Jak Polacy Charków budowali. Część XXXIX

-a A+

Charkowski książę nauki – Leon Cienkowski (1822–1887)

Mieszkający na terenie Rosji Carskiej i Syberii Polacy tworzyli przez stulecia na wygnaniu „małe Polski”, gromadząc się wspólnie, aby nadal kultywować rodzime tradycje i zwyczaje. Nie wszyscy byli zesłani. Często los ich zmuszał, aby pozostawić rodzinne strony i ruszyć w poszukiwaniu lepszego życia. Jedni wybrali Amerykę, Europę Zachodnią czy Brazylię, a inni, skuszeni obietnicami cara – szli do Rosji, a nawet na Syberię. W XIX wieku dla wielu to była „ziemia obiecana”. Po przybyciu na miejsce karczowali lasy i budowali najpierw ziemianki, a później domy. Następnie wchodzili w związki rodzinne z miejscową ludnością i pozostawali tam na zawsze. Jak pisał Stefan Kaniewicz: „Polak z zaboru pruskiego emigrujący do Niemiec mógł zostać tylko górnikiem lub robotnikiem rolnym. Polak z Galicji emigrujący do Wiednia niekiedy zostawał ministrem. Ale Polak z zaboru rosyjskiego mógł stać się w Rosji milionerem, menedżerem, uczonym, działaczem społecznym”. I wielu z przybyłych na te tereny robiło błyskotliwe kariery. W świadomości jednak zawsze pozostawali Polakami i także tu na obcej ziemi wszelkimi sposobami zabiegali o odrodzenie ojczyzny. Choć zdarzały się również takie przypadki, że w bardzo krótkim czasie zatracali własną świadomość narodową i przynależność religijną.

Jeszcze inni wybierali te ziemie z zachwytu nad przyrodą i bogactwami naturalnymi tych terenów. Taką grupę stanowili niewątpliwie biolodzy i zoolodzy, którzy podjęli badania nad tutejszą florą i fauną. Jednym z najznakomitszych przyrodników polskich tego okresu był Leon Cienkowski, polski botanik, protozoolog, bakteriolog oraz założyciel pierwszej szkoły mikrobiologii.

Leon Cienkowski urodził się 13 października 1822 roku w Warszawie w biednej polskiej rodzinie. Od samego początku życia był chorowity, jednak wykazywał duże zainteresowanie nauką. Toteż matka widząc zdolności syna wszelkimi sposobami zabiegała, by dać synowi możliwość nauki i realizowania własnych marzeń. Także on sam dzięki determinacji i charakterowi ducha w następnych latach zdobył ogólnoświatowe uznanie.

Pierwsze nauki pobierał w Warszawie, gdzie w 1839 roku ukończył warszawskie gubernialne gimnazjum, a miejscowe władze widząc nieprzeciętne zdolności chłopca skierowały go jako stypendystę na uniwersytet w Petersburgu, gdzie jeszcze w tym roku rozpoczął studia na Wydziale Matematycznym. Jednak pod wpływem wykładów prof. S. Kutorgi o rozwoju zwierząt Cienkowski przeniósł się na Wydział Nauk Przyrodniczych, który ukończył w 1844 roku. W tym też czasie był zobowiązany do powrotu do rodzinnej Warszawy, aby w charakterze nauczyciela gimnazjalnego odpracować otrzymywane w Petersburgu stypendium. Marzył jednak o dalszych studiach i po wielu żmudnych staraniach uzyskał zezwolenie na kontynuowanie studiów magisterskich, które szczęśliwie sfinalizował w 1846 roku na podstawie obrony pracy magisterskiej pt. „Kilka elementów historii rozwoju roślin iglastych”. Pozbawiony stypendium ostatnie dwa lata Cienkowski przeżył w skrajnej biedzie, podejmując się okazjonalnego zatrudnienia, które ledwie starczało na wyżywienie, jednak chęć wiedzy przewyższała uczucie głodu i chłodu. Z tego okresu w jednym z listów czytamy następujące słowa: „Łokcie się świecą, podeszwy odpadły, zdrowia nie ma, chleba nie ma”.

Po ukończonych studiach chciał pozostać w Petersburgu, tym razem jako docent na uniwersytecie, jednak jawny sprzeciw profesora botaniki Szychowskiego, ostatecznie przekreślił marzenia Cienkowskiego. Ten sprzeciw wynikał z czystej zazdrości i obawy utraty katedry, gdyż młody Cienkowski w tym czasie przygotowywał się do obrony pracy doktorskiej.

Mimo słabego zdrowia i dręczących go nieustannie chorób, nie mając innych perspektyw, podjął się ekspedycji naukowej w charakterze naturalisty do Sudanu, kierowanej przez pułkownika Jegora Kowalewskiego, a zebrane materiały z dwuletniego pobytu w Sudanie opublikował w „Wiadomościach Geograficznych” oraz w polskiej „Gazecie Warszawskiej” pt. „Kilka rysów i wspomnień z podróży po Egipcie, Nubii i Sudanie” z 1853 roku. O tej ekspedycji jeden z jego przyjaciół tak pisał: „Nieraz opowiadał mi swoje cierpienia, jak musiał zdążać za karawaną przywiązany do wielbłąda, na którym w napadzie choroby dosiedzieć nie mógł, a na ugaszenie pragnienia mógł jedynie otrzymywać nieco zgniłej wody ze skórzanego worka wiezionego na wielbłądzie; jak spotkawszy roślinę lub owada, czy jaszczurkę, pomimo znużenia i osłabienia musiał zatrzymywać wielbłąda, zsiadać, włączać nowy okaz do zbiorów, a następnie gonić karawanę, która tymczasem już się znacznie oddaliła”.

Po odbytej ekspedycji, z powodu całkowitego braku środków przez pewien czas był zmuszony przyjąć zatrudnienie w charakterze nauczyciela w Jarosławiu, a następnie w latach 1854–1861 pracował jako profesor Petersburskiego Uniwersytetu. Tutaj ponownie został zwolniony 10 kwietnia 1861 roku z powodów zdrowotnych, choć można upatrywać, że zwolniono go z czystej zazdrości względem młodego uczonego, która istniała w jego petersburskim otoczeniu akademickim.

Uniwersytety z którymi związany był Leon Cienkowski

Dodatkowo w 1859 roku zawarł nieudane małżeństwo. We wspomnieniu pośmiertnym August Wrześniowski tak pisał o pierwszym małżeństwie Cienkowskiego: „Miało ono być zwiastunem domowego szczęścia i spokoju, lecz stało się wprost przeciwnie: było przyczyną wielu przykrości i bolesnych zawodów”. Brak jednak wiadomości, czy Cienkowski ożenił się po raz kolejny, jednak wiemy, że posiadał syna Eugeniusza.

Największym jednak sukcesem w Petersburgu była obrona w 1856 roku pracy doktorskiej odznaczonej osobną premią, z otrzymanych zaś środków Cienkowski odbył roczną podróż naukową po Niemczech, Francji, Włoszech i Węgrzech. W tym czasie zapoznał się z wieloma europejskimi naukowcami. Także i tym razem po zwolnieniu z uniwersytetu w Petersburgu przez pięć lat przebywał za granicą.

Dopiero w 1865 roku został zaproszony w charakterze profesora botaniki do nowo erygowanego uniwersytetu w Odessie, gdzie pracował do 1871 roku. Tutaj nawiązał przyjaźń z przyszłym noblistą I. Miecznikowym oraz odbywał podróże naukowe. Tu także spotkał się z jawnym szowinizmem ze strony profesorów odesskiego uniwersytetu, gdy odrzucono kandydaturę Polaka Aleksandra Weryho na stanowisko szefa katedry chemii. Wówczas to Leon Cienkowski na znak protestu porzucił ostatecznie Odessę i 13 stycznia 1872 roku przybył do Charkowa, gdzie pozostał do śmierci przez kolejne 15 lat, mieszkając przy ulicy Biseriewskiej, choć nieprzerwanie marzył o powrocie do Warszawy, a tęsknotę do tego miasta wyraził w następujących słowach: „Warszawa zawsze stoi mi przed oczyma jako przytułek na dalekim horyzoncie, ale tracę nadzieję, żebym kiedykolwiek do niego dopłynął”. W trakcie pracy w Charkowie Cienkowski odbywał liczne podróże naukowe w północnej Afryce, jak i po terenie Syberii, badając miejscową przyrodę. Odkrył kilka dotąd nieznanych nauce organizmów.

Wraz z przybyciem do Charkowa zakończył się okres długoletniej poniewierki Cienkowskiego. W Charkowie spotkał wielu sprzymierzeńców i profesorów Polaków, z którymi szczerze się zaprzyjaźnił. Brał też aktywny udział w życiu społecznym miasta, jak i miejscowej kolonii polskiej.

W Charkowie też sformułował pionierską na ten czas teorię mówiącą o braku wyraźnej granicy między światem zwierząt i roślin w początkowym okresie ich rozwoju, co potwierdziło pogląd na temat jedności świata organicznego. W urządzonym własnoręcznie charkowskim gabinecie mikrobiologicznym przygotowywał szczepionki przeciwwąglikowe, które wkrótce zastosowywano niemal w całej Rosji. W 1880 roku przewodniczył ekspedycji naukowej nad Morze Białe – na Wyspach Sołowieckich, gdzie badając miejscową florę i faunę odkrył ponownie kilka nowych gatunków. Dla Charkowa dokonał mikroskopowej analizy wody wodociągowej. Wiele korespondował z uczonymi Warszawy.

W 1883 roku skarżył się na znaczny upadek na zdrowiu i zaplanowana podróż naukowa do Egiptu musiała być odłożona. Jednak w tym roku z inicjatywy Towarzystwa badaczy przyrody zorganizowano obchody 35-lecia naukowej działalności Leona Cienkowskiego. Wówczas to 6 lutego do Charkowa z terenów całego Imperium Rosyjskiego przybyło przeszło 1000 uczonych, chcąc wyrazić szczere uznanie dla wybitnego naukowca. Listy gratulacyjne nadesłano także z uniwersytetów Europy i Ameryki. Na zakończenie uroczystości przemówił sam dostojny jubilat, którego słowa zamieszczono w miejscowej gazecie „Jużnyj Kraj”, a które są przepełnione szczerą pokorą i uznaniem dla przybyłych gości. „Uroczystość jubileuszowa jest podobna do sądu, w którym zwracają uwagę na same tylko dobre strony podsądnego; tym sposobem wyrok jest bardzo pobłażliwy. Spodziewałem się wielkiego pobłażania, nie liczyłem jednak na taką obfitość i na tyle ciepła w powinszowaniach, zewsząd mi nadsyłanych. Otrzymałem nieskończenie więcej, aniżeli zasłużyłem; zdaje mi się, że wkładam na siebie cudzy, bardzo obszerny płaszcz, z którego na mój wzrost możnaby wykroić całą setkę płaszczy; uważałbym się za szczęśliwego, gdyby choć jeden z nich bezspornie do mnie należał. Na wszystko, co tu było powiedziane i odczytane, mogę tylko odpowiedzieć najgłębszą, serdeczną wdzięcznością i szczerą chęcią służenia nauce, dopóki mi sil starczy”. Te słowa wzbudziły ogrom owacji wśród zebranych. Młodzież studiująca miała wówczas na rękach wynieść swojego profesora na ulicę i usadziwszy go na tronie ponownie zanieść do gabinetu botaniki. W tym czasie był już członkiem honorowym praktycznie wszystkich rosyjskich uniwersytetów.

Jednak niebawem po obchodach jubileuszowych Cienkowski podał pismo rezygnacyjne z zajmowanego stanowiska profesora; nie zaprzestał jednak działalności naukowej, prowadząc nowe badania.

W ostatnim roku życia Leon Cienkowski prowadził badania bakteriologiczne nad jakością charkowskiej wody wodociągowej. Jednak w tym czasie znacznie podupadł na zdrowiu z powodu nasilającej się choroby.

Na całość cierpień złożył się ogrom przeżyć w ciągu życia, bieda, nieustanna praca, zawód miłosny oraz zazdrość ze strony niektórych profesorów. Dodatkowo po krótkim odpoczynku wiosennym, powracający do Charkowa Leon Cienkowski przeżył kolejny i jak się okazało decydujący cios, gdyż oto jego jedyny syn Eugeniusz, praktycznie absolwent medycyny, z niewyjaśnionych przyczyn popełnił samobójstwo. To właśnie syn, jako rokujący duże nadzieje na przyszłość doskonały lekarz, wykrył u ojca raka żołądka.

Wszystkie te okoliczności, a zwłaszcza śmierć jedynego syna całkowicie załamały uczonego. Lekarze stanowczo radzili wyjazd na leczenie za granicę. Chcąc zatem ratować resztki zdrowia, udał się pierwotnie do Wiednia, a następnie do Lipska, gdzie zmarł w miejscowym szpitalu dnia 8 października 1887 roku „o godzinie 5. po południu”. Pochowany skromnie na miejscowym cmentarzu.

Wyjeżdżając z Charkowa Leon Cienkowski szczerze wierzył w powrót do zdrowia i do swojego Charkowa, gdyż miał w planach powołanie osobnego bakteriologicznego instytutu, który miałby zastąpić istniejącą wówczas zaledwie stancję bakteriologiczną. W związku z rozpowszechnianiem się dżumy wśród bydła planował podjąć szczegółowe badania nad wynalezieniem specjalnej szczepionki przeciwko temu schorzeniu. Jednak śmierć przerwała wszystkie te plany wybitnego polskiego bakteriologa.

W nekrologu umieszczonym w Kurierze Lwowskim z dnia 13 października 1887 roku zamieszczono następujące słowa: „Leon Cienkowski był prawym synem ziemi, która go wydała. Szczerze kochał kraj i zdobywając sobie w szeregu uczonych europejskich zaszczytne imię, już przez to samo spłacał dług swojej ojczyźnie, w której niestety, dla specjalności jego nie było odpowiedniego pola, a dla pism naukowych odpowiednich organów. (...) Głównym przedmiotem badań Cienkowskiego były najniższe organizmy; na polu tych studiów uczony nasz położył znakomite zasługi i zapisał imię w szeregu mężów, którzy się przyczynili do posunięcia naprzód nauki. Złożony ciężką chorobą (rak żołądka) szukał ratunku u lekarzy wiedeńskich. Z Wiednia do Lipska zabrał go spokrewniony z nim przez żonę profesor konserwatorium znakomity skrzypek Brodzki. Niebezpieczeństwo nie dało się zażegnać. W przewidywaniu katastrofy zawezwano z Charkowa żonę, która przed dziesięcioma dniami przybyła do Lipska w towarzystwie Michała Grzybowskiego jednego z przyjaciół”.

W Charkowie tuż po śmierci uczonego proponowano wybudowanie okazałego pomnika, a także sprowadzenie szczątków uczonego do Charkowa, jednak poza deklaracje ze strony miejscowych władz sprawa nie ruszyła z miejsca. Dopiero w ostatnich latach podjęto decyzję o uhonorowaniu wybitnego charkowskiego uczonego.

Obecnie jego nazwisko doskonale jest znane w rosyjskojęzycznej literaturze przedmiotowej. Pojawia się także nazwisko Cienkowskiego i w polskich publikacjach. W Charkowie także odsłonięto płaskorzeźbę Cienkowskiego na terenie Zoowetakademii. Uczona Rada Charkowskiego uniwersytetu im. Karazina uchwaliła z dniem 27 maja 2016 roku decyzję o wykonaniu i odsłonięciu kolejnej płaskorzeźby Cienkowskiego i innych wybitnych myślicieli XIX-XX wieku w pomieszczeniu głównego korpusu charkowskiego uniwersytetu im. Karazina. Brak wiadomości o wynikach niniejszej decyzji, gdyż ostateczny termin wykonania prac, jaki zakładali autorzy decyzji, minął jeszcze 17 czerwca 2016 roku.

Należy zatem ufać, że poprzez dalsze wnikliwe badania i publikacje naukowe imię polskiego uczonego bakteriologa Leona Cienkowskiego znajdzie godziwe miejsce w panteonie zasłużonych dla ojczyzny Polaków, gdyż był to człowiek, który wszystko osiągnął własnym mozolnym trudem, determinacją, a przy tym zachowując człowieczeństwo, szlachetność, wiarę i polskość – czyli te cnoty, które również dziś tak bardzo są potrzebne.

Potrzeba dalszych badań wynika również z opinii o Leonie Cienkowskim, zawartej w tygodniku „Prawda” z dnia 5 listopada 1887 roku (nr 45), gdzie wyszczególniono wszystkie jego zalety: „Wykład jego odznaczał się dziwną prostotą, zwięzłością i jasnością, przytem wytwornością. Gorliwość, z jaką starał się pokazać słuchaczom pod mikroskopem wszystko, co opowiadał na lekcyi, niewyczerpana łagodność, prostota i słodycz w obejściu jednały mu w młodym pokoleniu prawdziwych, gorących przyjaciół i wielbicieli. Audytoryum jego było zawsze przepełnionem. Był to człowiek w wysokiem, pełnem znaczeniu tego słowa”. Wreszcie wspomnienia umieszczone w Bibliotece Warszawskiej z 1887 roku stanowią jakby klamrę podsumowującą całokształt działalności Cienkowskiego: „Jako profesor pozostawił wszędzie bardzo sympatyczne wspomnienie. Życzliwy, uczynny dla studentów, wykonywał gorliwie swoje obowiązki, wspierając radą i czynem”.

Marian Skowyra
Tekst ukazał się w nr 21 (313) 16-29 listopada 2018

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.