Dialog, który buduje…

-a A+

Rozmowa Anny Gordijewskiej z Mariuszem Olbromskim, literatem, muzealnikiem, inicjatorem Dialogu Dwóch Kultur.

W dniach 3-8 września w Krzemieńcu i w kilku innych miejscowościach na Ukrainie odbył się jubileuszowy XX Dialog Dwóch Kultur. To długa już i piękna tradycja.
Tak, to długa tradycja. Tym bardziej, że faktycznie tych spotkań było dużo więcej. Pierwsze odbyły się jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych, zaraz po upadku komunizmu w Polsce i po powstaniu niepodległej Ukrainy. Nie nosiły jednak nazwy Dialog Dwóch Kultur, która zrodziła się później. Warto też dodać, że w tym roku Muzeum Juliusza Słowackiego obchodziło 15-lecie swego istnienia.

Inauguracja Dialogu Dwóch Kultur na dziedzińcu Muzeum Słowackiego (fot. Łukasz Wieczorek, Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku)

Jak to się wszystko zaczęło?
Początki łączyły się z moją działalnością kulturotwórczą i fascynacją twórczością Juliusza Słowackiego. W maju 1991 r., jako świeżo powołany przez środowiska niepodległościowe dyrektor Wydziału Kultury w Urzędzie Wojewódzkim w Przemyślu, zorganizowałem imprezę w tamtych czasach wyjątkową i organizacyjnie bardzo ryzykowną. Był to I Tydzień Kultury Polskiej, który odbył się w Tarnopolu. W ten sposób została podjęta pierwsza próba budowania współpracy w dziedzinie kultury w nowej rzeczywistości. Zawiozłem wtedy do Tarnopola ponad stu artystów. W programie Tygodnia Kultury znalazł się Festiwal Polskich Filmów, w tym między innymi pokazane zostały filmy Krzysztofa Kieślowskiego. Zaprezentowaliśmy też dwie wystawy. Pierwsza to „Jan Paweł II – Papież Słowianin”, która w tamtej jeszcze komunistycznej rzeczywistości była wstrząsem. Udało się ją zorganizować dlatego, że w czasie montażu pracownicy tarnopolskiego muzeum nie zaglądali do sali muzealnej, a wcześniej do protokołu uzgodnień ze stroną ukraińską wpisałem tylko punkt: „prezentacja dwóch wystaw”, bez wymieniania ich tytułów. Otwierał ją Jan Musiał, wojewoda przemyski, mój ówczesny zwierzchnik oraz wojewoda tarnopolski, którego nazwiska nie pamiętam, jeszcze z dawnej nomenklatury komunistycznej. Zaraz po wernisażu, na drugi dzień wystawa została zamknięta pod pretekstem awarii oświetlenia. Druga wystawa miała charakter plastyczny i nosiła tytuł „Współczesna sztuka Jarosławia”. Wspaniały był koncert inauguracyjny, na którym urzekające pieśni i tańce zaprezentowały ukraińskie zespoły ludowe. Piękny był też występ polskiego zespołu folklorystycznego Resovia Saltans z Rzeszowa. Tygodniowi Kultury towarzyszyły targi gospodarcze w dziedzinie rolnictwa, które okazały się sukcesem. Zawarto wiele korzystnych umów. Wśród tych niezwykle intensywnych prac organizacyjnych udało mi się wtedy wyjechać na krótko do Krzemieńca. Na Górze Królowej Bony spotkałem przypadkowo Panią Irenę Sandecką, która kilku turystom z Polski mówiła o Krzemieńcu i Słowackim. Byłem opowieścią zafascynowany, ale także widokiem panoramy miasta. Później Pani Irena zaprosiła mnie do swego skromnego, a niezwykłego domu, w którym znajdowała się wielka biblioteka, w tym „Dzieła wszystkie” Słowackiego. Mówiła mi o marzeniach środowiska Polaków, aby utworzyć Muzeum Juliusza Słowackiego w jego rodzinnym domu. Wspominała wielkie tradycje dawnego Liceum Krzemienieckiego. Jeszcze tego samego roku, jesienią, zorganizowałem w Krzemieńcu spotkania pisarzy polskich i ukraińskich, konferencję naukową poświęconą Juliuszowi Słowackiemu. W następnych latach do tego programu doszły jeszcze plenery malarskie, które organizowała Urszula, moja żona, która jest historykiem sztuki, muzealnikiem. Brała w nich udział polska młodzież z terenu Ukrainy, która studiowała na uczelniach artystycznych. Także krzemienieccy artyści ukraińscy, skupieni w dwóch grupach: „Gładuszczyk” i „Palitra”. Powstało wiele ciekawych prac, które prezentowaliśmy na wystawach poplenerowych. Zaczęliśmy też wydawanie katalogów tych wystaw. To był początek dzisiejszego rocznika, którego ostatni numer miał ponad 450 stron.

"Biesiada literacka" na zamku w Zbarażu (fot. Łukasz Wieczorek, Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku)

Jakie były cele Dialogu Dwóch Kultur realizowane w ciągu tych minionych 20 lat? Czym się miedzy sobą każdego roku różniły ?
Każda edycja Dialogu Dwóch Kultur jest inna, a zarazem powtarzają się jej stałe elementy. Niezmienne są cele, które przyświecają spotkaniom: to budowanie porozumienia i pojednania między elitami kultury i nauki obu krajów, podjęcie badań i poszerzenie wiedzy o wspólnym dziedzictwie kulturowym, szczególnie Wołynia i Podola, a także pomoc środowiskom polskim na Ukrainie w utrzymaniu ich tradycji i kultury. Stałym elementem jest również fakt, że co roku spotkania inaugurujemy w Krzemieńcu w dniu urodzin Juliusza Słowackiego, który przyszedł na świat 4 września 1809 r. Rozpoczynamy je mszą św. za duszę Poety w kościele parafialnym. Następnie składamy kwiaty pod pomnikiem Tarasa Szewczenki, odwiedzamy grób Salomei, Matki Juliusza Słowackiego, na Cmentarzu Tunickim. Czytamy tam jeden z listów Poety do Matki, zapalamy znicze. Następnie idziemy pięknie udekorowaną kwiatami i obrazami ulicą Słowackiego pod dworek, do Muzeum Juliusza Słowackiego, gdzie jest oficjalne rozpoczęcie uroczystości z udziałem przedstawicieli władz różnego szczebla, środowisk literackich, naukowych i artystycznych z obu krajów. Czytane są listy skierowane przez Ministrów Kultury obu krajów lub innych przedstawicieli władz polskich i ukraińskich. Natomiast co roku zmieniają się oczywiście uczestnicy tych spotkań, tematy przewodnie sesji naukowych, zespoły artystyczne, wirtuozi, a także miejscowości, w których – oprócz Krzemieńca – organizujemy konferencje. Co roku do Krzemieńca przybywa wiele zaprawdę znakomitych postaci z wielu miejscowości w obu krajach. Każde z tych dorocznych spotkań to wielkie wydarzenie.

Jak przebiegały tegoroczne wydarzenia?
Tegoroczne uroczystości zostały objęte ze strony polskiej patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP, Konsulatu Generalnego RP w Łucku oraz JM ks. rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, zaś ze strony ukraińskiej patronatem Ministerstwa Kultury Ukrainy oraz Ambasady Ukrainy w RP. Organizatorami w tym roku tych wydarzeń była Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie” oraz Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku. Bezpośrednim organizatorem była dr Urszula Olbromska, ja odpowiadałem za program merytoryczny w zakresie literatury, muzealnictwa i kultury, zaś prof. Grzegorz Nowik z Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku za program w zakresie historycznym.

Uroczystość odsłonięcia tablicy ku czci proboszcza krzemienieckiego księdza Stefana Iwanickiego (fot. Łukasz Wieczorek, Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku)

Uroczystości Jubileuszowe uświetnił swoim przybyciem JE ks. abp Mieczysław Mokrzycki, metropolita lwowski, prymas kościoła katolickiego na Ukrainie, który odprawił mszę św. w kościele parafialnym. Wspaniałą homilię wygłosił JM ks. prof. Antoni Dębiński, rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Po mszy św. została odsłonięta pamiątkowa tablica ku czci ks. Stefana Iwanickiego, proboszcza krzemienieckiego w okresie dwudziestolecia międzywojennego i okupacji, współpracownika polskiego Państwa Podziemnego, który został zamordowany przez hitlerowców w 1943 r. Przed odsłonięciem tablicy zabierała głos pani Maria Wrzeszcz, inicjatorka upamiętnienia, przedstawiając biografię krzemienieckiego kapłana. W czasie inauguracji spotkania przed dworkiem miałem honor zaprezentować list Małgorzaty Gosiewskiej, wicemarszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, skierowany do organizatorów i uczestników spotkania. Głos zabierał też konsul Piotr Matusiak z Konsulatu Generalnego w Łucku. W imieniu pisarzy polskich wystąpiła prof. Anna Nasiłowska, prezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. O swym mężu Tomaszu Mercie, wiceministrze Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP, uczestniku Dialogu w 2009 r., który zginął w katastrofie smoleńskiej, wspominała Magdalena Merta. Ze strony ukraińskiej głos zabierali miedzy innymi przedstawiciele władz wojewódzkich z Tarnopola, starosta krzemieniecki, mer miasta Krzemieńca.

Polski wykład inauguracyjny „Wspólne dziedzictwo kulturowe Polski i Ukrainy. Szanse i wyzwania” wygłosiła Dorota Janiszewska-Jakubiak, dyrektor Narodowego Instytutu Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą „Polonika”. W czasie tegorocznych spotkań odbyło się kilka sesji naukowych, na których wygłoszono kilkadziesiąt interesujących, niekiedy o charakterze odkrywczym referatów, najczęściej bogato ilustrowanych zdjęciami. Trudno wymienić wszystkich znakomitych wykładowców. Przypomnę tylko jakie odbyły się sesje. Były to konferencja historyczna: „Z dziejów Polski i Ukrainy”, konferencja „Zagadnienia z zakresu muzealnictwa i dziedzictwa kulturowego”, następnie „Inspiracje romantyczne – wczoraj i dziś”, i „W literackim tyglu”. Obrady odbywały się w Muzeum Juliusza Słowackiego, w bibliotece dawnego Liceum Krzemienieckiego oraz na Zamku w Zbarażu.

Jaka była tegoroczna trasa Dialogu Dwóch Kultur, jakie znalazły się na niej miejscowości oprócz Krzemieńca?
Przy pięknej pogodzie pojechaliśmy do Nakwaszy, gdzie urodził się jeden z najciekawszych prozaików polskich XX wieku Leopold Buczkowski. Jest on autorem znakomitej powieści „Wertepy”, której akcja toczy się przed II wojną światową w jego rodzinnej wsi. Spod jego pióra wyszły po wojnie też książki mówiące o zagładzie w czasie II wojny światowej ciekawej, wielokulturowej cywilizacji wołyńskiej. To: „Czarny potok”, „Dorycki krużganek”. W Nakwaszy byliśmy w miejscowej szkole, gdzie bardzo życzliwie przyjęła nas pani dyrektor i grono pedagogiczne. W szkole tej mieści się niewielka ekspozycja poświęcona Leopoldowi Buczkowskiemu. Było też bardzo sympatyczne spotkanie z dziećmi, odbyła lekcja z dziećmi i młodzieżą, którą miała tam Małgorzata Karolina Piekarska, pisarka, prezes Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Odwiedziliśmy też pobliską miejscowość Podkamień, a tam klasztor zwany niegdyś „Częstochową Wschodu”, po którym oprowadził nas dr Stanisław Dziedzic, pisarz, a zarazem dyrektor Biblioteki Kraków. Przedstawił nam zarówno historię powstania, działalności tego sławnego klasztoru, jak i przebieg dramatu 600 Polaków, którzy w klasztorze schronili się i tam zginęli między 12 a 16 marca 1944 roku z rąk UPA i 4 pułku policji SS złożonego z ukraińskich ochotników pod dowództwem niemieckim. Po zwiedzaniu klasztoru złożyliśmy na miejscowym cmentarzu pod krzyżami i miejscu upamiętnienia winiec ufundowany przez Szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, którego reprezentowała na uroczystości Magdalena Merta. Odmówiliśmy modlitwę za pomordowanych w Podkamieniu i klasztorze. Następnego dnia wyruszyliśmy do Wiśniowca, do książęcego gniazda rodowego jednego z najpotężniejszych rodów magnackich I Rzeczypospolitej. Zwiedziliśmy pięknie odrestaurowany zamek książąt, w którym znajduje się interesujące muzeum. Byłem tam wcześniej kilka lat temu i z radością zauważyłem, iż muzeum się rozwija. Restaurowane są sale, przybywają nowe, ciekawe ekspozycje.

Obrady w Muzeum Juliusza Słowackiego w Krzemieńcu (fot. Łukasz Wieczorek, Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku)

Jaki był tegoroczny program artystyczny?
W zasadzie każdego dnia mieliśmy niezwykłe prezentacje muzyczne i literackie. Przede wszystkim w pięknie odrestaurowanych wnętrzach Zamku w Zbarażu odbyła się wspaniała Biesiada Literacka. Warto podkreślić, że właśnie w Zbarażu, który nam się powszechnie kojarzy ze scenami bitewnymi opisanymi w „Ogniem i mieczem” Sienkiewicza, prowadziliśmy przyjazny, literacki dialog, co jest widomym znakiem przemian w relacjach polsko-ukraińskich. Pod portretami królów polskich poeci czytali swe wiersze, przedstawiali nowe książki; mówiliśmy o przekładach książek pisarzy polskich i ukraińskich. Nowy swój tom poetycki „Raptularz kresowy” przedstawił Franciszek Haber, poeta rodem ze Lwowa. Z kolei ja prezentowałem swoją nową książkę poetycką „Powroty do Krzemieńca”, która jest pewnego rodzaju dziennikiem, ubogaconym zdjęciami Jana Skłodowskiego i Walentyny Tomczuk. Książkę opatrzył posłowiem dr Jan Wolski, zarazem inicjator i wydawca. Wiersze na język ukraiński przełożyła prof. Walentyna Sobol. Ciekawe utwory zaprezentował Kazimierz Burnat, prezes Dolnośląskiego Oddziału Związku Literatów Polskich. Sugestywnie przedstawił swe najnowsze tomiki poetyckie Aleksander Gordon ze Lwowa, członek Narodowego Stowarzyszenia Pisarzy Ukrainy. Pięknie zabrzmiały we wnętrzach pałacowych pieśni i wiersze Sergieja Syniuka, członka Narodowego Stowarzyszenia Pisarzy Ukrainy. Odbyły się też ciekawe prezentacje twórczości translatorskiej. Między innymi wystąpił Bogdan Zadura, poeta, prozaik, tłumacz, redaktor naczelny miesięcznika „Twórczość”, który w wystąpieniu „Moja przygoda z prozą ukraińską. Od Andrija Bondara do Natalii Śniadanko” opowiadał o swych fascynacjach, a zarazem żmudnej pracy tłumacza. Przedstawiał polskie edycje książek ukraińskich pisarzy.

W ciągu kilku dni odbyło się też kilka świetnych koncertów. Jak wiadomo, ten rok został ogłoszony Rokiem Moniuszki. Stąd w pierwszym dniu spotkań usłyszeliśmy piękny koncert z okazji 200. rocznicy urodzin autora „Halki” w wykonaniu Natalii Trawkiny i Mikołaja Nahirniaka. Zauroczyło nas przedstawienie „Dusza-jaskółka daleko od ziemi” – impresja poetycko-muzyczna na 210 urodziny Juliusza Słowackiego w wykonaniu studentek polonistyki i Instytutu Muzycznego Państwowego Uniwersytetu Pedagogicznego im. Iwana Franki w Drohobyczu w reżyserii dr Wery Meniok z Polonistycznego Centrum Naukowo-Informacyjnego w Drohobyczu.

21 września w samym centrum Warszawy, w siedzibie Zarządu Głównego Stowarzyszenia Pisarzy Polskich ma się odbyć zakończenie Dialogu Dwóch Kultur. Może więc wrócimy jeszcze do tej rozmowy, aby przedstawić istotne wydarzenia, na które warto jeszcze zwrócić uwagę. Także, aby choćby lapidarnie podsumować dotychczasowe osiągnięcia Dialogu Dwóch Kultur.
Bardzo proszę, trudno w krótkiej rozmowie przedstawić wszystko. Dziękuję za zainteresowanie i życzliwość.

Rozmawiała Anna Gordijewska

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.