aktualności

Goście z Polski na Dniach Polskiej Kultury w Iwano-Frankiwsku

27/06/2016 12:36

Na Dni Kultury Polskiej w Iwano-Frankiwsku, które odbyły się w dniach 28-29 maja, przyjechali, poza Polskim Teatrem Ludowym ze Lwowa, również goście z Polski.

Polonez w przedszkolu

26/06/2016 12:49

31 maja br. kolejna grupa 6-latków z przedszkola nr 48 przy ul. Metrologicznej stała się „absolwentami” ich pierwszej w życiu placówki edukacyjnej.

Lwowska Akademia Biznesu

25/06/2016 11:43

W dniach 20-23 czerwca br. wystartowała Lwowska Akademia Biznesu. Jest to cykl bezpłatnych szkoleń biznesowych dla przedsiębiorców polskiego pochodzenia prowadzących działalność biznesową na Ukrainie oraz studentów i absolwentów myślących o uruchomieniu własnego biznesu.

Mała wycieczka na Kresy

21/06/2016 09:06

Zbliżają się wakacje i każdy się zastanawia, jak je zagospodarować.

Nagroda Polskiego PEN Clubu dla Andrzeja Wajdy

20/06/2016 08:31

30 maja br. w siedzibie Polskiego PEN Clubu było tłoczno. Wręczano doroczną nagrodę klasykowi, mistrzowi, osobie legendarnej dla polskiego kina – Andrzejowi Wajdzie.

W hołdzie Piotrowi Skardze – po latach

18/06/2016 13:04

W Stanisławowie (Iwano-Frankiwsku) przy pracach ziemnych odnaleziono zakopaną pamiątkową tablicę, poświęconą Piotrowi Skardze.

Ściana Pamięci z macew w Dobromilu

17/06/2016 12:34

Ściana Pamięci ułożona z macew powstała w miejscu starego cmentarza żydowskiego w Dobromilu na Podkarpaciu w obwodzie lwowskim.

publicystyka

Genius loci Lwowa

28/06/2016 12:38

- Czy pani jest dziennikarką? Napisze pani o nas w gazecie? – spytał na odchodnym dziadek.

Józef Garbień

27/06/2016 10:25

Józef Garbień – piłkarz z dyplomem lekarza

Pożegnanie lwowskiej Matki

26/06/2016 12:32

Jadwiga Zarugiewiczowa, nazywana symboliczną matką nieznanego żołnierza, spoczęła na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie.

Jubileuszowa wystawa klubu „Skrzydła”

25/06/2016 12:48

Na gościnnym poddaszu przy ul. Rylejewa Polskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych (PTPSP) zorganizowało kolejną wystawę artystyczną.

Włodzimierz Krukowski

25/06/2016 08:47

Włodzimierz Krukowski (1887-1941)

Zamach na ul. Foksal

24/06/2016 12:54

15 czerwca 1934 roku w zamachu terrorystycznym zorganizowanym przez nacjonalistów ukraińskich zginął minister spraw wewnętrznych Bronisław Pieracki.

Pamiętamy w modlitwie

24/06/2016 11:38

75. rocznica rozstrzelania Polaków w Lackiej Woli i Trzcieńcu

Droga do Pucharu Polski

20/06/2016 08:58

Kontynuujemy promocyjny druk części materiałów historycznych o początkach i rozwoju piłki nożnej we Lwowie, które pochodzą z książki, autorami której są BOGDAN LUPA, IWAN JAREMKO i JAROSŁAW HRYSIO, „Kronika lwowskiej piłki nożnej (od poł. XIX w. – 1965 r.) Tom 1”.

Nad północną Dźwiną - 2

-a A+

Warda – baraki, w których mieszkali polscy zesłańcy (Fot. Adam „Kaczor” Kaczyński)Dzięki wsparciu ze strony Andrieja, odwiedzamy najstarszych mieszkańców oraz miejscową szkołę, w której w izbie pamięci zachowała się niepozorna delikatnie wyszywana bluzeczka, ofiarowana przez jedną z miejscowych babuszek. Według relacji, otrzymała ją od swojej polskiej koleżanki tuż przed jej wyjazdem ze zsyłki. Wśród staruszków spotykamy ponad 90-letniego dziadka, który w 1942 r. dostał się do niewoli pod Stalingradem, uciekł z transportu jeńców i dołączył do legendarnego oddziału partyzantów ukrywającego się w odeskich katakumbach. Jego kolega-weteran, mieszkający kilka domów dalej był pierwszym sowieckim motocyklistą, który wjechał do Wiednia. Niestety zmarł już kilka lat temu i nie zdążył opowiedzieć swojej historii. Polaków przebywających na zesłaniu doskonale pamięta za to urodzona 1924 r. Wiera Josipowna Szyrokaja, która pracowała razem z Polakami w Wardzie i Ust-Piniedze.


„Tu u nas, w Ust-Piniedze była stołówka i w niej był punkt przesiedleńczy w którym rozdzielano, kto tutaj, kto jeszcze dalej. Początkowo mieszkałam na Wardzie, ale potem przesiedlili mnie tu, do Ust Piniegi – a na Wardzie sami Polacy zostali. Z głodu psy jedli. Kiedyś nas razem do lasu wysłali, podjeżdżamy do baraków, leżą dwa konie-źrebaki zdechłe. Zaraz je porąbali, ugotowali, jednego zjedli, drugi został. Nam też odrąbali mięsa. Tam kierowniczką gospodarstwa była kobieta, potem dostała karę za to, że zjedli te konie. Biedni byli, głodowali tak jak i my. Chodzili na drugą stronę rzeki do wsi i wymieniali swoje rzeczy na jedzenie. Za pracę dawali sprawki na manufaktutrę (kartki na zakup niezbędnych rzeczy)i wymieniali to na jedzenie za rzeką, bo tam kołchoz był i mieli swoje ogródki, żyli dostatnio.


Na Wardzie i klub był, i bania, a teraz wszystko zniszczone. Baraki duże były, w jednym końcu mężczyźni, w drugim kobiety. Był jeszcze taki przypadek, że jedna nasza kobieta, sprzedawczyni zapytała się Polaka: pan, ile pan chleba zjesz, a „kierpicz” (cegłę – potoczna nazwa bochenka chleba – przyp. autor.) zjesz? Sprzedawczyni mu przyniosła i on zjadł, i od razu do toalety. I bała się, że okarmiła go, że biedak jeszcze umrze z jej winy…


Tutaj u nas w stolarni pracował Polak, ale nazwiska nie pamiętam. Dużo ich było na Wardzie, prawie każdego dnia kogoś chowali. Na Zarii też mieszkali, pracowali głównie przy spławie. Taką koleżankę miałam, nazywała się Marysia Kot. Potem razem z nimi na budowie pracowałam, budowaliśmy taki piętrowy dom naprzeciw sklepu. Jeden z Polaków był na pewno jakimś funkcjonariuszem, w szynelu chodził, panie kapitanie do niego mówili. Nazwisk niestety nie pamiętam.


Stosunki między nami były dobre, oni po swojemu rozmawiali, trochę po rosyjsku. O 8 rano wychodzili do pracy, ale czasu nikt nie liczył. Jeden chłopak ożenił się, Wasia Wysocki, dziecko tylko po nim zostało, bo wzięli go na wojnę i nie wrócił. Potem i pozwolili wyjechać i wszyscy wyjechali, ale ile mogił zostało […]”.


Po kilku godzinach obserwacji lokalnego życia okazało się, że w Ust-Piniedze Andriej jest swoistym macho. Jako właściciel „miejskiej” bani, zakładu stolarskiego i satelitarnego dostępu do internetu de facto rządzi całą okolicą, a raczej tym, co pozostało z czasów sowieckiej świetności. Z 12 tysięcy mieszkańców Ust-Piniegi ostało się kilkuset. Reszta poumierała lub wyjechała. Porzucone domy powoli ulegają rozkładowi, strasząc zapadniętymi dachami i wybitymi oknami.


W porównaniu do okolicznych wsi, w których nie pozostał żaden mieszkaniec Ust-Piniega i tak tętni życiem. Działa tu kilka sklepów, poczta i dziewięcioklasowa szkoła powszechna. Miejscowość ma dobre połączenie z resztą świata, gdyż kilka razy na dobę pływa prom, a zimą można jeździć samochodami po lodzie.


Po wieczornym posiedzeniu w bani, udajemy się na spoczynek. Kolejnego dnia wyruszamy do położonego o kilka kilometrów od Ust-Piniegi specposiołka Warda, o którym opowiadała nam pani Wiera. W latach wojny Warda była jednym z największych skupisk Polaków nad Północną Dźwiną. Szczególnie dużo zesłańców trafiło tutaj już po ogłoszeniu amnestii. W 1943 r. w Wardzie otworzono nawet polską szkołę, do której uczęszczało kilkadziesięcioro dzieci.


Dziś Warda podobnie Rożowo przybrała „daczny” charakter. Spośród kilkunastu domostw, dwa lub trzy są wykorzystywane w sezonie letnim jako działki. Co ciekawe, w Wardzie zachowały się jeszcze budynki z lat 40., ale ich dni są już policzone. Za kilka lat całkowicie się zawalą lub zostaną rozebrane na opał. Choć w tajdze drzew nie brakuje, a każdy z mieszkańców dostaje co roku 25 m3 przydziałowego drewna na opał, to stare budynki są notorycznie rozbierane w celach grzewczych. Logika jest prosta – dużo łatwiej wyrwać deskę z walącego się domu niż piłować i rąbać świeże drzewo.

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2016 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.