Jak Polacy Charków budowali. Część XLIX

-a A+

Polscy urzędnicy w kancelariach charkowskiego gubernatora, ze szczególnym uwzględnieniem Bronisława Zaleskiego, przyjaciela Tarasa Szewczenki.

Obok urzędu gubernatora, o którym już wspominaliśmy, w Imperium Rosyjskim bardzo ważną rolę odgrywały kancelarie gubernatorskie, jako organ pomocniczy gubernatora i wicegubernatora. Do ich kompetencji należało zarządzanie podległym obszarem.

Na interesującym nas terenie, obok znacznej liczby urzędników Rosjan, w urzędach gubernatorskich można do 1917 roku zaobserwować działalność urzędników Polaków, o których niestety nie wspomina się we współczesnych opracowaniach. Wszystkie zatem dostępne informacje zostały zaczerpnięte z ówczesnych okólników urzędowych i ksiąg metrykalnych charkowskiego kościoła katolickiego. Nie można jednak wykluczyć, że przedstawiona lista Polaków, pracujących w kancelariach gubernatora charkowskiego, daleko nie jest pełną, gdyż w wielu przypadkach nie sposób dotrzeć do narodowości urzędnika, mimo że nazwisko nosi wybitnie polski charakter. Tak oto dla przykładu w 1868 roku w Zarządzie Gubernialnym miasta Charkowa spotyka się urzędników o nazwiskach Kowalski, Podwysocki czy Kostecki, jednak nie można w sposób jednoznaczny bez potwierdzenia dokumentalnego mówić o ich polskim pochodzeniu. Jest to zatem temat kolejnych gruntownych badań naukowych. U niżej przedstawionych urzędników Zarządu Gubernialnego została jednoznacznie potwierdzona ich polska narodowość.

Pierwszym z nich był Kazimierz Palczewski (1828–1873), który od września 1867 roku pełnił funkcję młodszego architekta w wydziale budowlanym Charkowskiego Zarządu Gubernialnego. Gdy przybył do Charkowa, miał już spore doświadczenie zawodowe, gdyż wcześniej przez 16 lat pracował na różnych stanowiskach budownictwa państwowego.

Urzędnik Palczewski urodził się w 1828 roku, jako syn Jakuba. W latach 1843-1851 studiował w Instytucie Budowlanym w Petersburgu, który ukończył z tytułem pomocnika architekta i otrzymał stanowisko architekta gubernialnego. Pierwsze szlify w służbie kancelaryjnej pobierał na terenie guberni witebskiej, a w 1867 roku na okres jednego roku został przydzielony do pomocy gubernatorowi irkuckiemu. Po rocznym pobycie w Charkowie na stanowisku młodszego architekta ukończył kolejne studia, otrzymawszy w 1869 roku stopień inżyniera architekta.

Następnie przez kolejne lata (1870–1872) pracował w Charkowskim Gubernialnym Zarządzie, po czym zrezygnował z zajmowanego stanowiska. Ostatni rok życia spędził w Smoleńsku, gdzie pełnił funkcję gubernialnego inżyniera, otrzymaną 3 marca 1872 roku. Kazimierz Palczewski zmarł w Smoleńsku 18 czerwca 1873 roku. Tutaj miał otrzymać kolejną nominację na gubernialnego komisarza, jednak nie wiadomo, czy doszło do jej wręczenia.

Po szczeblach kariery zawodowej na stanowisko zarządcy Kancelarii Gubernatora Charkowskiego dostał się Władysław Andrzej Dąbrowski (1824–1900). Posadę tę otrzymał z dniem 1 lutego 1873 roku i przebywał na niej do 1878 roku, kiedy to zrezygnował ze służby urzędnika.

Władysław Dąbrowski pochodził z dawnej osiadłej na terenach carskiej Rosji rodziny szlacheckiej, która przyjęła rosyjskie obywatelstwo. Urodził się w rodzinie Andrzeja w 1824 roku. Ukończył Liceum Riszeliewskie w Odessie. Przy tej okazji należy nadmienić, że Liceum Riszeliewskie w Odessie powstało w 1817 roku z ukazu imperatora Aleksandra I, a w 1867 roku zostało przemianowane na Imperatorski Uniwersytet Noworosyjski. Tutaj, podobnie jak w Charkowie, studiowała znaczna liczba Polaków, szczególnie z terenów Wileńszczyzny i Żytomierszczyzny oraz różnych terenów carskiej Rosji. Jednak liczba studentów Polaków procentowo była znacznie niższa niż w Charkowie, co zapewne wiązało się z uprzedzeniami i antagonizmami narodowościowymi, które istniały na tej uczelni. W opracowaniach historycznych wspomina się, że w 1825 roku studentów wspomnianego liceum odwiedził wieszcz narodowy Adam Mickiewicz.

Władysław Dąbrowski po skończonych w 1851 roku studiach objął swe pierwsze stanowisko w służbie państwowej. Przez następne lata działalności urzędniczej miał zmieniać wiele placówek. Przynajmniej od 1873 roku zamieszkał na stałe w Charkowie. Tutaj założył rodzinę – poślubiając niejaką Annę córkę Prokopa, najprawdopodobniej narodowości rosyjskiej i wyznania prawosławnego. W rodzinie Dąbrowskich urodziło się czworo dzieci: dwóch synów – Michał i Włodzimierz i dwie córki – Helena i Marianna. W Charkowie rodzina miała własny dom przy ul. Kontorskiej 21, doskonale zachowany do naszych czasów. Władysław Andrzej Dąbrowski był członkiem Charkowskiego Miejskiego Wydziału do spraw wojskowych. Na okres przebywania i urzędowania Dąbrowskiego przypadł największy rozwój miasta Charkowa jako centrum przemysłowego, sprzyjało temu szczególnie połączenie go drogą kolejową z Petersburgiem, Moskwą i Rostowem.

Po dwudziestosiedmioletnim pobycie w Charkowie Władysław Dąbrowski zmarł 6 sierpnia 1900 roku we własnym domu. Został pochowany na miejscowym cmentarzu katolickim.

W 1857 roku na Wydziale Fizyko-Matematycznym Charkowskiego Imperatorskiego Uniwersytetu rozpoczął studia syn białostockiego urzędnika Bolesław Dominik Snarski, który po ukończeniu studiów pozostał na stałe w Charkowie. Tutaj założył rodzinę i pracował w charakterze nauczyciela w Marijskiej żeńskiej szkole oraz jako radca w urzędzie gubernialnym. Wreszcie w Charkowie 22 czerwca 1866 roku urodził się jego syn Bolesław Apolinary Snarski, późniejszy urzędnik, inżynier i budowniczy dróg kolejowych na terenie Imperium Rosyjskiego. Pewien czas jedna z ulic Charkowa miała nazwę od imienia Bolesława Dominika Snarskiego, lecz ostatecznie, pod koniec XIX wieku, przemianowano ją na Mironosicką.

Znacznie więcej informacji zachowało się o pracowniku kancelarii gubernatora czernihowskiego Bronisławie Zaleskim (1819–1880), który piastował ten urząd od 1839 roku. Był również związany z Charkowem, gdzie studiował na miejscowym Imperatorskim Uniwersytecie oraz udzielał się w kancelarii charkowskiego gubernatora. Przeciwko niemu toczyło się śledztwo w sprawie przynależności do nielegalnej organizacji politycznej w czasie studiów na uniwersytecie w Dorpacie.

Bronisław Zaleski urodził się w rodzinie szlacheckiej w 1820 roku w miejscowości Raczkiewicze koło Mińska. Pierwsze nauki pobierał w domu rodzinnym, zaś w 1836 roku rozpoczął studia na uniwersytecie w Dorpacie. Jednak już po dwóch latach został aresztowany pod zarzutem działalności spiskowej. Jak pisano we wspomnieniu pośmiertnym: „W Rosji najbardziej podejrzani bywają ci spomiędzy młodzieży, którzy się odznaczają pracą, zdolnością i wzorowem prowadzeniem moralnem”. Bez sądu został zesłany do Czernihowa, gdzie jako człowiek prawy i wykształcony został zatrudniony w miejscowym urzędzie gubernialnym jako pomocnik urzędnika gubernialnego. Był też tłumaczem w tej instytucji i po kilku miesiącach pracy otrzymał pozwolenie na wyjazd do Charkowa, gdzie został przyjęty na miejscowym Imperatorskim Uniwersytecie. Po ukończeniu studiów w Charkowie osiadł w Wilnie, gdzie pracował jako urzędnik. Udzielał się aktywnie w życiu kulturalnym miasta. Uczył się też malarstwa.

Za kolejny udział w nielegalnych organizacjach został aresztowany i w styczniu 1848 roku zesłany na „linię orenburską” do odbycia karnej służby wojskowej. Tutaj jako utalentowany rysownik był włączany w ekspedycje naukowe na wybrzeżu Jeziora Aralskiego, kierowane przez Aleksieja Butakowa. Brał udział w wyprawach naukowych, których celem było zdobycie wiadomości o stepach kazachskich i wybrzeżach Jeziora Aralskiego. W czasie tych wypraw wykonał ponad 150 rysunków. Uczył także języka francuskiego dzieci oficerów rosyjskich.

W latach 1853–1856 przebywał w Orenburgu, gdzie zajmował się porządkowaniem i prowadzeniem biblioteki przy Komisji Granicznej.

To właśnie w trakcie odbywania zsyłki Bronisław Zaleski miał zapoznać się z ukraińskim poetą i malarzem Tarasem Szewczenką, który także za działalność patriotyczną znalazł się na „linii orenburskiej”. Jak podają biogramy, obydwóch zesłańców łączyła szczera przyjaźń, a Szewczenko miał utrwalić Zaleskiego na jednym z rysunków. Mieli też wiele dyskutować na temat wzajemnych relacji polsko-ukraińskich. Tak o tej przyjaźni wspominano: „Polski szlachcic z niewolnikiem ruskim, obaj artyści, obaj poetycznej natury, w mundurach rosyjskich zbratali się na znak przyszłej zgody dwóch zwaśnionych ludów, które wiązała historyczna unia”.

O Szewczence tak wypowiadał się Bronisław Zaleski: „Szewczenko był dzieckiem ludu, miał jego namiętności, ale miał zarazem jego przymioty; rzewność, prostotę i gorące uczucia. Historia jego jest niejako uosobieniem historii Rusi pod moskiewskim rządem”. Jak podawał Wiesław Caban „rozmowy prowadzili po rosyjsku lub po polsku, bo Szewczenko znał również dobrze język polski, zwłaszcza w mowie”.

Główne wejście do domu Władysława Dąbrowskiego przy ul. Kontorskiej 21 w Charkowie

O przyczynach zbliżenia się tych dwóch osobistości relacjonowała Anna Milewska-Młynik: „Na podstawie relacji Szewczenki z Polakami można powiedzieć, że szczególnego znaczenia nabierają pierwsze lata jego pobytu na Syberii. Na uwagę zasługują tu dwa wydarzenia. Do Polaków zbliżyła go przede wszystkim przynależność do tajnych kół. Pozwoliły mu one poszerzyć krąg znajomych i zapoznać się z ich poglądami. Drugim ważnym wydarzeniem był udział w ekspedycjach zorganizowanych w celu poszukiwania węgla. Wyprawy miały także duży wpływ na zmianę jego zapatrywań na historię i los Polaków”.

Obydwaj mieli wiele wspólnych tematów do rozmów: sprawy malarstwa, wzajemnych stosunków między chłopem a szlachcicem i możliwości uzyskania niepodległości przez Ukrainę. Zwłaszcza ten drugi temat był im bliski, gdyż Zaleski wywodził się z bogatej szlachty, a Szewczenko kilkanaście lat temu został zwolniony z poddaństwa. W tej kwestii mogli się znacząco różnić. Zaleski stał na stanowisku, że ziemia, którą uprawia chłop, a także zabudowania są własnością szlachcica. Starał się zatem przekonać swojego rozmówcę, że stosunki między chłopem a szlachcicem są możliwe do ułożenia w aspekcie nauki Kościoła, która tyle miejsca poświęcała pomocy ludziom znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej. Ten zatem argument mógł być do przyjęcia przez ukraińskiego wieszcza narodowego.

Znajomość i przyjaźń Zaleskiego i Szewczenki była szczególnie uwidoczniona również w zachowanych listach, pisanych od 1853 roku, gdy Szewczenko został osadzony w twierdzy nowopietrowskiej, a Zaleski mógł już powrócić z zesłania w rodzinne strony. Ukraiński poeta w tym czasie chciał utrzymywać kontakty ze wszystkimi Polakami, z którymi zapoznał się wcześniej, chciał o nich wszystko wiedzieć. Warto tu także za Cabanem przytoczyć choćby niektóre fragmenty listów Szewczenki kierowanych do Zaleskiego. „List z lutego 1855 roku zaczyna się od słów: Cieszę się z całego serca z twojego powrotu, mój miły, mój serdeczny, mój jedyny przyjacielu. Innym razem: Nie tylko będę ci wdzięcznym, ale ubóstwiać cię będę, wierzę ci jak Bogu. Ponownie: Twój ostatni list uczynił mię z martwego przynajmniej pół żywym”.

Szewczenko szczerze cieszył się z uwolnienia z zesłania Zaleskiego. Wyrażał nadzieję, że niebawem i jemu uda się otrzymać upragnioną wolność i że wspólnie spotkają się w Wilnie na modlitwie przy obrazie Matki Bożej Ostrobramskiej i będzie mu dane przybyć do Raczkiewicz „ucałować ukochaną matkę Zaleskiego”.

Już w 1857 roku, czyli rok po opuszczeniu Orenburga przez Zaleskiego, został także zwolniony z zesłania Taras Szewczenko, który w sierpniu tegoż roku przybył do Petersburga. Zaleski w rodzinnych Raczkiewiczach podjął decyzję o emigracji do Francji, gdzie w czasie powstania 1863 roku prowadził szeroką działalność polityczną. Tam Zaleski związał się z Towarzystwem Historyczno-Literackim i Biblioteką Polską. Ogólnie w Paryżu Zaleski mieszkał 15 lat. Z tego powodu nie zrealizowały się plany na spotkanie dawnych przyjaciół już na wolności.

Można powiedzieć, że choć od czasu wyjazdu Zaleskiego z Orenburga nigdy już się nie spotkali, to ich przyjaźń przetrwała. To właśnie w Paryżu Zaleski w 1865 roku wydał album pt. „La vie des steppes Kirghizes”, gdzie część akwafort znajdująca się w tym albumie została wykonana na podstawie rysunków Tarasa Szewczenki. Przypuszcza się, że Zaleski chcąc w ten sposób uwiecznić pamięć o tej przyjaźni, umieścił akwaforty w albumie. Choć nie brak także w tej kwestii i innych poglądów.

Historycy również potwierdzają, że Taras Szewczenko na kanwie przyjaźni z Zaleskim miał mu poświęcić 8 wierszy w utworze „Kiedyśmy byli Kozakami”, który powstał w Orsku w 1847 roku i stał się swego rodzaju manifestem przyjaźni polsko-ukraińskiej. Słowa dedykowane Zaleskiemu brzmiały następująco:

„Tak nas, Polaku, druhu, bracie,
Niesyci księża i magnaci
Skłócili, rozdzielili... Przecie
Do dziś by wspólny los nam świecił.
Dłoń podaj Kozakowi znowu
I swoje serce daj mu czyste,
Aby z imieniem Chrystusowym
Nasz dawny raj zmartwychwstał!”

W czasie pobytu we Francji Bronisław Zaleski w ostatnich latach życia odwiedził Drezno i Rzym. Zmarł w Mentonie 2 stycznia 1880 roku na gruźlicę. Spod jego pióra wyszło szereg publikacji, w tym książka pt. „Wygnańcy polscy w Orenburgu”. W Paryżu był też wydawcą „Roczników”. Obok Tarasa Szewczenki przyjaźnił się z Cyprianem Kamilem Norwidem i pisarzem Aleksandrem Pleszczejewem.

Niniejsze opracowanie ukazuje, jak w sytuacjach kryzysowych dochodziło do pojednania nieraz zwaśnionych grup społecznych, narodów i jednostek mających odmienne poglądy. W obecnych niespokojnych czasach również jest potrzebny oparty jedynie na prawdzie gruntowny dialog, który stanie się rękojmią przyszłego dobrobytu i szczęścia sąsiadujących ze sobą bratnich narodów.

Dialog ten rozpoczynał się właśnie na płaszczyźnie porozumień urzędniczych. Dawni urzędnicy państwowi na gruncie Imperium Rosyjskiego stawali się niejako polskimi ambasadorami dialogu ku pojednaniu, braterstwu i wzajemnej zgodzie i takich „posłów” państwom europejskim w XXI wieku ciągle potrzeba.

Marian Skowyra
Tekst ukazał się w nr 9 (325) 17-30 maja 2019

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.