• Jak Szczepcio i Tońcio stają się Bodią i...

    Część Rynku lwowskiego już od tygodnia przypomina tło słynnego polskiego filmu komediowego „Włóczęgi” w reżyserii Michała Waszyńskiego. Lecz tylko przypomina. ...
  • Pobudka dla demonów

    Lew zwinął się w kłębek, oparł zmęczony pysk o przednią łapę. Odsunął na bok tarczę niepewien, czy ma jeszcze czego bronić i czego dziś staje się symbolem. Był coraz bardziej zmęcz...
  • Gałązka kaliny znad Prutu na mogiłę Rysz...

    Ze stolicy nad Wisłą dotarła do nas smutna wiadomość – 5 sierpnia w Otwocku w wieku 86 lat zmarł prof. Ryszard Brykowski, Wielki Polak i Wielki Kołomyjanin. ...

aktualności

W Szepetówce – Polska jak ziemia obiecana

21/08/2017 12:58

37-letni Sasza pracował w Szepetówce na kolei. Był inżynierem.

Na polskim cmentarzu w Berdyczowie powstała Aleja Pamięci

18/08/2017 12:47

1 sierpnia br. po raz pierwszy w historii Berdyczowa, na historycznym cmentarzu polskim przy ul. Puszkina została otwarta i poświęcona przez ojców karmelitów Aleja Pamięci. Projekt budżetu obywatelskiego, na który zagłosowało prawie 1000 Polaków, katolików, został wcielony w życie!

Skandal we Lwowie przez zdjęcia do filmu o batiarach

18/08/2017 11:53

Przedstawiciele społeczeństwa kultury Lwowa oburzeni są sposobem przedstawienia miasta w filmie „Szlachetni włóczędzy”.

Apel pamięci w rocznicę wspólnego zwycięstwa nad bolszewizmem w 1920 roku

13/08/2017 10:02

W rocznicę „Cudu nad Wisłą” 15 sierpnia 1920 roku oddajemy hołd poległym oficerom i żołnierzom Armii Ukraińskiej Republiki Ludowej oraz ich Towarzyszom Broni Wojska Polskiego, którzy ramię w ramię bronili Europy przed nawałą bolszewicką.

Przedstawiciele Ambasady Ukrainy w RP oddali hołd Polakom zamordowanym i represjonowanym na terytorium Związku Radzieckiego

12/08/2017 08:49

Ambasada Ukrainy w Warszawie wspólnie z wysokimi przedstawicielami władz Rzeczypospolitej Polskiej oddała dziś hołd Polakom zamordowanym i represjonowanym na terytorium Związku Radzieckiego w ramach tzw. "Operacji Polskiej w latach 1937-1938", przeprowadzonej przez NKWD.

publicystyka

Godne wspomnienie hrabiego Skarbka

22/08/2017 13:27

We Lwowie hrabia Stanisław Skarbek wystawił sobie pomnik za życia – gmach teatru, od nazwiska fundatora zwanego Skarbkowskim. Nie wszyscy wiedzą, że dzięki niemu powstał pod Mikołajowem również Instytut sierot i ubogich, czyli tzw. „Zakład”. I właśnie o tym miejscu będzie mowa.

Tragedia w Truskawcu

22/08/2017 13:21

W nr 12 Kuriera Galicyjskiego za rok bieżący umieściliśmy materiał o rozmowach szefów parlamentów Polski i Ukrainy Marka Kuchcińskiego i Andrija Parubija podczas II Forum Rozwoju Lokalnego, które miało miejsce w Truskawcu. W artykule podkreślono, że „sejmowa delegacja uczciła również pamięć Tadeusza Hołówki, polityka II RP, posła na Sejm, orędownika pojednania polsko-ukraińskiego, zamordowanego w Truskawcu w 1931 roku przez OUN”. Kim był Tadeusz Hołowko i jakie wydarzenia miały miejsce w Truskawcu zobaczymy na łamach przedwojennej prasy.

W służbie kresowej pamięci

22/08/2017 13:11

Mocą pasji pokolenia przedwojennych patriotów, wychowanych w etosie Polski Marszałka Piłsudskiego, po wojnie w domowych zaciszach znalazło schronienie wiele cennych, rzadkich, wyjątkowych kolekcji, ocalających wielowiekowy dorobek Kresów Wschodnich.

Wystawa fotograficzna

21/08/2017 12:41

We Lwowie na placu Katedralnym, obok kaplicy Boimów otwarto wystawę fotograficzną poświęconą dziesięciu latom wspólnych polsko-ukraińskich prac konserwatorskich na Cmentarzu Łyczakowskim.

Przestępczy przewodnik po Lwowie

20/08/2017 12:36

Nie, nie chodzi tu o przewodnik po półświatku, ani informator dla złodziei, lecz książkę, która powstała jako narzędzie przestępców.

Katarzyna Kossakowska

20/08/2017 12:28

Wielka Mądrocha

Do Mikolascha na ciastka i kawę

19/08/2017 10:48

Przez kilka lat czekaliśmy na otwarcie odnowionej apteki Mikolascha „Pod Złotą Gwiazdą” przy ulicy Kopernika 1. I oto jest – cukiernia.

Ostatnia Polka w Podbużu - 2

-a A+

Sergiusz Sylantiew i Helena Marycz (Fot. Konstanty Czawaga)

Wcześniej, przed wojną, Podbuż był wielonarodowy. Każdy chodził do swojej świątyni. – Może tego nie trzeba pisać, jednak coś jeszcze powiem, – pani Helena przechodzi na wesołą nutkę. – Jeżeli ktoś z Ukraińców kpił czy próbował dokuczać mojej mamie: „Ty Polka” czy „ty Mazurka”, mówiła tak – przepraszam za słowa: „Ukraińcy do sraki, Polacy do dupy, a na tamtym świecie zejdziemy się do kupy”. I już, i z nikim się nie gniewała.


Mama miała bardzo dużo koleżanek. Zawsze przychodziły do nas na polskie święta. Jak już było ciemno i spaliśmy już, to przychodzili pod chałupę kolędować Ukraińcy. Zapraszano ich do stołu, rodzice częstowali gości wiśniakiem. Czasem tak gościli się aż do rana.


Helena Marycz miała dziesięć lat, kiedy jej polska część rodziny wyjechała do powojennej Polski. Z rodziny jedna tylko ciocia przez jakiś czas pozostawała w Biskowicach. Straszne czasy oddalały się, ale ona nadal ukrywała swoją narodowość. Przez 35 lat pracowała jako kucharka.


– Tak się stało, że nikt nie wiedział, że jestem Polką i do dzisiaj nikt nie wie, że jestem ochrzczona w kościele – stwierdza Helena Marycz. – Po wojnie nasz kościół zamknięto, krzyż został zdjęty. Była tam mleczarnia, potem pralnia, teraz cerkiew greckokatolicka. Nikt do dzisiaj nie wie, że mam na imię Helena. Nazywają mnie Lusia. Dzieci uczyłam po ukraińsku. Nie rozmawiałam po polsku. Niedawno poszłam z Sergiuszem do kościoła w Borysławiu i taka byłam, jak zaczarowana. Zdawało się, że moja mama za plecami stoi. Aż mi się płakać chciało.


– A czy jest są tu jeszcze jacyś Polacy? – pytam. – Są, ale nie tacy jak ja – śmieje się pani Helena. –  Ja jestem twarda Polka, bo ochrzczona w kościele. Mogę pokazać metrykę. U nas w Podbużu niektórzy wstydzili się swego polskiego pochodzenia. Wyrzekli się.  Życie na skraju wsi, pod samym lasem, nigdy nie było łatwe. – Ciężko pracuję, bo mam dwie krowy – prowadzi rozmowę pani Helena. – Sergiusz pomaga mi sprzedawać w Borysławiu ser i mleko. Nie jest źle, zawsze sobie wypasiemy byczka czy cieliczkę. Podzielimy się z dziećmi. Mam dwie córki. Obie córki, Luba i Maria też nie wiedziały, że ich mama jest Polką. Podczas naszej rozmowy po raz pierwszy usłyszała o „Karcie Polaka”. Pewnie, że też chciałaby mieć. Jednak nie wie, czy może otrzymać według przepisów. – Ja już nie pojadę do Polski, bo nie mam jak – stwierdza. – Ja tych krów nie mogę zostawić. Może by moja córka pojechała? Na początku naszego spotkania pani Helena zapewniała, że jej dzieci nie rozmawiają po polsku, okazało się jednak, że obecna podczas rozmowy córka Maria nie tylko rozumie, ale też włącza się do rozmowy.


Była Środa Popielcowa, jednak pani Helena pozostała w domu. Do najbliższych kościołów w Drohobyczu, Samborze czy Borysławiu ma prawie 30 km drogi. Msza św. jest tam o godz. 18:00. Po zakończeniu liturgii nie da się wrócić autobusem. Nikt z księży nie przychodzi do tej Polki po kolędzie. Może nie zaprasza, bo sama tak rzadko uczestniczy w nabożeństwach? Zadzwoniłem do braci bonifratrów w Drohobyczu. Może ktoś z zakonników odwiedzi panią Helenę? Zostawiłem jej „Kurier Galicyjski”. Ucieszyła się, że będzie czytać po polsku. Dzięki temu, że mama ją nauczyła.


Konstanty Czawaga
Tekst ukazał się w nr 5 (177) 12 – 25 marca 2013

 

Obejrzyj galerię:

Helena Marycz. Ostatnia Polka w Podbużu

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.