Dzieduszyccy

-a A+

Szlachecki ród Dzieduszyckich od początku powiązany był z Galicją Wschodnią.

Właśnie dlatego są szanowani tu do dziś. Dzieduszyccy swoją historię wywodzą od rodu bojarów ruskich Diduszyców, zamieszkujących w XV wieku wioskę o podobnej nazwie w okolicach Stryja. Pierwsza wzmianka kronikarska o rodzie datowana jest 1411 rokiem. Swój stan majątkowy ostatecznie osiągnęli w XVIII wieku i w drugiej połowie wieku XIX. Dziś ich potomkowie mieszkają na Ukrainie i w Polsce, ale też we Francji, Hiszpanii, Anglii, USA, Brazylii i Kanadzie. Dawne rezydencje rodowe rozrzucone są w obwodach lwowskim, iwanofrankowskim (stanisławowskim) i tarnopolskim, również we Lwowie.

Z architektonicznego i historycznego serca Lwowa wyruszmy w kierunku Wysokiego Zamku na ul. Łysenki (dawn. Kurkową). Pod nr. 15 i 17 mieści się kompleks pałacowy z końca XIX wieku, wybudowany przez rodzinę Dzieduszyckich, znanych mecenasów sztuki i kolekcjonerów. Tu umieścili swoją wielką bibliotekę i zbiory sztuki, które udostępniali chętnym. Autorem pałacu w stylu francuskiego renesansu był Włodzimierz Podhorodecki.

Na ul. Piekarskiej naprzeciwko kościoła zmartwychwstańców widzimy pałacyk Turkułłów. Został wybudowany przez hrabinę Dzieduszycką, z wykorzystaniem elementów architektonicznych Pałacu Dożów w Wenecji. Od strony ulicy pałacyk wygląda niepokaźnie, ale od strony dawnych ogrodów mamy wspaniały widok na fasadę z dekoracyjnymi wieżyczkami, ostrymi łukowatymi oknami i strzelistym dachem. Jest tu też niewielki taras, wsparty na kolumnach. Fasada dekorowana jest herbami założycieli. Ostatnim właścicielem pałacyku był lwowski prawnik Batycki, którego córka Zofia była pierwszą „Miss Polonia”. Wnętrza, niestety, zostały całkowicie przebudowane po tym, jak obiekt przejęła Lwowska Akademia Weterynarii i urządziła tu sale wykładowe. Była to chyba jedyna lwowska rezydencja rodu, posiadająca rozległy park, częściowo zachowany do dziś.

Pałac Andrzeja Dzieduszyckiego w Jabłonowie (fot. Dmytro Antoniuk)

Kolejna rezydencja Dzieduszyckich leży w miejscowości Niesłuchów, odległej od Lwowa o 30 km po trasie kijowskiej. Na wjeździe do wsi w starym parku i dawnym pałacu Dzieduszyckich mieści się obecnie liceum rolnicze. Na początku XIX wieku hrabia Andrzej Dzieduszycki wystawił pałacyk w miejscu dawnego dworu obronnego Gromnickich. Jego syn Kazimierz, który walczył w powstaniu listopadowym w 1831 roku, znacznie rozbudował pałac. Kontynuował rozbudowę również wnuk Andrzeja, Tadeusz. W 1891 roku dobudowano jedno piętro, ale pałac, niestety, utracił symetrię – pozostała jedynie prawa otwarta galeria, łącząca pałac z kaplicą, przykrytą półokrągłą banią. Tadeusz Dzieduszycki walczył w powstaniu styczniowym i ukrywał w schowku pod klatką schodową broń dla powstańców.

Z ozdób wewnętrznych w pałacu był chyba doniedawna marmurowy kominek i kilka niezbyt wartościowych mebli, ale dziś nawet tego już nie ma. W czasach sowieckich zabytek kompletnie przebudowano wewnątrz. Na zewnątrz, na szczęście, budowla zachowała wygląd jak w 1891 roku. Obok stoi wielki piętrowy budynek, ozdobiony ryzalitami – pochodzi prawdopodobnie jeszcze z majątku Gromnickich. Dziś otwarto tu hotel.

Jadąc ze Lwowa, 19 km przed Stanisławowem, mamy skręt w lewo na Jezupol. W dawnych czasach stał tu drewniany zamek Zborowskich, na miejscu którego mamy obecnie klasztor dominikanów, a obok oryginalny ratusz z końca XVIII wieku. Była tu też potężna murowana forteca, wystawiona na początku XVII wieku przez Jakuba Potockiego, hetmana wielkiego koronnego. Jej pozostałością są dziś jedynie wały. Obok nich jest dziś internat dla dzieci ze schorzeniami psychicznymi. Pierwotnie był to pałac Dzieduszyckich. Wybudował go w 1840 roku znany hodowca koni Kajetan Jan Dzieduszycki, a pod koniec XIX wieku rozbudował pałac jego krewny Wojciech Dzieduszycki. To właśnie on był chyba najbardziej znanym przedstawicielem rodu, bo oprócz udanej kariery politycznej i literackiej był przyjacielem wielu europejskich artystów i naukowców. To dzięki niemu w jezupolskim pałacu została zebrana wielka kolekcja malarstwa i biblioteka na 15 tys. woluminów. Aby stworzyć odpowiednie tło dla obrazów i ikon nakazał jedną z sal udekorować w stylu „bizantyjskim” z wielką ilością złoceń. W tej sali umieścił dzieła sztuki, które nabył na wyprzedaży kolekcji któregoś z Esterhazych. W taki sposób w Jezupolu pojawiły się dzieła Sandra Botticellego (lub któregoś z jego uczniów), obrazy szkoły van Dyka i Andrei Mantegniego. Jednak większość kolekcji stanowiły dzieła polskich artystów. Tak, na przykład, Juliusz Kossak zostawił Dzieduszyckiemu album z 150 rysunkami, akwarelami i karykaturami. Był tu obraz Jana Styki „Chrystus na skale”, na którym pod postacią Matki Boskiej artysta sportretował żonę właściciela, Ewę Dzieduszycką, jako św. Józef wystąpił sam hrabia Wojciech, a pastuszkami były ich dzieci. W kolekcji Dzieduszyckiego znajdowały się też dzieła Artura Grottgera. Oprócz malarstwa kolekcja pałacu zawierała stare wschodnie kilimy, które przodkowie właściciela przywieźli z bitwy pod Wiedniem. Nie brakowało też cennej porcelany.

Podczas rosyjskiego natarcia w 1914 roku pałac został obrabowany i spalony, jednak wcześniej udało się ukryć kilka cennych przedmiotów i bibliotekę. Po wojnie rezydencję odbudowano, ale już bez bocznych skrzydeł. Wydobyte dzieła sztuki odrestaurowano. Dziś z zewnętrznych dekoracji pałacu pozostał jedynie niewielki joniczny portyk i klatka schodowa wewnątrz.

Ostatnim właścicielem Jezupola był Władysław Dzieduszycki, który zginął we lwowskim więzieniu w 1940 roku, zamordowany przez sowietów. Niektóre dzieła z kolekcji Wojciecha Dzieduszyckiego są obecnie w rękach prywatnych w Krakowie.

Pałac Dzieduszyckich w Niesłuchowie (fot. Dmytro Antoniuk)

Pomiędzy Trembowlą a Kopyczyńcami na trasie z Tarnopola do Zaleszczyk leży miejscowość Jabłonów. Tutaj też w dawnym pałacu Dzieduszyckich umieszczono dziecięce sanatorium gruźlicze. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to wspaniały staw ze sztuczną okrągłą wysepką pośrodku, na której rosną wysokie drzewa. W głębi parku stoi piętrowy eklektyczny pałac z drugiej połowy XIX wieku. Ma on dość skromny wygląd – jedyną jego ozdobą jest drewniany rzeźbiony ganek i wnętrza. Można tu zobaczyć oryginalną drewnianą klatkę schodową z pięknymi balaskami. Na jednej ze ścian widnieje tablica z informacją, że w 1884 roku gościł tu Iwan Franko. Obok pałacu – sadzawka z niewielka fontanną. Na terenie parku są resztki starego zamczyska, którego podziemne korytarze prowadzą podobno do pałacu.

Dmytro Antoniuk
Tekst ukazał się w nr 22-23 (291-292) 19 grudnia 2017 – 15 stycznia 2018

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.