• Ostatni dzwonek w szkole nr 24 im. Marii...

    27 maja br. w szkole średniej nr 24 z polskim językiem nauczania im. Marii Konopnickiej we Lwowie zabrzmiał ostatni w tym roku szkolny dzwonek. ...
  • Ostatni dzwonek w szkole nr 10 im. św. M...

    Szczególnym w tym roku był ostatni dzwonek w szkole średniej nr 10 z polskim językiem nauczania im. św. Marii Magdaleny we Lwowie, która obchodzi 200-lecie istnienia. ...
  • Podziel się książką

    23 maja w Lwowskiej Obwodowej Bibliotece dla Dzieci odbyło się spotkanie uczestników akcji przekazania książek zebranych przez polskie dzieci dla dzieci z Ukrainy. ...

aktualności

Dobiegł końca IV Tydzień Kultury Chrześcijańskiej we Lwowie

26/05/2016 19:24

Tydzień Kultury Chrześcijańskiej 15 maja zainaugurowały w katedrze lwowskiej koncert papieski „Santo” oraz pop-oratorium „Miłosierdzie Boże” Zbigniewa Małkowicza pod batutą Edwarda Kuca, w wykonaniu solistów zespołu muzyki sakralnej z Poznania „Lumen”, Lwowskiej Orkiestry Kameralnej, chóru „Echo”, szkół „Gaudium Maria” ze Złoczowa oraz „Nostri Bambini” z Żółkwi.

354. urodziny Stanisławowa

26/05/2016 15:13

Stanisławów, a od 1962 roku Iwano-Frankiwsk, obchodzi swoje 354. urodziny.

Mogiły zapomniane przez czas

25/05/2016 14:46

Niżniów – wieś znajdująca się w rejonie tłumackim obwodu iwanofrankiwskiego (dawne woj. stanisławowskie), położona na prawym brzegu Dniestru w ujściu rzeczki Tłumaczyk.

Nad Lewandówką zabrzmiał polonez Wojciecha Kilara

25/05/2016 14:29

3 maja na lwowskiej Lewandówce odbył się koncert, w którym obok innych udział wziął PZPiT „Lwowiacy” pod kierunkiem Stanisława Durysa i instruktora Romana Hasiaka.

Na majówkę do Brzuchowic koło Lwowa

23/05/2016 11:07

Polska majówka – 2016 w Seminarium Archidiecezji Lwowskiej w sobotę 21 maja zjednoczyła tradycyjnie wszystkich chętnych Polaków ze Lwowa i Ziemi Lwowskiej.

W Barze otwarto kolejny na Ukrainie Dom Polski

23/05/2016 06:37

21 maja w Barze odbyło się otwarcie Domu Polskiego, jednego z najnowocześniejszych centrów kultury polskiej na terenie Ukrainy.

Święto języka polskiego na Ukrainie

22/05/2016 18:51

W dniach 21-22 maja około 2500 osób przystąpiło do napisania III Ogólnoukraińskiego Dyktanda Języka Polskiego. Tematem tegorocznego dyktanda pt. „Ja piszę, Ty piszesz, My piszemy po polsku… Dyktando z języka polskiego na Ukrainie” była 1050. rocznica Chrztu Polski.

publicystyka

Obchody 3 Maja dawniej

28/05/2016 15:08

Święta majowe, ściśle związane z kolejnymi rocznicami Konstytucji 3 Maja, zawsze obchodzono uroczyście.

Perskie cudo

27/05/2016 14:37

Po niezbyt udanej zimie znowu zawitała wiosna, a wraz z nią na grządkach naszych ogrodów obudziły się z długiego snu kwiaty.

Ukraińscy przyjaciele Polaków

26/05/2016 14:26

Gdy rozmawiamy o pomocy dla walczącej Ukrainy, dla wojskowych i dla cywilnych ofiar tej wojny, najczęściej opowiadamy o tych, którzy tą pomoc organizują w Polsce i w innych krajach.

Rozliczanie historii i historyków

25/05/2016 14:13

Czy może narracja historyczna na Ukrainie ograniczać się jedynie linią OUNocentryczną?

o. Ludwik Wrodarczyk

18/05/2016 09:26

Do końca wierny

Euroignorancja, czyli polityka w sztuce dla koneserów

16/05/2016 07:29

14 maja świat obiegła informacja, że wielki finał Eurowizji wygrała Jamala z Ukrainy z piosenką „1944”.

Jan Zahradnik

01/05/2016 10:17

Orlę w otchłani

Zbigniew Czajkowski

01/05/2016 10:09

Profesor od szermierki

Aniela Aszpergerowa

-a A+

Aniela Aszpergerowa i jej prawnuk John Gielgud (Fot. aniela-aszpergowa.inmemoriam.org)

Aniela z Kamińskich Aszpergerowa

21 maja 2000 w swojej posiadłości w hrabstwie Buckinghamshire w Anglii umiera 96 letni sir John Gielgud – jeden z ostatnich wielkich, klasycznych aktorów brytyjskiej sceny, obok Laurence'a Oliviera i Ralpha Richardsona, zaliczany do wielkich rycerzy sceny XX wieku. Kiedy we wszystkich teatrach na West Endzie w Londynie gaszono światła, aby oddać hołd Gielgudowi, nikt zapewne nie pamiętał o tym, że niecałe 100 lat wcześniej, we Lwowie, równie uroczyście tłumy lwowian żegnały jego wielką prababkę – aktorkę Anielę z Kamińskich Aszpergerową. 

Po śmierci Gielguda dzienniki brytyjskie podawały wspomnienia o Gielgudzie, pisząc, że jego babką była „famed Lithuanian actress”. Dla dziennikarzy polskich „litewska” Aszpergerowa zamieniła się w aktorkę wileńską. „Aszpergerowej szkoda dla was, niechby przeniosła się do Burgu i zagrała po niemiecku, dopiero dowiedzielibyście się, kogo tu macie”, – powiadali krytycy niemieccy do swoich polskich kolegów po spektaklach lwowskich z udziałem Anieli Aszpergerowej. Na nic zdały się zakusy, Aniela Aszpergerowa Lwowa nie opuściła, a jeśli gdzieś wyjeżdżała – to najczęściej do rodzinnej Warszawy lub na gościnne spektakle do Krakowa. Lwowskiej publiczności pozostała wierna do końca życia.

Córka Marii Wasińskiej i Stefana z Bolimowa Kamińskiego przyszła na świat 29 listopada 1815 w Warszawie. Karierę rozpoczęła na deskach Warszawskich Teatrów Rządowych w 1835, zagrała w komedii „Zazdrośni w miłości”. Rok później pojawiła się na scenach wileńskich. Następnie wraz z zespołem Wojciecha Aszpergera pracowała w Mińsku Litewskim. Zauroczony młodą aktorką, owdowiały niedawno Aszperger oświadczył się Anieli. Ślub wzięli w kościele św. Krzyża w Warszawie. Po ślubie używała stale nazwiska Aszpergerowa. Nadal pracowała na prowincji.

Około 1840 małżeństwo przeniosło się do Warszawy, gdzie Aniela dostała angaż w teatrze. Wkrótce jednak wraz z mężem wyjeżdża do Lwowa: dyrektor Jan Nepomucen Kamiński poszukuje młodej aktorki do ról amantek i charakterystycznych. Na początku krytyka dość niechętnie przyjęła nową aktorkę, ale intuicja nie zawiodła Kamińskiego. We Lwowie zamieszkała nowa gwiazda. 

Pierwsza gwiazda skarbkowskiej sceny
Spędziła nad Pełtwią ponad 60 lat życia. Pierwsze sukcesy odniosła jeszcze w starym teatrze na placu Castrum. Szybko zdobyła pozycję pierwszej aktorki lwowskiej sceny. Dla teatru skarbkowskiego okazała się też postacią symboliczną. Teatr ten ufundowany przez Stanisława Skarbka w darze dla miasta otwierano w 1842. Na pierwszy spektakl zespół przygotował „Śluby panieńskie” Aleksandra Fredry. W roli Anieli wystąpiła Aszpergerowa. Wielki „dom skarbkowski” stał się dla niej domem dosłownie i w przenośni na długie 58 lat. Wiele lat mieszkała w tym gmachu, ale przede wszystkim święciła triumfy na scenie. 9 września 1900 roku, kiedy w „Skarbku” odbywało się ostatnie przedstawienie, Aniela Aszpergerowa miała być na scenie, ale wiek i choroba nie pozwoliły na to: przyniesiono ją jednak na widownię, zasiadła w jednej z lóż i w taki sposób symbolicznie zamknęła historię wielkiej instytucji teatralnej.

Ze związku z Aszpergerem miała dwie córki – Walerię i Leontynę Anielę. Po kilku latach spędzonych we Lwowie Aszpergerowa rozstała się z mężem – Wojciech Aszperger wrócił do Warszawy, Aniela podpisała stały kontrakt. Zabłysła wielkim talentem i począwszy od Kamińskiego, poprzez Skarbka, wszyscy kolejni dyrektorzy sceny lwowskiej starali się zatrzymać ją we Lwowie. Była aktorką o dużej skali talentu, grała role melodramatyczne, komediowe i współczesne. Początkowo powierzano jej role amantek, później role tragiczne.

Aniela Aszpergerowa

Grała w dramatach Szekspira (Ofelia w „Hamlecie”), komediach Fredry (Aniela, Klara w „Ślubach panieńskich”). Świetna była w roli Marii Stuart Słowackiego: „Bez niej nie można by przedstawić tej sztuki. Ona swą starannością, przemyśleniem roli, talentem podnosi scenę naszą”, – pisze po przedstawieniu zachwycony krytyk.

Była wspaniała jako Lady Makbet, Tysbe, Maria Joanna. Na gościnnych przedstawieniach w Warszawie wywoływano ją po kilkanaście razy, w Krakowie, „kiedy grywała na scenie pani Aszpergerowa, to orkiestra dla przysporzenia widzom miejsca musiała emigrować za kulisy. Za rolę Anieli od Aleksandra Fredry otrzymała garnitur klejnotów, chwalił ją Józef Korzeniowski, wiersze na jej cześć pisał Kornel Ujejski:

Przed Tobą i w Tobie dwa życia, dwa światy,
Świat jeden pozorny, błyskotny, uroczy,
Pod nogi Ci ścieli róże i bławaty
I tęczą motyli za Tobą się toczy,
A jednak och! Nieraz smutek Cię ogarnie,
Bo motyl przelata i kwiat więdnie marnie.
Świat drugi, świat ducha, jak wnętrze kościoła,
Okrąża Cię światłem i mirrą, i cudem,


A kiedy z przepaską kapłanki u czoła,
Ze słowem potęgi powstajesz przed ludem,
To wiedzą ci Twoi najbliżsi, najszczersi,
Co blasku i woni faluje w Twej piersi.


(...)
Więc kiedy Cię jedni obsypują kwiatem,
A drudzy łzą duszy, a inni westchnieniem...
Ja rzucam na Ciebie niebieskim promieniem

Aszpergerowa gościnnie gra na deskach wielu teatrów. Jeśli zdarzało się, że skład aktorski był zbyt słaby, ona jedna swoją grą potrafiła utrzymać całe przedstawienie. Zachowane opisy przedstawiają niewysoką brunetkę, o ciemnych wyrazistych oczach: „postawa szlachetna i podniosła, jakby do koturnów i do starorzymskiej tuniki stworzona; oko bystre i żywe; rysy dotąd niepozbawione śladów niepospolitej ongiś urody; głos silny, jędrny i szeroki” – pisano.

Była zgrabna i elegancka. Wspominano, że w zachowaniu nie miała nic z gwiazdy, dobrocią i prostotą ujmowała bliskich. Chwalono Anielę Aszpergerową za świetny gust i odpowiednio dobrane stroje. Warto przypomnieć, że były to czasy, kiedy aktor sam przygotowywał kostiumy sceniczne – tu również wyróżniała się Aszpergerowa. Kostiumy przygotowywała nie tylko dla siebie, ale również koleżankom podrzucała pomysły, o czym wspominała Helena Modrzejewska.

„I szkoda, że z ludzi,
którzy jak my,
nie znali staruszki od lat,
Żaden nie byłby zgadł,
Jaką do śmierci wrzącą była Polką,
Jaką ofiarną, czujną patriotką,
Jak się wiecznie turbowała sprawą,
Jak na lewo i prawo,
Cichaczem
Wspomagała rodaków nędzarzy –
I jeszcze żaliła się z płaczem,
Że na wszystkich nie starczy jej gaży…”.

Zaangażowanie w sprawy narodowe Aniela Aszpergerowa przypłaciła karą więzienia: działała w Komitecie Niewiast i Narodowym komitecie dla Galicji Wschodniej księcia Adama Sapiehy. Sprzedawała losy na loterię, aby wspomóc zasoby Rządu Narodowego. Wielokrotnie przeprowadzano rewizje w jej domu na Łyczakowie. W listopadzie 1864 została aresztowana i skazana na rok więzienia za „niepoprawną pomoc dla powstania”. Po uwolnieniu odeszła ze sceny lwowskiej i przez pewien czas przebywała w Krakowie. Do Krakowa powróciła ponownie na krótko, będąc już emerytowaną aktorką. 

Helena Modrzejewska wspominała, że była przyjazna i życzliwa dla młodszych koleżanek. Pisze do brata Adolfa: „Pani Aszpergerowa istotnie jest dla mnie wielkim wzorem. Toteż staram się jak najwięcej korzystać z jej gry”. Nie zawsze jednak potrafiła „ułożyć się” z koleżankami – aktorka Anna Gostyńska wspominała z rozgoryczeniem konflikty z Aszpergerową.

Bardzo pracowita i niezwykle pilna, nieustannie się dokształcała. Ważnym elementem w kształceniu jej gry aktorskiej było oglądanie spektakli na scenach w Berlinie, Wiedniu i Londynie. Miasta te Aniela odwiedzała podczas podróży rodzinnych. W Londynie odwiedzała młodszą córkę Leontynę Anielę. Starsza, Waleria zmarła we Wrocławiu. 

Leontyna Aniela, wychowanka Instytutu dla Panien Hotelu Lambert w Paryżu, wyszła za mąż za Adama Jerzego Giełguda, przedstawiciela znanej polskiej rodziny, od dziecka zamieszkałego w Anglii (był urzędnikiem państwowym i publicystą angielskim, naturalizował się, jako obywatel brytyjski). Wraz mężem Leontyna Aniela zamieszkała na stałe w Anglii. To prawdopodobnie z rodowodu Giełguda, połączonego z informacją, że Aniela Aszpergerowa była krótko aktorką wileńską, wynikła dla dziennikarzy angielskich „litewska przeszłość” Anieli, prababki Johna Gielguda. 

Jako sędziwa pani, Aniela Aszpergerowa najlepiej się czuła w otoczeniu lwowskich przyjaciół. Jej dom położony był przy ulicy Grottgera 10. Święta najczęściej spędzała w domu Karola Młodnickiego i jego żony Wandy Monne. Towarzyszką jej starości była wyżlica Nolka, którą dostała od córki Wandy i Karola – Maryli Młodnickiej (Wolskiej). 28 marca 1884 roku Aniela Aszpergerowa obchodziła we Lwowie jubileusz pięćdziesięciolecia pracy aktorskiej. Zagrała rolę Wdowy w Balladynie. Po 1889 roku występowała już tylko gościnnie. Ostatni raz na scenie skarbkowskiej stanęła w 1896 roku.

Grób Anieli Aszpergerowej na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie

Aniela Aszpergerowa zmarła we Lwowie, 28 stycznia 1902 roku. 3 lutego, w dniu pożegnania, mróz był we Lwowie siarczysty, nie zważając na pogodę, tłumy lwowian ściągały z rożnych krańców miasta na Wały Hetmańskie. 

Z balkonu Teatru Wielkiego żegnał Aszpergerową płomiennym przemówieniem aktor Władysław Woleński. To właśnie Woleński wraz z dyrektorem Teatru Wielkiego Tadeuszem Pawlikowskim zajęli się organizacją pogrzebu aktorki. Wielki kondukt odprowadził Aszpergerową na Cmentarz Łyczakowski. Maryla Wolska pisała o tym dniu:

Ostatni raz ją widziałam w roli tytułowej,
Gdy czarny wóz wiózł na Łyczaków
Trumnę Aszpergerowej.
Pogoda była podła, po prostu psi czas –
Ale publiczność jednak nie zawiodła!
Przyszła ostatni raz.
I patrzył tłum rodaków,
I wierna dusza Lwowa,
Jak się z ostatnią sceną żegna Aszpergerowa…
Jak oto w śmierci kulisy otwarte
Niosą Rognedę i Martę,
Księżnę z komedii Sardou.
Wszystkie nieprzeliczone żony, kochanki, matki…
A tłumy widzów skupione,
Ściszone szepty warg,
Żegnały lady Makbet i Gwinonę,
I matkę Balladyny, i Joannę D’Arc,
Marię Stuart i królową Elżbietę –
Posągi Medei i Fedry,
I pierwszą Klarę Fredry,
I tę starą umarłą kobietę,
Co dla lalek dawała mi szmatki…
I nagle trwoga mnie opadła nierozumna:
Jakże tyle postaci pomieści jedna trumna?!

Trudno dziś jednak ocenić obiektywnie możliwości sceniczne Aszpergerowej, zachowały się też informację, że bywały występy, kiedy nieprzychylnie przyjmowano ją na scenie warszawskiej, a na stare lata dopadła ją maniera, co też dość często przydarza się po latach wybitnym aktorom. Ale nie brakuje też pochwał dla jej ostatnich kreacji scenicznych: w ostatnim okresie gry na scenie Aszpergerowa „wprost porywająca była w rolach starych markiz czy duchess (...). Nikt nie umiał w tym stopniu połączyć wdzięku wielkiej damy z pobłażliwością bonhomie staruszki, która wszystko widziała”. Ta dobroduszna i łatwowierna staruszka, w którą przeistoczyła się sceniczna Aszpergerowa nadal cieszyła się ogromnym uznaniem i popularnością we Lwowie. „Nieśmiertelna pani Aszpergerowa” pisał o niej Kornel Ujejski, a Maryla Wolska dodawała:

Gdym ją mała poznała,
Twarz jej była już zmarszczona i biedna,
Taka, jakiej już żaden uśmiech nie odmłodzi.
Tylko w niej czarne oczy błyszczały jeszcze,
jak dżety.
Pewno były dużo ładniejsze kobiety od niej.
Ale ona była tylko jedna.
(…) I głos, co mroził wszystką krew –
Choć ledwie śniłam, o co w sztuce chodzi –
Ten jej głos, sam w sobie czarodziej,
I ten wstrząs cudnego przestrachu,
Głos matki Balladyny, głos Rognedy i Marty
Dźwięczał niski, wspaniały ten sam,
Znajomy ze sceny otwartej –
I zawsze mi była jak obraz
Wypadły nagle z ram,
I zawsze patrzyłam w trwodze, jak idzie po zwyklej podłodze…
***
Niech się kto czasem pokłoni tej damie!

Beata Kost
Tekst ukazał się w nr 8 (132) 29 kwietnia – 12 maja 2011

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2016 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.