyscy kapłani wygnańcy znaleźli miejsce do posługi wśród wiernych katolików. Tak oto 30 września 1915 roku niejaki ks. Konstanty Wojna pisał z Kijowa do Charkowa prośbę o mianowanie go kapelanem-misjonarzem wśród ludności wygnańczej. Brak dalszych wiadomości o tym kapłanie nie pozwala na jednoznaczne stwierdzenie, czy został przydzielony do pracy duszpasterskiej.

Przedstawiona poniżej tabela ukazuje stan liczebny duchowieństwa, pracującego w Charkowie i powiecie w latach 1914–1917.

Miejscem sprawowania większości nabożeństw był kościół parafialny w Charkowie, a także w kościół filialny w Sumach, który niebawem podniesiono do rangi samodzielnej parafii. Kapłani otrzymali także zgodę na sprawowanie nabożeństw w pobliżu dworca bałaszowskiego, gdzie były rozmieszczone baraki mieszkalne przesiedleńców. Oddzielne kaplice znajdowały się w Wołczańsku oraz Kupiańsku. Dyrektorzy charkowskich szpitali zapraszali kapłanów do sprawowania sakramentów oraz pogrzebów zmarłych. Można także przypuszczać, że w Mikołajewskim i Aleksandrowskim szpitalu miasta Charkowa znajdowały się tymczasowe rzymskokatolickie kaplice lub oratoria.

Mimo obaw o przyszłość i trudnych warunków życia, oderwania od miejsc stałego zamieszkania wiele jednak osób decydowało się na założenie rodziny. Zdarzały się przypadki, że już w trakcie drogi tułaczej w głąb Rosji dochodziło do poznania przyszłego męża czy żony. Bardzo często właśnie daleko od stron rodzinnych starano się zalegalizować związek małżeński. „Stąd też analizując informacje o zawartych małżeństwach, można się przekonać, jak pobyt na wychodźstwie łączył w rodziny np. osoby z różnych zakątków Królestwa Polskiego czy Galicji. Paradoksalnie, gdyby nie przymusowy wyjazd na wschód, losy wielu osób potoczyłyby się zupełnie inaczej”. Zgodnie z zapisami metrycznymi przy parafii w Charkowie w 1914 roku zawarło sakrament małżeństwa 32 pary. W roku następnym połączono 76 par, gdy w 1916 roku w charkowskiej parafii odnotowano 172 przypadki asystowania przy zawieraniu sakramentu małżeństwa. Dość ciekawą informację podawała charkowska gazeta „Ziemia i wola” z dnia 17 lutego 1918 roku, gdzie zawarto informację, że „w związku z przejściem na nowy styl polskie duchowieństwo w tym roku dało zezwolenie na sprawowanie sakramentu małżeństwa w okresie Wielkiego Postu, aż do 17 marca włącznie”. Choć brak zachowanych metryk z tego roku, to jednak wolno przypuszczać, że obok zmiany kalendarza cywilnego w państwie, na decyzję błogosławieństwa małżonków w czasie postu złożyła się duża ilość chcących zawrzeć ten sakrament.

Wycinek prasowy na temat udzielania ślubu w Charkowie w okresie postu 1918 r.

Podobnie analizując wpisy w księgach urodzin, dochodzi się do przekonania, że i wygnanie nie było przeszkodą w planach zwiększania rodziny, zwłaszcza w latach 1916-1917, gdy nastąpiła już pewna stabilizacja życia. Do czasów migracji w Charkowie corocznie udzielano przeważnie do 200 sakramentów chrztu, ta zaś liczba wzrosła do 422 w 1915 roku i 927 w 1916 roku.

Zauważa się także dramat wygnańca, który przez choroby i wycieńczenie był zmuszany do pożegnania się z najbliższymi, a szczególnie z dziećmi. Nieraz dochodziło do ogromnych tragedii, gdy w rodzinie umierało po kilkoro dzieci. Niektórzy umierali tuż po dotarciu do miejsca przeznaczenia. Inni nie doczekali się powrotu do Ojczyzny, ich mogiły zostały w Charkowie. Statystyki ksiąg zmarłych informowały, że w 1914 roku w Charkowie zmarło 168 katolików, a 1915 roku pogrzebano 1068 osób. W 1916 roku zmarły 924 osoby. Duży procent śmiertelności występował wśród dzieci. Brak informacji na temat danych o chrztach, małżeństwach i pogrzebach z 1917 roku. Poniższa tabela ukazuje całościowe zestawienie udzielanych sakramentów i pogrzebów w parafii charkowskiej w latach 1913–1917.

Obok pracy duszpasterskiej na płaszczyźnie parafialnej rzymskokatolickie duchowieństwo Charkowa otoczyło opieką duchową także jeńców wojennych w więzieniach i szpitalach. W Charkowie wojskowi znajdowali się w trzech ewakuowanych szpitalach, w tym jeden, na 420 łóżek, został rozmieszczony w trzecim gimnazjum charkowskim naprzeciw kościoła parafialnego. Dodatkowo wojskowi byli umieszczani w pięciu charkowskich szpitalach znajdujących się na terenie dzielnicy Chłodna Góra. Znany jest fakt, że w latach 1914–1917 zmarło przeszło 1000 wojskowych, z których znaczna grupa była wyznania katolickiego. Wszystkich zmarłych katolików grzebano (choć był oddzielny cmentarz katolicki) na niezachowanym obecnie cmentarzu św. Cyryla i Metodego, przy obecnym prospekcie Moskiewskim, gdzie w latach komunistycznych urządzono park. Miała tam istnieć oddzielna katolicka kwatera.

Ponadto duchowni zabiegali, aby w wielu szkołach dla uczących się tam Polaków prowadzić katechezę. Rzeczywiście udało się zaprowadzić nauczanie w wielu ośrodkach edukacyjnych, choć nie zawsze była wystarczająca liczba duchowieństwa. Na tej płaszczyźnie często posługiwano się pomocą nauczycieli świeckich.

Proboszcz parafii ks. Jan Sieklucki wraz z przewodniczącym Komisji w sprawach pomocy biednym rodzinom rzymskokatolickim Stanisławem Werszyłło brał aktywny udział w organizowaniu pomocy materialnej wygnańcom. W tym celu zachęcał wśród parafian do zbiórek niezbędnych rzeczy oraz środków finansowych. Parafianie pomagali także w urządzaniu szpitali dla wojskowych i cywilnych obywateli miasta. Należy także wyszczególnić kilka kobiet, najbardziej oddanych sprawie pomocy biednym i potrzebującym: M. Wilga, M. Karśnicka, R. Szczawińska, Bilecka, Łabuńska, Ł. Jabłońska-Sokołowa, Dukelska, Paderewska, Żebriwska, Fertner. Są to zaledwie nieliczne dzieła, które prowadził w spartańskich warunkach Kościół katolicki na terenie guberni charkowskiej.

W obliczu trudności wojennych, a także ogromu zadań, jakie stanęły w latach I wojny światowej przed Kościołem katolickim w Charkowie, instytucja ta wykazała się dużą odwagą oraz otwarciem na wszelakie potrzeby przybyłej ludności. Wszystko to mogło być zrealizowane dzięki współpracy duchownych i świeckich, którzy zachowując jedność stanowili zwartą grupę zdolną do niesienia pomocy ubogim.

Marian Skowyra
Tekst ukazał się w nr 10 (302) 30 maja – 14 czerwca 2018

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.