Braniccy

-a A+

Znane polskie rody na wschodzie Rzeczypospolitej

Rodzina Branickich znana jest od wieku XV i pochodziła z Rusi Czerwonej. Za protoplastę rodu uważany jest Jan herbu Hołobok. W wiekach późniejszych ród podzielił się na dwie gałęzie, pieczętujące się herbami Gryf i Korczak. Najbardziej znanym przedstawicielem pierwszej linii był hetman wielki koronny Jan Klemens Branicki – założyciel Białegostoku. Ta linia niestety wygasła pod koniec XVIII wieku, a wówczas wzeszła gwiazda linii herbu Korczak. Dzięki udanemu mariażowi Franciszka Ksawerego Branickiego z Aleksandrą Engelhardt (prawdopodobnie córką Katarzyny II i Potiomkina) i udziałowi w konfederacji Targowickiej otrzymał on nieprawdopodobnie olbrzymią ilość gruntów na Ziemi Kijowskiej, Wołyniu, a nawet na Krymie. Stolicą tych Branickich była Biała Cerkiew, która swoje dzisiejsze stare miasto całkowicie im zawdzięcza…

Wzorując się na Stanisławie Potockim, Branicki zakłada dla swej małżonki w Białej Cerkwi wspaniały park i nazywa go jej imieniem – Aleksandria. Okrążone parkiem, stały tam letnie rezydencje rodu. Zimą Braniccy przenosili się do miasta do zabudowań, stojących obok kościoła św. Jana Chrzciciela (kościół służy dziś jako sala organowa, w niedzielę zaś odprawiane są tam nabożeństwa).

Nie będę tu opisywał parku, bo tego rodzaju zabytki wymagają oddzielnego artykułu. Zaznaczę jedynie, że po letnich pałacach Branickich, stojących w parku przed rewolucją bolszewicką i noszących nazwy Austeria, Monarszy, Pierwszy, Drugi i Wielki –nie ma dziś ani śladu. Bolszewicy pozostawili jedynie wielki dom ogrodnika, w którym mieści się dziś siedziba administracji parku. Odbudowano natomiast pawilon taneczny, stojący obok fundamentów Austerii.

Ostatnia właścicielka Białej Cerkwi Maria Branicka, uciekając przed bolszewickim pogromem, uratowała jedynie kilka cennych obrazów, obwiązując je wokół swojej parasolki.

Pałac zimowy w Białej Cerkwi (fot. Dmytro Antoniuk)

Powracając do zimowej rezydencji Branickich – jest to typowa klasycystyczna budowla z portykiem wspartym na czterech kolumnach. Jej unikalność polega na tym, że jest drewniana. Podobnych budowli na Ukrainie są jednostki, a tym bardziej powstałych pod koniec XVIII wieku. Jej wnętrza były udekorowane nie mniej wystawnie niż letnie rezydencje w parku. Niestety wszystko to zostało rozgrabione przez bolszewików w 1920 roku. Zachowały się jedynie dwie kolumny przy wejściu do gabinetu dyrektora szkoły artystycznej, który obecnie ma tu swoją rezydencję. W sali balowej umieszczono kilka zdjęć Elżbiety Róży Czackiej, która urodziła się w tym pałacu w 1876 roku i została później założycielką Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża, które opiekuje się ociemniałymi dziećmi.

Jeszcze niedawno po prawej od wejścia stała oficyna o podobnej pałacowej architekturze. Zabytek padł ofiarą niechlujstwa (a może umyślnego podpalenia) i spłonął. Obecnie teren otoczony jest płotem, a jego właściciel od kilku lat obiecuje odbudować oficynę w jej pierwotnym kształcie. Są to na razie tylko obiecanki.

W Białej Cerkwi znajduje się jeszcze kilka budowli, które są najstarsze, a jednocześnie – najbardziej interesujące w mieście. Dla przykładu – stacja pocztowa z 1820 roku, rzędy targowe z lat 1809–1814 i unikalne magazyny z końca XVIII wieku. Zadziwiające jest to, że wszystkie te zabytki wybudował targowiczanin Franciszek Ksawery Branicki i do dziś pełnią one swe pierwotne funkcje.

W Białej Cerkwi był też zamek, wystawiony w 1331 roku przez księcia litewskiego Olgierda, który w XVI wieku został przebudowany przez wojewodę kijowskiego Fryderyka Prońskiego. Nie pozostało po nim żadnych śladów.

Na terenie parku Aleksandria (fot. Dmytro Antoniuk)

Kolejna znacząca rezydencja Branickich leży również na Ziemi Kijowskiej, w miejscowości Stawiszcze. W XVII wieku podstarosta Rokosz wybudował tu niewielki zamek dla obrony przed Tatarami. Krajoznawca Laurenty Pochylewicz pisze, że w 1665 roku zamek oblegał wspólnie z Janem Sobieskim hetman Stefan Czarniecki. Przyszły król zaproponował broniącym się tu kozakom bardzo dogodne warunki kapitulacji, ale ci odmówili. Po kilkumiesięcznym oblężeniu zamek i miasteczko zostały zdobyte i spalone. W następnym wieku Stawiszcze należało do ziem królewskich ostatniego polskiego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. W 1774 roku Stawiszcze wraz z całym starostwem białocerkiewskim król podarował Franciszkowi Ksaweremu Branickiemu. Nowy właściciel wybudował tu olbrzymi kościół (posłużył on później jako wzór świątyni w Białej Cerkwi), dodając do jego wyposażenia drogie organy i ołtarze z karraryjskiego marmuru. Po rewolucji bolszewickiej zabytek został zniszczony. Obok kościoła syn Franciszka Aleksander Branicki – m.in. jeden z pierwszych polskich fotografików-amatorów – rozpoczął w II połowie XIX wieku budowę pałacu. Jego część centralna, najstarsza, była piętrowa, później została połączona krytymi galeriami z piętrowymi oficynami gościnnymi. Jak wspominają współcześni, w tej rezydencji Branickich też nie brakło przepychu, chociaż właściciele przebywali tam przeważnie latem.

W skarbcu pałacowym przechowywana była zastawa stołowa na 120 osób, wykonana przez paryskiego jubilera Odio. Na ścianach wzbudzały podziw obrazy Rubensa i dzieła mistrzów szkoły niemieckiej. Ze stropów zwisały wspaniałe żyrandole, a ze ścian świeciły kryształowe kinkiety. W salach i salonach stała chińska porcelana i tureckie meble (czy warto tu przypomnieć, że te przedmioty trudno porównywać z dzisiejszą produkcją z tych państw?). Dziś z tego przepychu i bogactwa nie pozostało ani śladu. Grabież rozpoczęła się już podczas I wojny światowej, dzieła zaś dokonano po rewolucji.

Z samego pałacu zachowała się – jeżeli tak rzec można – jedynie prawa, tzw. „damska”, oficyna. Obecnie w tej przebudowanej nie do poznania budowli mieści się muzeum krajoznawcze i Do

Zachowana część pałacu Franciszka Ksawerego Branickiego w Lubomlu (fot. Dmytro Antoniuk)

m twórczości dla dzieci. Obok stoi czworokątna wieża ciśnień, podobna w architekturze do zamkowej. Natomiast w dobrym stanie dotrwał do naszych czasów szpital Władysława Branickiego z 1911 roku. Do dziś funkcjonuje tu lecznica. Jeżeli spojrzymy na plany tej budowli, to przypomina ona ówczesne samoloty-biplany. Jest to danina pasji Władysława Branickiego – lotnictwu.

Miasto Luboml uważane jest za jedno z najstarszych na Wołyniu i notowane jest już w Kodeksie Hipackim w roku 1287. Z tych czasów w centrum miasta pozostały znane wszystkim wysokie wały zamkowe. Sam zamek był drewniany. Za wałami stoi budynek szkolny, który jest pałacem Franciszka Ksawerego Branickiego, a właściwie jego południowym skrzydłem.

Król Stanisław August w II połowie XVIII wieku oddał Luboml Branickim. Chociaż ich rezydencją była Biała Cerkiew, to i tu wybudowali sobie olbrzymi pałac, składający się z trzech części. Niestety nic nie wiemy o jego wyposażeniu. W połowie XIX wieku rząd carski skonfiskował rezydencję za działalność polityczną Franciszka Ksawerego Branickiego Juniora i przekazał ją różnym właścicielom. Po tym i miasto, i sam pałac zaczęły podupadać. W 1881 roku pałac spłonął, rujnacji dokonała II wojna światowa, a w 1957 roku pozostałości zostały przebudowane. Budowla, oprócz czterech niewielkich kolumn przy wejściu i bocznego ryzalitu pozbawiona jest zewnętrznych ozdób. Zachowały się ruiny oficyny, połączonej niegdyś z pałacem ozdobnym murem.

Niestety, w mieście nie ocalał również główny jego zabytek – obronna synagoga z XVII wieku, zniszczona przez hitlerowców. Nie zachowały się też sukiennice przy rynku, pochodzące z czasów Branickich, ani oryginalne chodniki z końskich zębów. Ale zachował się najstarszy na Wołyniu murowany kościół z 1412 roku z barokową dzwonnicą, młodszą od świątyni o dwieście lat.

Ostatni z Branickich w linii męskiej – Adam Branicki– zmarł w 1947 roku. Był właścicielem pałacu w Wilanowie, który został znacjonalizowany. Do rodziny należały też pałace na Nowym Świecie w Warszawie (dawniej ambasada Wielkiej Brytanii) i w Natolinie. Córka Adama – Anna z Branickich Wolska, urodzona w 1924 roku, jest ostatnią w tej linii rodowej.

Dmytro Antoniuk
Tekst ukazał się w nr 6 (298) 27 marca – 12 kwietnia 2018

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.