Poprzez sylwetkę Mustafy Dżemilewa pokazaliśmy historię całego narodu krymskotatarskiego

-a A+

Z Alimem Alijewem, współautorem książki „Mustafa Dżemilew niezłomny” rozmawiali Jana Domańska i Wojciech Jankowski.

Wojciech Jankowski – Jak wyglądała praca nad książką?
Blisko dwa lata temu zadzwoniła do mnie główna redaktor Ukraińskiej Prawdy Sewgil Musajewa i powiedziała, że charkowskie wydawnictwo Vivat szuka autorów, którzy podjęliby się pracy nad książką o Mustafie Dżemilowie. Zapytała, czy nie moglibyśmy spróbować. Do tej pory ani ona, ani ja nie mieliśmy takiego doświadczenia, dopiero zdobywaliśmy je w pracy na przestrzeni półtora roku, chociaż pierwszy wywiad, który przeprowadziliśmy z Mustafą Dżemilowem odbył się już w kwietniu 2014 roku. To było zaraz po aneksji, podczas forum Ukraina-Rosja, które w Kijowie zorganizował Chodorkowski. Pamiętam, że zapytaliśmy go wówczas, czy może się tak zdarzyć, że go nie wpuszczą na Krym. Odpowiedział wtedy, że to bzdura, że nie pozwolą sobie na to. I po trzech tygodniach nie wpuścili go na Krym, ogłaszając go persona non grata.

Jana Domańska – Chociaż książka jest zatytułowana „Mustafa Dżemilew niezłomny”, jest w niej mowa nie tylko o liderze Tatarów krymskich.
Oczywiście. Chcieliśmy przez pryzmat jednego człowieka – lidera narodowego, polityka ale i zwykłej osoby, która ma swoje marzenia i swoje obawy, pokazać historię i współczesność całego narodu od początku XX wieku po chwilę obecną. Chcieliśmy pokazać historię nie tylko tragedii, ale i zwycięstwa. Dlatego właśnie książka kończy się zwycięstwem Dżamali na Eurowizji, gdzie był obecny również Mustafa Dżemilew. Kończymy książkę słowami „chajtarma” [w krymskotatarskim „powrót” – red.] – to nazwa tańca, który symbolizuje powrót. My, Tatarzy krymscy, zawsze wracamy do naszej ojczyzny.

WJ – Znamy Mustafę Dżemilewa, jako osobę bardzo poważną, bohatera, lidera ruchu narodowego. Z Pana relacji wynika jednak, że jest on człowiekiem, który uwielbia żartować.
W prywatnych rozmowach Mustafa żartuje bardzo często. Większość rozmów zaczyna od anegdot. Kiedy pytaliśmy go o poważne rzeczy, zaczynał żartować. W książce są nawet opisane momenty, gdy prosiliśmy go, by odpowiadał nam poważnie na pytania. Trzeba wiedzieć, że poczucie humoru swego czasu uratowało mu życie, wtedy, gdy znęcano się nad nim podczas piętnastu lat uwięzienia za czasów sowieckich.

JD – Czy mógłby Pan rozwinąć opowieść o obecnej sytuacji Krymu. W czasie promocji książki opowiedział Pan o tym, że trwa okupacja Krymu przez Federację Rosyjską, w czasie której miało miejsce 300 przypadków naruszeń praw człowieka.
Do tej pory zaobserwowaliśmy 300 przypadków naruszeń praw człowieka na Krymie. Trzeba jednak zaznaczyć, że to niestety nie wszystkie zdarzenia, o których wiemy. Na pewno jest wiele takich, o których wiedza do nas nie dotarła. Przez odbywającą się militaryzację Krym zamyka się zarówno przed nami, obrońcami praw człowieka, jak i przed dziennikarzami. Obecna atmosfera na Krymie to totalny brak zaufania w stosunkach międzyludzkich i strach. Dzieje się tak w wyniku represji, które dotykają dwóch kategorii ludzi – proukraińskich mieszkańców Krymu i krymskich Tatarów. Represje w tej chwili są skierowane szczególnie właśnie przeciw Tatarom. Krąży nawet wśród Tatarów taki żart, że skoro doczekali do 9 rano, to znaczy, że dziś nikt ze służb rosyjskich nie przyjdzie przeszukiwać mieszkanie. Bo wchodzą do mieszkań o 5 – 6 rano, gdy jeszcze większość ludzi śpi, w każdym razie dzieci i starcy na pewno. Takimi metodami próbują zastraszyć całe tatarskie środowisko.

JD – Przeszukiwania to nie jedyny sposób represji. Wiemy o przypadkach uwięzień, zabójstw.
Jeżeli weźmiemy pod uwagę, na przykład Konwencję Praw Człowieka Organizacji Narodów Zjednoczonych, to każdy z jej punktów jest na Półwyspie Krymskim naruszany. To jest spektrum od wolności słowa, bo po zamknięciu Medżlisu Tatarów Krymskich, który w ciągu 25 lat był nie tylko ważnym czynnikiem w życiu społeczno-politycznym Tatarów, ale też miał w każdej wsi swoje ośrodki – na Krymie nie ma w tej chwili żadnego wolnego medium. Teraz mogą prześladować ludzi za to, że mają albo mieli kontakty z Medżlisem. W ten sposób wśród Tatarów krymskich tworzy się przestrzeń do ekstremizmu. Ale my powtarzamy, że podobnie jak w czasie komunizmu, tak i teraz musimy utrzymać tę linię obrony, której trzymamy się do tej pory – sprzeciwu bez przemocy na Krymie i poza nim. Rosjanie ciągle nas prowokują i starają się doprowadzić do sytuacji, która swego czasu miała miejsce w Czeczenii.

WJ – Na samym Krymie są jednak Tatarzy, którzy zdecydowali się na kolaborację.
W każdym środowisku są takie osoby, ale jest ich nie więcej niż pół procenta całej ludności tatarskiej. Są to ci, którzy poszli pracować w strukturach władzy okupacyjnej i ci, którzy publicznie występują w imieniu Tatarów, ale reprezentują stanowisko prorosyjskie. Na szczęście wśród samych Tatarów ci ludzie nie cieszą się popularnością. W naszej społeczności nie mają oni żadnego szacunku, ale jak długo taki stan potrwa? Cały czas pracuje propaganda i czas gra przeciwko nam…

JD – Co to znaczy, że czas gra przeciw wam?
To znaczy, że ludzie są zastraszani. Człowiek to istota społeczna, która m.in. przyzwyczaja się do każdej zmiany społeczno-politycznej. Na Krymie ludzie cenią sobie coraz bardziej własne bezpieczeństwo, co wyraża następująca postawa: jeżeli moja rodzina i ja będziemy w stanie względnego bezpieczeństwa, to uczynię wszystko, żeby w takim stanie pozostać. Z drugiej strony jest też ważne, by Tatarzy nie porzucali swojej ojczyzny, nie wyjeżdżali poza Krym.

JD – W kontekście sylwetki Mustafy Dżemilewa powiedział Pan o pokojowym sprzeciwie – jak taki pokojowy sprzeciw miałby wyglądać na półwyspie?
Cofnijmy się do czasów sowieckich, do komitetów Solidarności, do akcji protestacyjnych, których efektem był nacisk dyplomatyczny i ekonomiczny na Rosję. A jeśli mówimy o Krymie, to należy uwzględnić taktykę jednego głosu, tych którzy są na Krymie i tych którzy wyjechali. Ten kontakt, jak system nerwowy w organizmie, nie może zostać przerwany. Powinniśmy coraz bardziej popularyzować język ojczysty, kulturę i strzec swej tożsamości. Jest to jeden ze sposobów pokojowego sprzeciwu. Oczywiście, akcje społeczno-polityczne na Krymie są w tej chwili niemożliwe. W grę wchodzą raczej wydarzenia kulturalne, dobroczynne, oświatowe. Teraz powinniśmy się skupić na tym, by zapewnić dobre wykształcenie naszym dzieciom, żeby po zakończeniu okupacji one mogły odbudować Półwysep Krymski.

JD – Jak ma wyglądać ta deokupacja? Powrót do status quo będzie niezmiernie trudny, bo jak Pan powiedział czas gra przeciwko Wam. Proszę powiedzieć, jakie zmiany Rosja wprowadza na Krymie?
Na bazie tych 300 naruszeń praw, o których mówiliśmy, zawsze w grę wchodzą jakieś głębsze zmiany. Z jakimi tendencjami mamy do czynienia? Krym zmienia się z bazy turystycznej na bazę wojskową. Na półwysep wciąż przybywa z Rosji regularne wojsko i jest dowożona broń. Druga kwestia to zmiany w instytucjach – zamiast demokratycznych instytucji, buduje się instytucje pseudodemokratyczne. Demokratycznych mediów na Krymie nie ma, ale zamiast nich utworzono krymskotatarski holding, który jest pasem transmisyjnym rosyjskiej propagandy, z tym, że po krymskotatarsku. Zamiast zakazanego Medżlisu usiłują tworzyć inne organizacje, które są zależne do Rosjan, i na szczęście, nie są popularne wśród krymskich Tatarów. Kolejne zjawisko to wymiana ludności. Z Krymu wyjechało 35 tysięcy mieszkańców, ale z kolei na półwysep przyjeżdżają ludzie z różnych regionów Rosji, to zaś jest naruszeniem międzynarodowego prawa militarnego dotyczącego terytoriów okupowanych. Wjeżdżają urzędnicy, którzy pracują w miejscowych organach „władzy”, funkcjonariusze Federacyjnej Służby Bezpieczeństwa i służb mundurowych.

JD – Jak na Ukrainie przyjmują Waszą książkę?
Najczęstsze komentarze, poczynając od hipsterów po osoby zorientowane w tematyce, to stwierdzenie, że książkę czyta się bardzo lekko. Dla nas jest to bardzo ważne, gdyż zamierzaliśmy wydać nie książkę historyczną, nie biografię, lecz wywiad-rzekę, chcieliśmy napisać książkę non-fiction i udało się.

Rozmowa została zapisana po promocji książki „Mustafa Dżemilew niezłomny”, która odbyła się 4 czerwca w Ukraińskim Domu w Warszawie.

Rozmawiali Jana Domańska i Wojciech Jankowski
Tekst ukazał się w nr 13 (281) 14–27 lipca 2017

20/09/2007 11:23

Wakacyjne wspomnienia ze starej teki

Lato, zawsze tak długo oczekiwane, powoli odchodzi w „siną dal” ustępując miejsca nadchodzącej jesieni, która faktycznie już nadeszła.

Aleksander Grin (Fot. Archiwum)
12/10/2012 10:21

Aleksander Grin

Aleksander Grin. Człowiek, który wyprzedził czas

8 lipca świat obchodził 80 rocznicę śmierci pisarza Aleksandra Grina. Był synem polskiego powstańca, a jego twórczość pokochały miliony.

Pahonia – Vytis – Herb Podlasia
05/08/2013 12:22

Podlasie – kraina magiczna. Część I. Tatarzy

Podlasie nominalnie należało do Wielkiego Księstwa Litewskiego, ale tak naprawdę nie należało chyba do nikogo.

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.