Jezuici. Część 4

-a A+

Klasztory rzymskokatolickie na Wschodzie Rzeczypospolitej

Poniższy tekst jest kontynuacją publikacji fragmentów przygotowywanej do druku książki mojego autorstwa „Rzymskokatolickie klasztory Ukrainy”.

Złożona jest historia klasztoru i kolegium jezuitów w Barze. Pierwotnie jego fundatorem był ówczesny wojewoda kijowski, wybitny dowódca Stanisław Żółkiewski, który tu mieszkał przez kilka lat, przygotowując się do wojen z Turkami. W 1613 roku zakupił on kamienicę, sad i las za 6 tys. złotych i przekazał je Towarzystwu Jezusowemu na własny ośrodek w mieście. Następnie do tej fundacji dołożył się hetman wielki koronny Stanisław Koniecpolski, przekazując zakonnikom połowę wioski Załucze. Drewniane zabudowania szkoły i kościół św. Wojciecha i św. Stanisława zaczęły funkcjonować dopiero w 1636 roku, przekształcając się wkrótce w kolegium. Działalność jezuitów w Barze przerwały wojny z kozakami i ich misja powróciła do miasta dopiero w połowie tegoż wieku. Później, przy wsparciu księcia Adama Kazimierza Czartoryskiego, oo. jezuici rozpoczęli budowę murowanych zabudowań klasztornych, bardziej odpowiadających ich pozycji. Przeszkodziły temu jednak względy polityczne. Wreszcie ze Lwowa przybył profesor architektury Tomasz Siekierzyński, który został rektorem kolegium i kontynuował budowę skrzydeł budynku kolegium z kaplicą w centrum. To właśnie w tym okresie papież swą bullą skasował zakon i niedobudowane kolegium przeszło do bazylianów. Polski historyk Jerzy Kowalczyk uważa, że te zabudowania należy dziś identyfikować jako „klasztor karmelicki”.

Inne źródła twierdzą, że jezuici budowali w miejscu dzisiejszej cerkwi greckokatolickiej (przy ul. Sobornej 22). Zresztą i jeden, i drugi zabytki są nieukończonymi budowlami sakralnymi z piętrową kaplicą pośrodku. Kwestię dokładnego umiejscowienia konwiktu jezuickiego pozostawiam historykom. Natomiast dokładnie wiadomo, że ten ośrodek w swoim najlepszym okresie miał do 700 uczniów. Między innymi naukę w początkowych klasach pobierał tu przyszły pijar i profesor Aleksy Kotiużyński, u barskich bazylianów studiowali historyk Mikołaj Malinowski, działacz religijny Ignacy Ludwik Pawłowski, działacz społeczny Tadeusz Bochendowski (uciekł stąd do wojsk Napoleona) i literat Hipolit Błotnicki, który był tu „mocno bity”.

Bazylianie zostali skasowani po powstaniu listopadowym, a ich zabudowania przekazano prawosławnym. Rozebrano wówczas część zabudowań. W okresie sowieckim pod tym adresem – Soborna 22 – mieściło się kilka organizacji oświatowych. W 2003 roku całość została przekazana grekokatolikom na klasztor św. Jana Chrzciciela.

O wiele więcej wiadomości mamy na szczęście o klasztorze jezuitów we Włodzimierzu. Usytuowany jest naprzeciwko kościoła parafialnego.

W 1718 roku Jadwiga Zagórowska zaprosiła do miasta misję zakonną, składającą się z dwóch zakonników. W połowie tegoż wieku starosta słonimski Ignacy Sadowski zaczął dla zakonu budowę kościoła i klasztoru Serca Jezusowego, których autorem był prawdopodobnie Paweł Giżycki. Pracami budowlanymi kierował o. Michał Radzimirski. Budowa trwała 15 lat i kościół konsekrowano dopiero w 1770 roku. Czynny był jedynie przez trzy lata, bo wkrótce nastąpiła kasata zakonu. Prawdopodobnie o wiele dłużej działało włodzimierskie kolegium oo. jezuitów, które przylegało do kościoła, wybudowane na planie litery „L”. Po jezuitach zajęli go bazylianie i kontynuowali działalność oświatową swych poprzedników. W roku 1803 kolegium przekształcono na pięcioklasową szkołę powiatową, konkurującą swym poziomem z zakładami oo. pijarów i Liceum Krzemienieckim. Jednak po upadku powstania listopadowego szkołę zamknięto. O wiele później w pomieszczeniach pojezuickich otwarto dwuklasową szkołę miejską, sąsiadującą z celami klasztoru prawosławnego, któremu przekazano całość zabudowań. Mnisi wystawili nad transeptem olbrzymią banię (obecnie rozebraną).

Podczas wielkiej rewindykacji w 1929 roku kościół został przywrócony katolikom i ponownie konsekrowany pod wezwaniem Rozesłania św. Apostołów. Uszkodzoną podczas ostatniej wojny świątynię (bomba przebiła sklepienie, ale nie wybuchła) komuniści zamknęli i dopiero w 1993 roku oddano ją prawosławnym kijowskiego patriarchatu na cerkiew pw. Narodzenia Pańskiego. Z czasów jezuickich pozostały wewnątrz jedynie ściany z kolumnami o kapitelach korynckich, ale freski są już nowe. W klasztorze, gdzie za sowietów działała szkoła i mieściły się magazyny nawozów sztucznych, obecnie otwarto klasztor żeński. Parter już odrestaurowano, ale piętro jest w stanie awaryjnym. Zachowały się sklepione korytarze.

Istnienie swego ośrodka w Winnicy Towarzystwo Jezusowe zawdzięcza staroście winnickiemu Walentemu Aleksandrowi Kalinowskiemu, który w roku 1610 ufundował tu kolegium. Początkowo był to „dom misyjny”, w którym dopiero po dwóch dziesięcioleciach zaczęto wykładać gramatykę, poetykę, retorykę, a później syntaksę i teologię. Jego wychowankowie stale wszczynali bójki z uczniami sąsiedniego kolegium prawosławnego klasztoru Podwyższenia Krzyża św. Wobec tego Petro Mogiła przeniósł je na Wołyń. Całość zabudowań kolegium otoczona była murem obronnym z wieżami i stanowiła chyba pierwsze murowane zabudowania w mieście. Była to prawdziwa forteca, na której bramie wywieszano na specjalnej tablicy informację o spodziewanym najeździe Tatarów, więc ludność chroniła się „u jezuitów”.

Różne źródła różnie datują istniejący kościół, wychodzący swoją fasadą na ulicę Soborną. Niektórzy uważają, że powstał jeszcze przez wojnami z Chmielnickim (kozacy jezuitów i sąsiednich dominikanów wypędzili lub wymordowali), inni uważają, że świątynia powstała na przełomie XVII–XVIII wieków. Równocześnie z kościołem powstał klasztor, w którym dziś mieszczą się muzeum krajoznawcze i archiwum.
Pojezuicki klasztor w Winnicy (fot. Dmytro Antoniuk)

Kościół i klasztor zostały wyremontowane i ponownie konsekrowane w 1740 roku. Stało się to po tym, jak kozak zaporoski Grzywa na czele oddziału hajdamaków zdobył Winnicę i „zrujnował jezuicki i dominikański klasztory”. Są przesłanki, że po odbudowie kościół mógł mieć od strony fasady dwie wieże. Później dobrodziejami zakonu byli książę Adam Kazimierz Czartoryski i starosta winnicki Ludwik Kalinowski.

Po kasacie zakonu jezuitów (dwóch zakonników przeniosło się do innych zakonów – jeden do dominikanów i drugi do kapucynów) zabudowania przez czas jakiś stały puste, a kościół był czynny jako parafialny. Po pożarze odnowił go architekt Michał Sobolewski. Gdy Podole przyłączono do Rosji, w klasztorze ulokowano siedzibę gubernatora, urząd podatkowy, sąd i magistrat. Obok stały kościoły dominikanów i kapucynów i do kościoła jezuitów prawie nikt nie chodził, stał więc pusty i wykorzystano go później do celów gospodarczych. Tymczasem mieszczanie powoli rozbierali mury obronne na materiał budowlany, co doprowadziło do ich częściowej rujnacji i pożaru w klasztorze. Prawdopodobnie też wówczas, na początku XIX wieku, rozebrano wieże kościelne i przebudowano fronton w stylu klasycyzmu.

W latach 1814-1831 w klasztorze pojezuickim działało słynne Gimnazjum Podolskie, założone przez Tadeusza Czackiego, gdzie studiowała młodzież okolicznej szlachty oraz przedstawiciele uboższych klas. Założył ją wywodzący się z Warszawy ks. Michał Maciejowski (były pijar), który marzył, by poziomem nauczania dorównać w niej Liceum Krzemienieckiemu. Bezskutecznie starał się o pozwolenie na utworzenie katedry literatury, ale wymógł przewiezienie do gimnazjum biblioteki teatynów z Kamieńca Podolskiego, założył gabinety fizyczny i mineralogiczny, ogród botaniczny i wspomagał niezamożnych uczniów. Zorganizował szkołę początkową według systemu Lancastera.

Ponieważ Maciejowski był osobą duchowną, od swoich nauczycieli wymagał „zakonnej subordynacji i traktował ich zwierzchnio. Wydawało mu się, że są zakonnikami surowego zakonu, i gniewał się na nich, gdy nie chcieli wspólnie spożywać posiłków i zamiast rozważać o powołaniu, zawierają śluby, każdego zaś pedagoga, powiadamiającego go o planach matrymonialnych, uważał prawie za osobistego wroga”. Dyrektor Maciejowski wyremontował na początku XIX wieku pomieszczenia jezuickie, ale ulubieńcem gimnazjalistów nadal pozostawał prefekt Jan Miladowski, wykładający muzykę i zapraszający uczniów na majówki i bale odbywające się w dworkach okolicznej szlachty.

Po powstaniu listopadowym Gimnazjum Podolskie przekształcono na rosyjskie, a potem przeniesiono je do Niemirowa. Na początku XX wieku społeczność polska próbowała odzyskać kościół, ale władze carskie odmówiły, gdyż planowały przekazanie świątyni cerkwi prawosławnej. Wówczas kapitalnie przebudowano klasztor na gimnazjum rosyjskie. Po przyjściu sowietów w klasztorze otwarto muzeum, kościół zaś i kolegium oddano na archiwum. Ten stan trwa do dziś. Po licznych przebudowach pierwotne wnętrza klasztoru prawie się nie zachowały. Do kościoła mi niestety nie udało się wejść.

Dmytro Antoniuk
Tekst ukazał się w nr 9 (325) 17-30 maja 2019

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.