• Obchody Narodowego Święta 3 Maja w Stani...

    Obchody święta narodowego 3 maja w Stanisławowie rozpoczęły się mszą św. w intencji Ojczyzny w kościele pw. Chrystusa Króla. Mszy przewodniczył proboszcz miejscowej parafii ks. Wła...
  • Uczniowie polskiej szkoły nr 10 we Lwowi...

    Uczniowie Polskiej Szkoły Ogólnokształcącej nr 10 im. św. Marii Magdaleny we Lwowie wraz ze swym nauczycielem historii Ryszardem Vincencem zostali zaproszeni na obchody Dnia Poloni...
  • Mirosław Rowicki w rankingu liderów wspó...

    Redakcja polonijnego portalu PoloNews, Polsko-Ukraińska Fundacja MEDIA wraz ze Związkiem Polaków na Ukrainie opracowały ranking osób, które wykazały się największym zaangażowaniem ...

aktualności

Pogoń Lwów w TVP Info

04/05/2016 08:46

Ten wczesny poranek 2 maja na dawnym stadionie na Filipówce we Lwowie (wcześniej – Trudowi Rezerwy, ob. Politechniki Lwowskiej) był dość niezwykły.

Emilia Chmielowa odznaczona przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę

03/05/2016 11:58

2 maja, w Dniu Flagi RP i Dniu Polonii i Polaków za Granicą na dziedzińcu Belwederu Prezydent RP Andrzej Duda wręczył odznaczenia państwowe.

Lany Poniedziałek we Lwowie

02/05/2016 17:55

W czasie Wielkanocy obrządku wschodniego już trzeci rok z rzędu odbyło się miejskie święto Lanego Poniedziałka na Rynku we Lwowie.

Życzenia od Prezydenta RP dla Polonii i Polaków za Granicą

02/05/2016 16:04

Szanowni Państwo, Drodzy Rodacy!

Krymscy Tatarzy z Drohobycza o wspaniałym człowieku

25/04/2016 09:38

Minęło dwa lata jak osiedliliśmy się w Drohobyczu. Przy tej okazji chciało by się opowiedzieć co nieco o naszym panu Arturze, który stał się dla nas nieodłączną częścią naszego życia w tym mieście.

Radni miasta Lublina w obronie Polaków Lwowa

22/04/2016 13:55

Rada Miasta Lublin dnia 14 kwietnia 2016 roku podjęła przytłaczającą większością głosów stanowisko wzywające środowiska ukraińskie we Lwowie do respektowania słusznych postulatów polskiej mniejszości rzymskokatolickiej w tym mieście.

publicystyka

Jan Zahradnik

01/05/2016 10:17

Orlę w otchłani

Zbigniew Czajkowski

01/05/2016 10:09

Profesor od szermierki

Aktualności z myszką

30/04/2016 10:02

Czego szukają Czytelnicy na łamach gazet? Jedni wiadomości politycznych, inni – gospodarczych. Większość jednak poszukuje ciekawostek z własnego regionu i ze świata.

Jan Czochralski

29/04/2016 09:56

Jan Czochralski – praojciec elektroniki

Pierwszy film dokumentalny o szkole nr 10 we Lwowie

28/04/2016 14:21

Z okazji jubileuszu 200-lecia szkoły nr 10 im. św. Marii Magdaleny we Lwowie Kurier Galicyjski zrealizował film Nasza "Dziesiątka". Premiera filmu odbyła się 16 kwietnia podczas gali w Teatrze im. Marii Zańkowieckiej, dawnym Skarbkowskim.

Sprawa cichociemnych ze Starokonstantynowa wymaga czasu

28/04/2016 10:13

Ukraiński historyk Ołeksandr Zinczenko, doradca prezesa Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej, uczestniczył w drugim Polsko-Ukraińskim Forum Historyków.

Podwójne życie Ukraińców

28/04/2016 10:05

Czy umowa z UE jest nam w ogóle potrzebna?

Nad północną Dźwiną - 2

-a A+

Warda – baraki, w których mieszkali polscy zesłańcy (Fot. Adam „Kaczor” Kaczyński)Dzięki wsparciu ze strony Andrieja, odwiedzamy najstarszych mieszkańców oraz miejscową szkołę, w której w izbie pamięci zachowała się niepozorna delikatnie wyszywana bluzeczka, ofiarowana przez jedną z miejscowych babuszek. Według relacji, otrzymała ją od swojej polskiej koleżanki tuż przed jej wyjazdem ze zsyłki. Wśród staruszków spotykamy ponad 90-letniego dziadka, który w 1942 r. dostał się do niewoli pod Stalingradem, uciekł z transportu jeńców i dołączył do legendarnego oddziału partyzantów ukrywającego się w odeskich katakumbach. Jego kolega-weteran, mieszkający kilka domów dalej był pierwszym sowieckim motocyklistą, który wjechał do Wiednia. Niestety zmarł już kilka lat temu i nie zdążył opowiedzieć swojej historii. Polaków przebywających na zesłaniu doskonale pamięta za to urodzona 1924 r. Wiera Josipowna Szyrokaja, która pracowała razem z Polakami w Wardzie i Ust-Piniedze.


„Tu u nas, w Ust-Piniedze była stołówka i w niej był punkt przesiedleńczy w którym rozdzielano, kto tutaj, kto jeszcze dalej. Początkowo mieszkałam na Wardzie, ale potem przesiedlili mnie tu, do Ust Piniegi – a na Wardzie sami Polacy zostali. Z głodu psy jedli. Kiedyś nas razem do lasu wysłali, podjeżdżamy do baraków, leżą dwa konie-źrebaki zdechłe. Zaraz je porąbali, ugotowali, jednego zjedli, drugi został. Nam też odrąbali mięsa. Tam kierowniczką gospodarstwa była kobieta, potem dostała karę za to, że zjedli te konie. Biedni byli, głodowali tak jak i my. Chodzili na drugą stronę rzeki do wsi i wymieniali swoje rzeczy na jedzenie. Za pracę dawali sprawki na manufaktutrę (kartki na zakup niezbędnych rzeczy)i wymieniali to na jedzenie za rzeką, bo tam kołchoz był i mieli swoje ogródki, żyli dostatnio.


Na Wardzie i klub był, i bania, a teraz wszystko zniszczone. Baraki duże były, w jednym końcu mężczyźni, w drugim kobiety. Był jeszcze taki przypadek, że jedna nasza kobieta, sprzedawczyni zapytała się Polaka: pan, ile pan chleba zjesz, a „kierpicz” (cegłę – potoczna nazwa bochenka chleba – przyp. autor.) zjesz? Sprzedawczyni mu przyniosła i on zjadł, i od razu do toalety. I bała się, że okarmiła go, że biedak jeszcze umrze z jej winy…


Tutaj u nas w stolarni pracował Polak, ale nazwiska nie pamiętam. Dużo ich było na Wardzie, prawie każdego dnia kogoś chowali. Na Zarii też mieszkali, pracowali głównie przy spławie. Taką koleżankę miałam, nazywała się Marysia Kot. Potem razem z nimi na budowie pracowałam, budowaliśmy taki piętrowy dom naprzeciw sklepu. Jeden z Polaków był na pewno jakimś funkcjonariuszem, w szynelu chodził, panie kapitanie do niego mówili. Nazwisk niestety nie pamiętam.


Stosunki między nami były dobre, oni po swojemu rozmawiali, trochę po rosyjsku. O 8 rano wychodzili do pracy, ale czasu nikt nie liczył. Jeden chłopak ożenił się, Wasia Wysocki, dziecko tylko po nim zostało, bo wzięli go na wojnę i nie wrócił. Potem i pozwolili wyjechać i wszyscy wyjechali, ale ile mogił zostało […]”.


Po kilku godzinach obserwacji lokalnego życia okazało się, że w Ust-Piniedze Andriej jest swoistym macho. Jako właściciel „miejskiej” bani, zakładu stolarskiego i satelitarnego dostępu do internetu de facto rządzi całą okolicą, a raczej tym, co pozostało z czasów sowieckiej świetności. Z 12 tysięcy mieszkańców Ust-Piniegi ostało się kilkuset. Reszta poumierała lub wyjechała. Porzucone domy powoli ulegają rozkładowi, strasząc zapadniętymi dachami i wybitymi oknami.


W porównaniu do okolicznych wsi, w których nie pozostał żaden mieszkaniec Ust-Piniega i tak tętni życiem. Działa tu kilka sklepów, poczta i dziewięcioklasowa szkoła powszechna. Miejscowość ma dobre połączenie z resztą świata, gdyż kilka razy na dobę pływa prom, a zimą można jeździć samochodami po lodzie.


Po wieczornym posiedzeniu w bani, udajemy się na spoczynek. Kolejnego dnia wyruszamy do położonego o kilka kilometrów od Ust-Piniegi specposiołka Warda, o którym opowiadała nam pani Wiera. W latach wojny Warda była jednym z największych skupisk Polaków nad Północną Dźwiną. Szczególnie dużo zesłańców trafiło tutaj już po ogłoszeniu amnestii. W 1943 r. w Wardzie otworzono nawet polską szkołę, do której uczęszczało kilkadziesięcioro dzieci.


Dziś Warda podobnie Rożowo przybrała „daczny” charakter. Spośród kilkunastu domostw, dwa lub trzy są wykorzystywane w sezonie letnim jako działki. Co ciekawe, w Wardzie zachowały się jeszcze budynki z lat 40., ale ich dni są już policzone. Za kilka lat całkowicie się zawalą lub zostaną rozebrane na opał. Choć w tajdze drzew nie brakuje, a każdy z mieszkańców dostaje co roku 25 m3 przydziałowego drewna na opał, to stare budynki są notorycznie rozbierane w celach grzewczych. Logika jest prosta – dużo łatwiej wyrwać deskę z walącego się domu niż piłować i rąbać świeże drzewo.

Portal powstał przy wsparciu Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” ze środków Senatu Rzeczypospolitej Polskiej

Projekt realizowany przy wsparciu MSZ RP w ramach projektu "Współpraca z Polonią i Polakami za granicą"

©2011-2016 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.