• Kto jeśli nie my? IX Polsko-Ukraińskie S...

    W Jaremczu już po raz dziewiąty spotkali się specjaliści od stosunków polsko-ukraińskich. ...
  • Na skrzydłach sztuki

    Pod takim tytułem 15 września w Galerii „Własna Strzecha” przy ul. Rylejewa we Lwowie w ramach obchodów 10-lecia Klubu Młodych Artystów „Skrzydła” Lwowskiego Towarzystwa Przyjaciół...
  • Obchody 96. rocznicy bitwy pod Dytiatyne...

    17 września z okazji 96. rocznicy bitwy pod Dytiatynem na częściowo odnowionym w ubiegłym roku cmentarzu wojennym w tej miejscowości odbyła się uroczystość z udziałem Polaków i Ukr...

aktualności

Kardynał Bertone gościem miasteczka „Kraina dziecięcych marzeń” w Pnikucie

16/09/2016 13:36

Były Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej kardynał Tarcisio Bertone, który przewodniczył we Lwowie obchodom 25-lecia odnowienia struktur Kościoła katolickiego na Ukrainie, wieczorem 11 września gościł w miasteczku „Kraina dziecięcych marzeń” w Pnikucie koło Mościsk.

Aktualności z rynku pracy w Polsce dla cudzoziemców

16/09/2016 13:28

Stopniowe wychodzenie z kryzysu Unii Europejskiej i otrzymywanie funduszy z Brukseli przez Polskę stały się czynnikiem stymulującym wzrost gospodarczy w Polsce, co naturalnie wiąże się ze wzrostem zapotrzebowania na pracowników.

Dożynki w Krysowicach

15/09/2016 13:24

Krysowice są miejscem w archidiecezji lwowskiej, gdzie są kontynuowane polskie tradycje dożynkowe.

Konferencja naukowa o świętych opiekunach Polski i Ukrainy z Ziemi Lwowskiej

15/09/2016 13:13

Duchowni Kościoła katolickiego dwóch obrządków, Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego, Ukraińskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego oraz naukowcy uczestniczyli w międzynarodowej konferencji naukowej pt. „Święci opiekunowie Polski i Ukrainy z Ziemi Lwowskiej”, która 10-12 września pod patronatem honorowym arcybiskupa lwowskiego Mieczysława Mokrzyckiego odbyła się we Lwowie w ramach obchodów 25. rocznicy odnowienia struktur kościelnych na Ukrainie.

Lwowskie obchody 25-lecia odnowienia struktur kościelnych na Ukrainie

15/09/2016 13:09

– Zdanie „Leopolis semper fidelis” („Lwów zawsze wierny”) przypomina, że prawdziwa wielkość chrześcijanina opiera się na wierności Bogu objawionemu w Jezusie Chrystusie – powiedział 10 września kardynał Tarcisio Bertone w katedrze łacińskiej we Lwowie. Były sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej przewodniczył w tym mieście obchodom 25-lecia odnowienia struktur Kościoła katolickiego na Ukrainie.

Kuchnia dla „Magdusi” od Kredobanku

15/09/2016 13:04

Dzięki zakupionemu przez Kredobank nowemu sprzętowi kuchennemu stało się o wiele łatwiej przygotowywać posiłki dla uczniów Szkoły Średniej nr 10 im. św. Marii Magdaleny z polskim językiem nauczania we Lwowie.

publicystyka

Kim są Ukraińcy?

18/09/2016 13:45

Pytanie to bardzo często pojawiało się w nazwach broszur, artykułów i innych publikacji na przełomie XIX-XX wieku.

Atmosfera w przededniu wojny

31/08/2016 13:56

Koniec sierpnia przywołuje w pamięci wydarzenia sprzed 77 lat.

Jutro będzie lepiej

25/08/2016 05:05

We Lwowie 23 sierpnia, w przeddzień obchodów Dnia Niepodległości Ukrainy została otwarta wystawa polskiego fotografika reportażysty Tadeusza Rolke.

Pamięci poległych, wiernych w służbie Polsce

22/08/2016 08:47

20 sierpnia br. pod obeliskiem w Zadwórzu po raz kolejny zebrali się mieszkańcy Zadwórza, Polacy ze Lwowa, liczni goście z Polski, przedstawiciele Wojska Polskiego, strzelcy i harcerze, aby uczcić 96. rocznicę stoczonej tu przez polskich bohaterów walki z przeważającymi siłami bolszewickimi.

Bitwa pod Zadwórzem w prasie codziennej

20/08/2016 09:00

Naczelne dowództwo armii, redagując relacje z tzw. frontu południowego, nader skromnie informowało o wydarzeniach, o ciężkich walkach z wojskami Budionnego, o bohaterstwie polskiego żołnierza.

Muzyka łemkowskich źródeł we Lwowie

19/08/2016 09:11

7 sierpnia w dawnym kościele Dominikanów, a obecnie greckokatolickiej cerkwi Najświętszej Eucharystii we Lwowie odbył się kameralny koncert pieśni łemkowskiej „Muzyka źródeł”.

Wołyńska Golgota neounitów

19/08/2016 08:55

Podczas II wojny światowej w diecezji łuckiej tragiczny los Polaków podzielili też duchowni i wierni obrządku bizantyjsko-słowiańskiego – Ukraińcy, obywatele II RP.

„Dwa Królestwa”

18/08/2016 08:50

Praca „Dwa Królestwa” bł. bpa Grzegorza Chomyszyna jest bezcennym źródłem historii Kościoła greckokatolickiego w pierwszej połowie XX w., a także życia społeczno-politycznego Ukraińców w Polsce.

Jarosław Hrycak: to było ludobójstwo

-a A+

Prof. Jarosław Hrycak (Fot. Maria Basza)O tragicznych wydarzeniach na Wołyniu, z prof. Jarosławem Hrycakiem rozmawiał Wojciech Jankowski (radio WNET).


Podczas wykładu na „Arce” powiedział pan, że uważa pan wydarzenia wołyńskie za akt ludobójstwa i że pana opinia różni się od opinii większości.
Nie jest to moja nowa teza. Ogłosiłem ją przed dziesięciu laty. Jest kilku ukraińskich historyków (co najmniej dwóch), którzy uważają tak samo – że był to akt ludobójstwa. Rozumiem też, dlaczego większość historyków nie podziela tej tezy. Przede wszystkim brzmi ona bardzo zobowiązująco, bo jest to przyznanie się do wielkiej odpowiedzialności. Szczególnie obecnie, kiedy po klęsce pomarańczowej rewolucji nie udało się uznać Wielkiego Głodu za akt ludobójstwa. A tu znów musimy przyznać się do ludobójstwa przeciwko Polakom. Jest to płaszczyzna moralna, która jest ważna, ale w merytorycznej dyskusji odgrywa drugorzędną rolę. Drugą rzeczą i chyba ważniejszą, jest przyznanie się do ludobójstwa – wymaga to szerszej perspektywy, której nie posiadają ani ukraińscy, ani większość polskich historyków. Jedni i drudzy rozpatrują te wydarzenia wyłącznie jako polsko-ukraińskie. Jednak perspektywa ma być szersza, z uwzględnieniem wydarzeń historycznych w Centralnej i Wschodniej Europie od końca I wojny światowej do końca II wojny światowej.


Mówi pan o szerszej perspektywie…
Tereny pomiędzy Moskwą i Berlinem posiadają całkiem odmienną historię od innych regionów Europy. Przemoc jest ważną częścią składową rozwoju społeczeństw na tych terenach – przemoc wojenna i przemoc rewolucyjna. Nie znam w Europie drugiego regionu, w którym w tak krótkim czasie – od 10 do 20 lat – było tyle fal przemocy i ludobójstwa, jak w tej części kontynentu. Należy tu uwzględnić Wieki Głód, represje stalinowskie przeciwko „kułakom”, różnym grupom narodowościowym (w tym Polakom), holocaust, deportacje narodów i oczywiście wydarzenia na Wołyniu oraz akcję „Wisła”. To wszystko wyróżnia nasz region spośród innych. Wydaje mi się, że przyjęcie tezy mnogości ludobójstw, oznacza przede wszystkim odrębność regionu i tworzy takie komplikacje z naszą pamięcią historyczną. Z drugiej strony na naszych terenach nie ma narodu, który byłby całkowicie nieodpowiedzialny za te fale przemocy. Po trzecie – przyznanie się do tego faktu wymaga od nas szczególniej ostrożności – chodzi o to, żeby takie wydarzenia się nie powtórzyły. Jeszcze przed stu latu trudno było sobie nawet wyobrazić takie wydarzenia. Obecnie również mamy odczucie, że więcej to się nie powtórzy. Ale znając naszą historię wątpię i dlatego przyznanie się do ludobójstwa ma funkcję terapeutyczną, profilaktyczną: że nigdy więcej nic podobnego się nie powtórzy.


Moim zdaniem, pojęcie ludobójstwa, które sformułował Rafał Lemkin, odnosi się do naszej historii. Lemkin pochodził z tego regionu i odnosił się do naszej historii. Sięgając obecnie po definicje ludobójstwa – państwowe czy międzynarodowe – musimy zdać sobie sprawę, że w większości wypadków są to definicje zmanipulowane przez różne instytucje, wygodne dla tych czy innych sił politycznych. Nie mogą służyć określeniu wydarzeń w naszym regionie, bo są podyktowane przez Moskwę czy Waszyngton i ułożone w taki sposób, żeby nie można było nazwać ludobójstwem wydarzeń w Związku Radzieckim czy działań USA. Nie jest to nasze ujęcie historii. Rozumiem, że w tym wypadku jestem w mniejszości. Mogę wymienić nazwiska kilku historyków, którzy się do tego odwołują i mają podobne podejście. Przede wszystkim to Timothy Snyder i jego książka „Bloodlands”, która jest czytana i szeroko komentowana, ale nie jest dobrze rozumiana. A drugim jest historyk włoski, zajmujący się historią naszych terenów, Andrea Graziosi. W ten czy inny sposób oboje mówią o tym samym.


Pomnik ofiarom UPA w d. Porycku, ob. Pawliwka (Fot. Konstanty Czawaga)Jak pan ocenia polskich historyków piszących o polsko-ukraińskim konflikcie w czasie II wojny światowej?
Są bardzo różni historycy. W tym kontekście chcę wymienić prace dwóch historyków, których znam. Są to prace Grzegorza Motyki i Włodzimierza Mędrzyckiego. To, co oni piszą, ma wieki sens. Zwłaszcza prace Grzegorza Motyki. Wyszukał bardzo wiele materiałów źródłowych, które pozwolą zrozumieć lepiej wydarzenia wołyńskie, a prace Mędrzyckiego dają konceptualne ujęcie całości. Oczywiście moja wiedza jest bardzo ograniczona, ale jeżeli mówimy o polskich opracowaniach, to te prace są najważniejsze.


Praca Grzegorza Motyki była dość krytycznie przyjęta na Ukrainie.
Bo jest niezręczna dla narodu. Każdy naród szuka „lepszych” stron w swojej historii. W chwili obecnej, gdy jesteśmy po klęsce pomarańczowej rewolucji i gdy Kreml i Putin starają się uzasadnić swój model historii – w tym przypadku Ukraińcom jest bardzo ciężko, nie mają poczucia komfortu, nie chcą analizy rzeczy skomplikowanych. U Grzegorza Motyki, moim zdaniem, mamy ewolucję retoryki – staje się coraz bardziej twarda. Są pewne ujęcia, których nawet ja nie przyjmuję. Jeżeli pisze o zabójstwie Polaka – to jest mord, a jeżeli Ukraińca – to zabójstwo. Nawet ta retoryka wskazuje, że coś w tym jest. Ale uważam, że każdy historyk ma prawo na subiektywność, wszystko zależy od tego, czy tę subiektywność przyjmuję. Ważne jest jednak to, że Grzegorz Motyka mówi bardzo ważne rzeczy.


Czy jest możliwe wspólne stanowisko historyków polskich i ukraińskich w tej kwestii?
Było możliwe do ostatnich czasów. Odbyło się kilka spotkań polskich i ukraińskich historyków, na których starano się wypracować wspólną linię. Ale zawsze jest tak, że są kwestie, z którymi historycy się zgadzają i te, z którymi się nie zgadzają. Lista „zgodnych kwestii” jest bardzo długa, większa niż kwestii spornych. Jeżeli nasze relacje pozostaną takie jak dotychczas, to nie wątpię, że za jakiś czas dojdziemy do konsensusu.


Jak rozumiem różnice dotyczą nie tylko interpretacji wydarzeń, ale i liczby ofiar.
Tak. To powoduje, że dyskusja staje się akademicka. Nie oznacza to, że dojdziemy do jakichś wspólnych ustaleń, ale ważne jest, aby te dyskusje były w konwencjach akademickich, a nie politycznych. W konwencji akademickiej różnice w cyfrach nie mają tak wielkiego znaczenia, bo oznaczają różne podejścia do oceny ilości ofiar.


Czy uważa pan, że w Polsce i na Ukrainie ta sprawa traktowana jest politycznie?
Tak, uważam, że historia polsko-ukraińska wychodzi z rąk historyków i przechodzi do polityków i przykro mówić – do polityków bardzo nieodpowiedzialnych, którzy nią manipulują. Dla mnie jest to już trzecia rocznica wydarzeń na Wołyniu, czy rzezi wołyńskiej i moim zdaniem, takiej trudnej dyskusji jak w tym roku jeszcze nie było. Wydaje mi się, że ze strony polityków zachodzi próba zmonopolizowania tej dyskusji. A jest to bardzo niebezpieczne.


Może stosunki pomiędzy państwami nie są tak gorące jak były kiedyś?
Myślę, że tak. Przez ostatnie dziesięć lat bardzo wiele zmieniło się na Ukrainie i w Polsce, jak również w relacjach pomiędzy państwami. Przed dziesięciu laty nie mieliśmy pojęcia polityki pamięci historycznej, a dziś jest to chyba główny element polityki narodowościowej państwa.


Tekst ukazał się w nr 13–14 (185–186) 16 lipca – 15 sierpnia 2013

 

Czytaj też:

„Arka” wypływa z Bołszowiec

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2016 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.