Wystawa „Przenikanie” Karoliny Kozieł

-a A+

2 marca w galerii „Własna Strzecha” we Lwowie została otwarta wystawa fotografii cyfrowej Karoliny Magdaleny Kozieł „Przenikanie”. Jest to kolejny cykl prac w dorobku artystycznym autorki inspirowany polskimi i ukraińskimi motywami ludowymi.

Wcześniejsze wystawy to ,,Winnickie kolaże fotograficzne” na Ukrainie oraz ,,Świętokrzyskie kolaże fotograficzne” w Kielcach. Źródło inspiracji, zaczerpnięte z historii regionu świętokrzyskiego i lwowskiego, przekształcone i połączone z motywami roślinnymi na potrzeby obrazu, tworzy efekt całości, zyskując zupełnie nowe, awangardowe spojrzenie. Na wernisaż przyszło wielu przyjaciół, znajomych i sympatyków twórczości artystki, która w tym dniu obchodziła swoje urodziny.



Karolina Magdalena Kozieł urodziła się 2 marca 1987 roku w Kielcach. Jest absolwentką Kieleckiego Plastyka – specjalność – tkanina artystyczna. W 2012 roku otrzymała dyplom magisterski z malarstwa za cykl „Opowieść o kobiecie” w pracowni prof. Ewy Pełki, zaś pracę pisemną „Współczesna sztuka gender w Polsce na wybranych przykładach” w pracowni prof. Wiesława Łuczaja. Uczestniczyła w wymianie studenckiej Erasmus/Sokrates w Accademia di Bella Arti di Bari we Włoszech. Po ukończeniu studiów rozpoczęła pracę w Kieleckim Plastyku, jako nauczyciel rysunku i malarstwa. Następnie pracowała w największej w Polsce fabryce porcelany w Ćmielów Design Studio oraz Modus Design Studio/Marek Cecuła.

Od 2014 doktorantka na kierunku Sztuki Piękne w Instytucie Sztuk Pięknych w Kielcach. Uczestniczyła w programie MOST na Uniwersytecie Pedagogicznym im. Komisji Narodowej w Krakowie. Obecnie przebywa na badaniach naukowych w Lwowskiej Narodowej Akademii Sztuki oraz praktykach absolwenckich w polskim konsulacie. Temat pracy doktorskiej Karoliny Kozieł dotyczy ukraińskich motywów ludowych. Artystka jest zaangażowanym społecznikiem, m.in. prowadzi zajęcia dla dzieci polskiego pochodzenia w szkółce plastycznej przy Polskim Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych we Lwowie. Uczestniczyła w wystawach indywidualnych oraz zbiorowych w kraju i za granicą, m.in. w Warszawie, Krakowie, Toruniu, Kielcach, Rzymie, Peruggi, Bari, Materze, Winnicy, Lwowie.  

Fot. archiwum Karoliny Kozieł


Z KAROLINĄ KOZIEŁ rozmawiała ANNA GORDIJEWSKA.

Dlaczego wystawa nosi tytuł „Przenikanie”?
Z kilku względów. Jeśli chodzi o kwestie technologiczne jest to przenikanie połączonych ze sobą kilku zdjęć, najczęściej tkanin ludowych ukraińskich i polskich z motywami roślinnymi. Inną kwestią jest przenikanie kultur. Jeśli chodzi o Lwów, w którym mieszkam od września, sama bardzo mocno tego doświadczam, czyli przenikania kultury polskiej i ukraińskiej i stąd dualizm tego tytułu przewodniego wystawy.

Jaką techniką się posługujesz?
Jest to grafika cyfrowa. Ja to nazywam kolorowymi fotokolażami. Połączenie kilku zdjęć daje efekt pojedynczej pracy. Każda praca jest jedna jedyna w swoim rodzaju. Nigdy nie korzystam z niej więcej, nie duplikuję i nie robię w kilku wariantach kolorystycznych czy w różnych odsłonach. Kiedy zakończę jedną pracę, jest następny proces – następne zdjęcia tkanin, potem roślin i powstają nowe serie.

Czy dużo jest w Polsce artystów, którzy pracują w podobnych technikach?
Na pewno wielu artystów korzysta ze współczesnych technik. W szczególności ci, co zajmują się sztuką współczesną -multiaktywną, multimedialną czy video artem – korzystają z grafiki komputerowej. A graficy odchodzą już sami od grafiki tradycyjnej takiej jak linoryt lub miedzioryt i przechodzą na komputerową, która na pewno nie daje takich samych efektów, ale ułatwia pracę.

Dlaczego fotografujesz właśnie tkaniny?
Teraz zajmuję się malarstwem. Tkanina towarzyszy mi od liceum, ponieważ jako specjalność wybrałam tkaninę artystyczną. Cały czas jakby mi brakuje tej tkaniny, jej kolorystyki, miękkości linii. W swoich pracach zawsze wiedziałam, że gdzieś obok ona musi być. Zastanawiałam się, gdzie jako materiał można by ją jeszcze wykorzystać. I znalazłam dla niej zastosowanie w fotografiach. Pochodzę z regionu województwa Świętokrzyskiego w Polsce. Pierwszym etapem moich fascynacji tkaniną był czarno-czerwony pasiak świętokrzyski. Potem zaczęłam się zastanawiać, jak go wprowadzić dalej. Na początku była biżuteria, potem pracowałam na fabryce porcelany. Wszędzie wykorzystywałam jako element dekoracyjny kolorystykę czerni i czerwieni. Później powstały grafiki, a potem cykl obrazów malarskich. I gdzieś mi zaświtało, że można by ten pasiak wykorzystać w stroju bardzo współczesnym. Miał to być powrót do przeszłości i ludowości z wykorzystaniem we współczesnym stroju.

Jak się czujesz we Lwowie?
Lwów stał się moim drugim domem. Bardzo dobrze się tutaj czuję i mam tutaj bardzo wielu przyjaciół. To miasto odpowiada mi pod każdym względem. Jeszcze nie jestem gotowa, żeby stąd odjechać. Czuję, że mam tutaj jeszcze dużo do zrobienia, że ta droga dla mnie się nie skończyła.

Czy Lwów Cię jakoś ubogacił?
Nauczyłam się patriotyzmu. Było to dla mnie wielkie zaskoczenie. Jestem tutaj jak gdyby pod kloszem, ponieważ obracam się w gronie osób pochodzenia polskiego, wśród miejscowych Polaków, którzy bardzo cenią patriotyzm i przynależność do narodu polskiego. W Polsce ten patriotyzm jest troszeczkę, powiedziałabym, na uboczu, szczególnie wśród ludzi młodych. Oni bardziej skłaniają się ku Zachodowi, czują się Europejczykami. Jest tu też inna kultura wychowania. W Polsce już na pewno młodzi mężczyźni nie całują kobiet w rękę. I to jest też bardzo miłe (śmieje się). Bardzo mi też smakuje tutejsze jedzenie. Tak, tak – wiem, że jest tłuste i kaloryczne, i staram się ograniczać. Smakują mi bardzo naleśniki, gołąbki, placki ziemniaczane i wszystkie ciasta! I sało też! W Polsce nigdy w życiu nie spróbowałabym słoniny, której u nas po prostu się nie je. Natomiast tutaj skrojona cieniutko z papryką, z cebulką albo czosnkiem jest naprawdę super.

Dziękuję serdecznie za rozmowę. Życzę nowych twórczych pomysłów i ich realizacji.

Anna Gordijewska

15/10/2007 16:39

Pan Witek znów w akcji!

Poplenerowa wystawa malarska i fotograficzna we Lwowie

20/01/2010 12:01

Powiew współczesnej sztuki polskiej we Lwowie

Na poddaszu artystycznym.

Mikołaj Małachowski (Fot. Jurij Smirnow)
06/05/2014 15:20

Wystawa Mikołaja Małachowskiego

W Lwowskim Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych przy ul. Rylejewa odbyła się kolejna wystawa, zorganizowana przez szkołę plastyczną „Wrzos”. Swój dorobek z ostatnich kilku lat przedstawił Mikołaj Małachowski.

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.