aktualności

Zielone światło dla linii kolejowej 102

20/02/2018 15:10

Podczas XX międzynarodowej konferencji „Europa Karpat”, która miała miejsce w Przemyślu uczestnicy obrad poruszyli problem odnowienia linii kolejowej 102 z Przemyśla do Ustrzyk Dolnych przez Malhowice-Niżankowice.

Z Przemyśla o relacjach polsko-ukraińskich

19/02/2018 18:26

Podczas 20. konferencji „Europa Karpat”, która miała miejsce 17 lutego w Przemyślu rozmawiano również o stanie relacji polsko-ukraińskich.

XX konferencja „Europa Karpat”: projektowanie przyszłości

19/02/2018 17:54

- W ostatniej dekadzie ubiegłego wieku rozpoczęliśmy odbudowę Europy Środkowej, odbudowę suwerennych państw środkowoeuropejskich. Postanowiliśmy wykorzystać ten czas, aby pokazać potencjał Karpat, wydobywać jego siłę, nadać naszej części Europy nową dynamikę – powiedział marszałek Sejmu RP Marek Kuchciński, podczas otwarcia jubileuszowej 20. edycji konferencji „Europy Karpat” w Przemyślu.

I Turniej Tenisa Stołowego u Polaków w Samborze

15/02/2018 16:17

11 lutego w Domu Polskim w Samborze odbył się I Turniej Tenisa Stołowego w Towarzystwie Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej, oddział w Samborze. W turnieju wzięli udział członkowie TKPZL Sambor oraz ich dzieci. Do udziału zgłosiło się 23 uczestników: 9 w grupie młodszej (do 20 lat) i 14 w grupie starszej, od 20 do 60 lat.

Plakat o „zbrodniach Polski” wywieszony na budynku konsulatu RP w Kijowie

15/02/2018 11:04

Na budynku konsulatu RP w Kijowie umieszczono w środę plakat mówiący o „zbrodniach Polski” wobec Ukrainy. Plakat zawiesili członkowie prawicowej organizacji Czarny Komitet, którzy oświadczyli, że Polska narzuca Ukrainie własną wizję historii.

publicystyka

Rocznik Lwowski 2017

20/02/2018 12:42

Dyrektor Instytutu Lwowskiego w Warszawie Janusz Wasylkowski w czasie kolejnego pobytu we Lwowie przedstawił nowy tom „Rocznika Lwowskiego” za 2017 rok.

Zakład Ojców Jezuitów w Chyrowie. Część II

19/02/2018 12:36

Majestatyczna budowla

Jabłonowscy. Część III

18/02/2018 12:09

Znane polskie rody na wschodzie Rzeczypospolitej

Lwów, luty 1928

17/02/2018 14:35

90 lat temu Wiek Nowy podawał informacje, interesujące mieszkańców miasta. Okazuje się, że również dziś są to ciekawostki równie interesujące i obrazujące tamte czasy. Otóż…

Żołnierze starego Stanisławowa. Część II

15/02/2018 11:40

Dowódców stanisławowskiego garnizonu historycy jeszcze jako-tako wspominają. Ale na temat oddziałów i jednostek, z których składał się garnizon, mamy niestety prawdziwą „blokadę informacyjną”.

Dwie miłości Krystyny Kosty-Góral

14/02/2018 11:33

Na moje pytanie co jest jej bliższe – poezja czy malarstwo – Krystyna Kosta-Góral, podczas prezentacji tomiku swoich wierszy z własnymi ilustracjami powiedziała, że są to jej dzieci i kocha je jednakowo…

Jabłonowscy. Część II

13/02/2018 09:13

Znane polskie rody na wschodzie Rzeczypospolitej

Czy Moskwa odważy się na aneksję Donbasu

-a A+

Temat „krymskiego scenariusza” na Donbasie stale powraca w dyskusji politycznej na Ukrainie.

Podstaw do obaw jest więcej niż dość: separatyści przejęli ukraińskie przedsiębiorstwa, Moskwa uznała „republikańskie” paszporty, a w Ługańsku anonsują referendum o przyłączeniu się do Federacji Rosyjskiej. Na dodatek wywiad sygnalizuje pobyt na terenach okupowanych Władysława Surkowa – kremlowskiego kuratora „Noworosji”.

Czyżby Moskwa szykowała się do ostatecznej aneksji LNR i DNR (Ługańskiej i Donieckiej Narodowych Republik)? A może te tereny staną się ukraińskim Naddniestrzem? Optymiści jednak nie tracą nadziei. Przy odrobinie dobrej woli w likwidacji przywódców separatystów i zajęciu ukraińskich przedsiębiorstw można dostrzec „likwidację” świadków i ostateczną grabież obu „republik ludowych” przed ich przekazaniem pod kontrolę Ukrainy. Widocznie jednak ani aneksji, ani deokupacji Donbasu w najbliższej przyszłości nie będzie – Moskwa celowo utrzymuje tereny okupowanie w stanie nieokreślonym, wykorzystując je jako instrument szerokiego użytku.

Kremlowski trickster
Spójrzmy najpierw na sytuację z góry. Po aneksji Krymu Moskwa rzuciła wyzwanie ustalonemu porządkowi na kontynencie europejskim. W historii zdarzało się to nieraz. Putin – to nie najgorszy enfant terrible, jakiego zna Europa. Ale od krwawych tyranów XX wieku odróżnia go nie tylko skala przestępstw. Wydawać by się mogło, że analogie są oczywiste: Hitler miał „Tysiącletnią Rzeszę” i Sudety, Putin – Krym i „Russkij Mir”. Jednak analogia jest pozorna. Jeśli Hitler marzył o laurach Karola Wielkiego, to Putin pragnie zostać europejskim Kim Ir Senem. Właściwie aneksja Krymu i utworzenie fejkowych republik na Donbasie – to nic innego, jak skuteczny sposób przejścia do opozycji wobec wspólnoty międzynarodowej, i co najważniejsze, otoczenia Rosji nową żelazna kurtyną.

Po co jest to potrzebne Putinowi – domyśleć się nietrudno. Zbliżenie Rosji do zachodniej cywilizacji znalazło się w impasie. Jaką pokusą nie byłaby dla Europy rosyjska „rura”, od Moskwy wymagano przestrzegania pewnych zasad, a w perspektywie rezygnacji z „samodzierżawia”. Żeby dogodzić Zachodowi, Putin musiał nawet, wzniósłszy się ponad swą monarszą dumę, zostać na jedną kadencję premierem. Nie chodzi tu jednak tylko o dumę. Zbliżenie z Zachodem obowiązkowo doprowadziłoby do zmian społecznych w samej Rosji, które byłyby fatalne dla putinowskiego reżimu. Strach Moskwy przed Zachodem jest tak silny, że nawet niezależne organizacje społeczne uznano tam za „agentów wpływu”, Putin zaś rozpowiada jak to zagraniczne fundacje wykradają rosyjskie dzieci. Żeby ukryć się przed tymi zagrożeniami, Kreml postanowił zapędzić cały kraj do niedźwiedziego barłogu.

Ponieważ Rosja nie jest (na razie) gotowa do konfrontacji ze światem, Putin obrał strategię trickstera – pozostając ambiwalentnym, niekonsekwentnym, „hybrydowym”, a więc nieprzewidywalnym dla oponentów. W tym sensie LNR i DNR – nie są niczym innym, jak parkietem, po którym Putin krąży w takt swego leninowskiego tanga. Dlatego właśnie pieczęć nieprzewidywalności znaczy wszystko, co ma miejsce w Donbasie. Prawą ręką Putin odstrzeliwuje najbardziej zaciekłych „republikanów”, a lewą podrzuca na Donbas nowe partie uzbrojenia i „tych, których tam nie ma”. Niekiedy Moskwie udaje się wysyłać sygnały o przeciwstawnym znaczeniu. Na przykład: Kreml oficjalnie uznał paszporty LNR i DNR, ale bez wzmianki o samych republikach, lecz jedynie jako „dokumenty wydane przez urzędy faktycznie czynne w poszczególnych rejonach obwodów Ługańskiego i Donieckiego”. Co to jest: zdrada czy zwycięstwo? Nie mogą tego pojąć ani ukraińscy patrioci, ani nawet zdecydowani „noworosy”.

Siła niepewności
Niepewność, nieokreśloność pozostawia Moskwie szerokie pole manewrów. Jeśli ukraińscy żołnierze są ostrzeliwani z terenów okupowanego Krymu, udawać „ślepego lirnika” nie może nawet OBWE. Taki akt jest uznawany za rosyjską agresję. Inna rzecz – to Donbas, gdzie rosyjskich wojskowych można przebrać w mundury separatystów, lub podawać ich za hołubionych „urlopowiczów”, którzy odkryli w kopalniach składy broni. Można ich na wszelki wypadek przebrać za „gwardię narodową”, a nawet w białe hełmy OBWE. I niech głęboko zaniepokojony świat usiłuje coś z tego zrozumieć.

Ta niepewność jest bardzo toksyczna również dla Ukrainy, która nie potrafi jednoznacznie ustosunkować się do Donieckiej i Ługańskiej Republik. Anektując Krym, Moskwa wzięła na siebie odpowiedzialność za działanie struktur państwowych na półwyspie, jak to przeważnie czynią okupanci. Natomiast LNR i DNR Rosja okupowała nie biorąc na siebie żadnej odpowiedzialności, przerzuciwszy ją formalnie na marionetkowe „rządy republik”. Liderzy zaś „republik ludowych” stale zmieniają retorykę – od popierania Mińskiego porozumienia do pogróżek zmasowanego ataku. Ich zachowanie jest dwuznaczne jeszcze bardziej: walcząc w ciągu trzech lat z Ukrainą, nie przeszkadzali działalności ukraińskich przedsiębiorstw na swoim terenie.

Nie dziwi, że w tych putinowskich zawiłościach nie może do dziś zorientować się Kijów, wywołując tym niezadowolenie części społeczeństwa. Oskarżenia o „krwawy handel” i „umowy”, rzucane pod adresem władzy – jest to reakcja, której Moskwa się spodziewała. I taka reakcja jest czymś zupełnie normalnym – nienormalne są okoliczności, które ją sprowokowały, i właśnie o takie Kremlowi chodziło. Ukrainie na razie nie pozostaje nic innego, jak przyzwyczaić się do tego stanu niepewności w Donbasie wraz z jego skutkami społeczno-politycznymi i ekonomicznymi.

Nie jest to jeszcze wariant najgorszy. O wiele poważniejszym wyzwaniem dla Ukrainy byłoby przywrócenie jej terenów okupowanych, nawet gdyby odbyło się ono na naszych warunkach. Byłoby to olbrzymie wyzwanie dla ukraińskiego społeczeństwa, polityki i gospodarki. Dotkliwe wybryki kremlowskiego trickstera są więc stosunkowo niewielką opłatą za odsunięcie w czasie tak pożądanego i tak pełnego obaw zwycięstwa nad nim.

Maksym Wichrow
Tekst ukazał się w nr 8 (276) 28 kwietnia – 15 maja 2017

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.