Zaporożcy piszą do sułtana

-a A+

Historia w znaczki wpisana

Wiadomo – Kozacy niczego bardziej nie cenili niż swobodę, czuli się na swych włościach jak wolne ptaki, starali się nie podlegać nikomu, najchętniej stworzyliby własne państwo od nikogo niezależne. Ale to nie było możliwe, potężnym sąsiadom nie było po myśli, by mieć u swych granic kogoś, kto mógłby się rządzić po swojemu – ani Rzeczypospolitej, ani Rosji, ani Turcji nie mogło to odpowiadać. W tej sytuacji Kozacy szukali oparcia w sojuszach, które w zależności od potrzeb chwili zawierali z jednym, drugim czy trzecim mocarstwem, co, oczywiście, jednym się podobało, a innym nie, i z tego powodu rodziły się konflikty, wojny, Zaporoże nazbyt często spływało krwią.

Bywało też, że to owe sąsiednie potęgi usiłowały Kozakom narzucić swe zwierzchnictwo. W drugiej połowie XVII wieku zapragnął mieć w nich swych poddanych sułtan Mehmed IV (rządził w latach 1648-1687). Wpierw chciał załatwić sprawę po dobremu – wysłał list do atamana koszowego Iwana Sirki z propozycją, jego zdaniem, nie do odrzucenia. Treść owej epistoły brzmiała jak niżej:

„Ja, syn Mehmeda, brat Słońca i Księżyca, wnuk i namiestnik Boga, Pan królestw Macedonii, Babilonu, Jerozolimy, Wielkiego i Małego Egiptu, Król nad Królami, Pan nad Panami, znamienity rycerz. Niezwyciężony dowódca, niepokonany obrońca miasta Pańskiego, wypełniający wolę samego Boga, nadzieja i uspokojenie dla muzułmanów, budzący przestrach, ale i wielki obrońca chrześcijan – nakazuję Wam, zaporoskim Kozakom, poddać się mi dobrowolnie bez żadnego oporu i nie kazać mi się więcej Waszymi napaściami przejmować”.

Ale adresat zawartą w liście sugestią wcale się nie przejął. Iwan Sirko (1610–1680) był atamanem co się zowie – polegający na sile ludu, który wybrał go na swego przywódcę, był wielkim zwolennikiem zapewnienia Kozaczyźnie autonomii i w tej kwestii kontaktował się z Polską, również Turcją (ale nigdy z Rosją, której nienawidził), lecz nigdy nie zamierzał stać się podnóżkiem któregokolwiek sąsiada. Nie pozostawił więc listu Mehmeda IV bez odpowiedzi. Autorzy polskich książek historycznych o dziejach Kozaczyzny i Ukrainy nie są pewni, czy została ona faktycznie wystosowana, bo piszą, że Sirko „podobno odpowiedział listem” lub że list został do sułtana „rzekomo skierowany”. Tymczasem w końcu XIX w. odnaleziono zarówno list sułtana, jak i odpowiedź Sirki z 1676 r. (oba dokumenty spoczywają w Bibliotece Publicznej w Sankt Petersburgu). Mało tego – replika atamana podsunęła wielkiemu rosyjskiemu malarzowi Ilji Riepinowi pomysł uwiecznienia na płótnie (obraz „Zaporożcy piszący list do sułtana tureckiego” powstał w latach 1878–1891) sceny pisania listu, do którego treści – taki wniosek można wysnuć patrząc na twarze Kozaków zgromadzonych wokół prowadzącego gęsie pióro – każdy z asystujących przy powstaniu listu dołożył swoje słowo. A ułożyły się one w mocne zdania, nie pozostawiające na sułtanie suchej nitki. Owszem, we wspomnianych wyżej książkach przytoczono treść listu, ale ocenzurowaną, zacytowano li tylko fragmenty i skróty, które tak okrojone (zapewne, jak się dziś mówi, z zamiarem zachowania „poprawności politycznej”) nie pozwalają zobaczyć, jak Kozacy potrafili wrogowi przysolić. Tu – Czytelników przepraszamy za kilka niestosownych zwrotów, które się zaraz pojawią – zamieszczamy cały list, a zaczerpnęliśmy go z Wikipedii, która umieściła go w swych zasobach w tłumaczeniu Bogdana Malinowskiego (wspomagała go w tym dziele żona i ojciec). Proszę czytać:

„Zaporoscy kozacy do sułtana tureckiego! Ty, sułtanie, diable turecki, przeklętego diabła bracie i towarzyszu, samego Lucyfera sekretarzu. Jaki z Ciebie do diabła rycerz, jeśli nie umiesz gołą dupą jeża zabić. Twoje wojsko zjada czarcie gówno. Nie będziesz Ty, sukin Ty synu, synów chrześcijańskiej ziemi pod sobą mieć, walczyć będziemy z tobą ziemią i wodą, kurwa Twoja mać. Kucharzu ty babiloński, kołodzieju macedoński, piwowarze jerozolimski, garbarzu aleksandryjski, świński pastuchu Wielkiego i Małego Egiptu, świnio armeńska, podolski złodziejaszku, kołczanie tatarski, kacie kamieniecki i błaźnie dla wszystkiego, co na ziemi i pod ziemią, szatańskiego węża potomku i chuju zagięty. Świński Ty ryju, kobyli zadzie, psie rzeźnika, nie chrzczony łbie, kurwa Twoja mać. O tak Ci Kozacy zaporoscy odpowiadają, plugawcze. Nie będziesz Ty nawet naszych świń wypasać. Teraz kończymy, daty nie znamy, bo kalendarza nie mamy, miesiąc na niebie, a rok w księgach zapisany, a dzień u nas taki, jak i u was, za co możecie w dupę pocałować nas”.

List podpisano: Ataman Koszowy Iwan Sirko ze wszystkimi zaporożcami.

Nie wiemy, jak na ów pełen przecież dosadnych słów list zareagował sułtan Mehmed IV, ale z pewnością musiało się w nim zagotować. I wcale nie zrezygnował z Ukrainy – już wkrótce armia turecka znowu ruszyła przeciw niej. Ale to już dalsze dzieje, na Ukrainie pokój gościł rzadko, wciąż na nowo wybuchały na jej ziemiach konflikty, okrutne wojny, zawiązywały się sojusze i szybko rozpadały.

Tadeusz Kurlus
Tekst ukazał się w nr 21 (313) 16-29 listopada 2018

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.