• Dżuma, upiór, panika i konie

    Tradycyjnie każdej epidemii towarzyszy panika i masowa psychoza. Obserwujemy to też obecnie w naszym wysokorozwiniętym i, wydawać by się mogło, wykształconym społeczeństwie XXI wie...
  • Rozmyślania na temat propagandy

    Zdawać by się mogło, że o tzw. „Tajnym protokole” do „Paktu Ribbentrop – Mołotow” wszystko już wiadomo. ...
  • Na Bukowinie rumuńskiej stan ścisłej kwa...

    W Rumunii wprowadzono w życie rozporządzenie wojskowe nr 6 – ścisła kwarantanna w Suczawie i okolicznych 8 miejscowościach. Katastrofa w służbie zdrowia w całym kraju – lekarze i p...

aktualności

Polska przeznacza ponad milion złotych na współpracę ze strażakami Ukrainy i Gruzji

01/04/2020 09:23

Szkoła Główna Służby Pożarniczej ze środków Polskiej pomocy realizuje kolejne projekty mające na celu szkolenie strażaków na Ukrainie i w Gruzji w 2020 roku.

Szybkie testy ujawniły koronawirusa u trzech kierowców lwowskiej komunikacji miejskiej

31/03/2020 17:49

Po zbadaniu ponad 200 osób we Lwowie, testy ekspresowe wykazały zarażenie koronawirusem u trzech kierowców komunikacji miejskiej. Pozytywny wynik również potwierdzono u izolowanej w szpitalu pacjentki z zapaleniem płuc.

Kilka refleksji o sytuacji migrantów zarobkowych w Polsce i niektóre propozycje

30/03/2020 17:46

W dniach 15 – 27 marca z Polski na Ukrainę wróciło około 120 tys. ukraińskich pracowników: 101 tys. – przed 26 marca i kolejnych 15 tys. w ciągu 27 marca.

Ponad milion Rumunów wróciło z Włoch i Hiszpanii

30/03/2020 06:13

Rumuński minister zdrowia Victor Costache 26 marca podał się do dymisji. Jego stanowisko zajął dotychczasowy zastępca Nelu Tătaru. Dymisja jest związana ze stanem, które rumuńskie media nazywają „chaosem w służbie zdrowia”.

Odszedł Kazimierz Longher, wiceprezes Związku Polaków w Rumunii

29/03/2020 17:08

Smutna wiadomość dotarła do nas z rumuńskiej Bukowiny. Rano 29 marca w wieku 66 lat odszedł Kazimierz Longher, wiceprezes Związku Polaków w Rumunii. Prawdziwy Bukowińczyk. Polak z Bukowiny.

Ukraina wprowadza stan sytuacji nadzwyczajnej w całym kraju

25/03/2020 14:39

W związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa rząd Ukrainy ogłosił w środę wprowadzenie na terytorium całego kraju stanu sytuacji nadzwyczajnej.

Od 27 marca Ukraina całkowicie zamyka granice dla ruchu pasażerskiego

25/03/2020 13:30

Od piątku 27 marca Ukraina całkowicie zamyka swoje granice dla ruchu pasażerskiego. Taką decyzję podjęła ukraińska rada ministrów. Ponadto rząd ogłosił na terenie całego kraju stan sytuacji nadzwyczajnej.

#zostańwdomu – sztuka przyjdzie do ciebie

24/03/2020 17:35

Instytucje kultury prowadzone lub współprowadzone przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP w związku z czasowym zamknięciem muzeów, filharmonii, oper, teatrów czy bibliotek przygotowały bogatą ofertę, umożliwiającą kontakt ze sztuką poprzez kanały internetowe. MKiDN zachęca do korzystania z tych możliwości – zwiedzania, słuchania koncertów, czytania, oglądania i kontemplowania sztuki.

publicystyka

Monastyrek

30/03/2020 09:28

„Świątynia w grocie” w miejscowości Monastyrek w rejonie borszczowskim obw. tarnopolskiego wygląda jak wzorcowe wcielenie hollywoodzkiej wizji autentycznego pogańskiego sanktuarium.

Rarańcza, Łobaczewska i inne ciekawostki

27/03/2020 07:17

Gazeta Lwowska na przełomie lutego i marca 1930 roku publikowała interesujące materiały, które w jakiś sposób nawiązują do chwili obecnej. Jednym z nich była informacja o obchodach kolejnej rocznicy walk oddziałów polskich pod Rarańczą (ob. Ridkiwci w obw. czernowieckim). Tadeusz Teslar opublikował obszerny artykuł, opisujący bohaterstwo polskiego żołnierza na linii frontu austriacko-rosyjskiego.

Jak Polacy Charków budowali. Część LXV

26/03/2020 05:55

Homeopatia oraz rozwój polskiej farmakologii na terenie guberni charkowskiej

Wira Meniok: W przestrzeni kulturowo-artystycznej Drohobycza i Ukrainy Schulz jest obecny. Nareszcie tu wrócił

23/03/2020 10:14

Już niebawem, na początku czerwca, Drohobycz już po raz dziewiąty przyjmować będzie gości i uczestników Międzynarodowego Festiwalu Brunona Schulza, który co dwa lata odbywa się w jego rodzinnym mieście i stał się jedną z wizytówek tego miasta.

Hotele starego Stanisławowa. Część 1

22/03/2020 07:02

Niewielu wie, że słowo „HOTEL” pochodzi od francuskiego „hote”, co oznacza „gospodarz”. To właśnie gospodami nazywano budynki, w których gospodarze trzymali po kilka pokoi dla zamożnych gości. Prości podróżnicy nocowali w przydrożnych stogach siana lub w karczmach. Jak powstał hotelowy biznes w Stanisławowie? O tym poniżej…

Nie wsłuchujemy się w swoje przeprosiny

22/03/2020 06:49

Historia nie może być instrumentalizowana, zbrodnia nie usprawiedliwia kolejnej zbrodni, a rzeczy trzeba nazywać po imieniu – mówi nowy szef Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej. Od ubiegłego roku, po zmianie władzy w Kijowie, jest nim 34-letni Anton Drobowycz, filozof, krytyk sztuki, wykładowca na uniwersytecie im. M. Drahomanowa.

Polskie rezydencje Żytomierszczyzny. Część 3

21/03/2020 12:00

Ilekroć trafię na nieznany mi wcześniej dworek, cieszę się jak dziecko. Tym razem też miałem sporo szczęścia…

Nie pozwalam by koronawirus zdewastował moje życie

17/03/2020 10:45

Najkrócej i najprościej rzecz ujmując – boję się koronawirusa! Tak, boję się i nie wstydzę się do tego przyznać! Boję się, tak jak miliony innych!

Jak Polacy Charków budowali. Część LXIV

14/03/2020 11:21

Droga od niemieckich do polskich aptek na terenie Charkowa do 1917 roku

Malarstwo batalistyczne Stanisławowa

14/03/2020 08:39

Wiek dwudziesty przetoczył się przez Galicję dwiema światowymi i kilkoma mniejszego formatu wojnami.

Syberyjski spisek Polaków

-a A+

„Bitwa”, rysunek Artura Grottgera z cyklu „Polonia” z 1863 roku

Przygotowane przez Polaków powstanie zabajkalskie z 1866 roku przez  wielu historyków uważane jest za epilog powstania styczniowego. Podobna historia zdarzyła się trzydzieści lat wcześniej, kiedy to spisek omski z 1833 stał się desperacką próbą wzniecenia buntu w Rosji przeciwko władzy carskiej, po zakończonym klęską powstaniu listopadowym.

Czy polskie powstanie które miało na celu opanowanie Syberii, miało szanse przeniesienia się za Ural, obalenie caratu i wyzwolenie Rosji i Polski?

Skuteczne powstanie polskich zesłańców na Syberii mogło, jak wiadomo, ukroić terytorialnie Imperium Rosyjskie jeszcze przed powstaniem styczniowym.

Po klęsce powstania listopadowego i odpowiednich represjach Polacy ostatecznie pożegnali się z ideą budowy jedności kulturowo-politycznej z Rosją, chociaż nie wyrzekli się całkiem tzw. idei braterstwa ludów i słowianofilstwa. Nadzieja tkwiła w poczuciu chrześcijańskiej miłości, ale również staraniem polskiej emigracji, żeby europejscy mężowie stanu i parlamentarzyści nie zapomnieli o sprawie polskiej. W piśmie „Pielgrzym” w 1833 r. pisano: „Cały świat chrześcijański rozkłada się na dwa wielkie obozy polityczne – car jednemu z nich przewodzi – i my mamy ż się wahać w obiorze naszego stanowiska (…) Sromotny to podszept egoizmu, durne przedsięwzięcie, czekać wolności, zbawienia sprawy naszej od cara”. Zaznaczymy, że finansował tę akcję książę Adam Jerzy Czartoryski, znany w Europie dyplomata, niegdyś przyjaciel cara Aleksandra I, a wówczas lider umiarkowanej części polskiej emigracji.

Zapowiedzi rosyjskiego cara
Rzeczywistość już wkrótce brutalnie odrzuciła te łagodne marzenia i posunięcia dyplomatyczne. Car Mikołaj I, wracając z Cieplic w Czechach, gdzie wraz z królem pruskim i cesarzem austriackim poufnie porozumiewał się co do wspólnej polityki, w połowie października 1835 r. zatrzymał się po raz pierwszy od czasu rewolucji w Warszawie (dzieje powstania listopadowego) i pozwolił przedstawić sobie deputację miejską. Kiedy ta weszła, rzekł iż nie chce słuchać jej mowy, bo nie wierzy w jej szczerość. „Ja nie jestem już królem polskim – mówił – jestem tu jako cesarz Rosji. O! ja was znam dobrze, wy jesteście i będziecie zawsze ciż sami. Ta to ojczyzna urojona uczyniła was nieszczęśliwymi i uczyni nieszczęśliwymi jeszcze. Wy się poddajecie tylko materialnej sile. Ja się jej trzymam. I dla tego z wami tylko siłą działać mogę. Dla was to i waszym kosztem kazałem zbudować cytadelę. Tak, ona jest dla was. Skoro tylko będzie potrzebna, każę spalić miasto we dwudziestu czterech godzinach. Tak – powtarzam wam to – każę spalić, a potem się pocieszę. Bądźcie pewni, że ja nie pomyślę o odbudowaniu miasta!”.

Przypomnimy, że cytadela warszawska została założona 4 maja 1834 r., jako twierdza w celu możliwości artyleryjskiego ostrzału stolicy. Później na jej stokach, w bramie straceń na szubienicach tracono powstańców, m.in. po upadku powstania styczniowego, w sierpniu 1864 r. – pięcioro członków Rządu Narodowego na czele z Romualdem Trauguttem.

Car Mikołaj I zniósł autonomię Królestwa Polskiego, zlikwidował sejm i wojsko polskie, oraz zarządził wprowadzenie stanu wojennego, który miał trwać 27 lat. Nałożył na społeczeństwo wysoką kontrybucję i nakazał utrzymywanie 100-tysięcznej armii rosyjskiej na ziemiach polskich. Konfiskowano majątki skazanych za udział w powstaniu i emigrantów. Zamknięto polskie instytucji naukowe i szkoły wyższe, a zbiory ich wywieziono do Rosji.

Na Litwie, Białorusi i Ukrainie represji carskie były jeszcze ostrzejsze. Odebrano przywileje stanowe drobnej szlachcie i około 90 tys. rodzin przesiedlono w głąb Rosji. Skasowano cerkiew unicką. Zlikwidowano większość klasztorów katolickich. Zamknięto Liceum Krzemienieckie i Uniwersytet Wileński.

W tym czasie, gdy w kraju jeszcze trwały represji po powstaniu listopadowym, a uczestników powstania zsyłano na Syberię, wtrącano do więzień lub wcielano do wojska rosyjskiego (na Syberii lub na Kaukazie), zapaleńcy z radykalnego skrzydła emigracji (obóz Joachima Lelewela) przez swoich emisariuszy tworzyli nowe spiski powstańcze. Zbrojna wyprawa płk Józefa Zaliwskiego  z Galicji do Królestwa Polskiego w 1833 r. była nieudaną. Bardziej ważną rolę w ożywianiu nadziei narodowych odegrał Szymon Konarski. Ten oficer powstania, młody blisko trzydziestoletni mężczyzna, entuzjasta i poeta, głosząc myśli ludowe, zjednywał szybko sobie serca i potrafił zorganizować w zaborze rosyjskim siatkę konspiracyjną, obejmującą tereny po Wilno, Kijów i Odessę. Konarski marzył o stworzeniu ogólnopolskiej organizacji przygotowującej powstanie. Ujęty jednak został przez policję carską w maju 1838 r. nieopodal Wilna, nikogo nie wydał w trakcie przesłuchań, pomimo, że torturowano go okropnie: bito kijami i głodzono, wbijano gwoździe za paznokcie, krajano ciało i na świeże rany puszczano gorący lak lub zapalony spirytus. Kierownikiem tzw. komisji śledczej był kniaź Trubieckoj, którego okrucieństwo i gwałtowność nie różniły się prawie od działalności innych przedstawicieli caratu na ziemiach okupowanych. Szymona Konarskiego rozstrzelano w Wilnie w lutym 1839 r.

W tym miejscu warto przypomnieć o losie chociażby najaktywniejszych kijowskich towarzyszy Konarskiego. Wkrótce na dziedzińcu fortecy kijowskiej wystawiono cztery szubienice i kiedy skazanym założono już stryczki na szyję, odczytano im, że wyrok śmierci został zmieniony na dożywotnie kopalnie w Nerczyńsku. Oto nazwiska skazańców: Kasper Maszkowski,  Antoni Beaupre, Piotr Borowski, Fryderyk Michalski. Skazano jeszcze na wygnanie sto kilkanaście osób, a w ich liczbie całą rodzinę Michalskich i 9 kobiet. Prawdopodobnie, była wśród nich Emilia Michalska, córka Fryderyka Michalskiego, narzeczona Konarskiego, w której zakochał się, przebywając w ich domu…

Katedra w Omsku, pocztówka sprzed 1917 r. (Archiwum prywatne autora)

Szansa powstania na Syberii
Jakkolwiek ohydnym było okrucieństwo moskiewskie w Kijowie, Wilnie i Warszawie, to jednak tu się ono jeszcze wstydziło oczu europejskich i dopiero w całej swej nagości ukazało się na zaprzepaszczonych obszarach Syberii. Losy ogromnej liczby Polaków, zapędzonych po 1831 r. na Syberię były różne. Jedni jęczeli na ciężkich robotach, drudzy pełnili służbę wojskową w batalionach syberyjskich. Podobno, najlżejszą była dola tych, co musieli własną ciężką pracą zdobywać sobie kawał chleba. Polacy szybko zjednali sobie współczucie miejscowej ludności, która od nich wiele rzeczy się uczyła. Autochtoni miejscowi, azjatyccy również mieli więcej zaufania do Polaków, niżeli do Moskali. Widząc szansę w tym, że Moskwa trzyma się Syberii nie tyle istotną siłą ile grozą strachu, ksiądz Jan Sierociński, były prowincjał Bazylianów w Owruczu (obecnie obwód żytomierski na Ukrainie), zagnany pomiędzy syberyjskie kozaki, powiązał myśl oderwania Syberii od Rosji. Podzielił się tym pomysłem z doktorem medycyny Ksawerym Szokalskim i z Władysławem Drużyłowskim, który był tak jak Sierociński poetą.

Ponieważ wszyscy trzej byli lubiani i szanowani z powodu braterskich swych uczuć dla rodaków i wysokiego swego wykształcenia, projekt ich przyjęto z zaufaniem i wkrótce nić spiskowa połączyła najodleglejsze zakłady polskie. Wybuch powstania miał nastąpić  w Omsku i na całej przestrzeni pomiędzy rzeką Irtyszem i stepami Kirgiskimi. Liczono, że w Omsku i w innych garnizonach tej miejscowości oraz pomiędzy kozakami na granicy kirgiskiej było ponad 2400 jeńców polskich. Należeli też do spisku niektórzy oficerowie i urzędnicy. Podobno miał mu również sprzyjać nawet gubernator Markiewicz.

Gdy w 1836 r. spisek dostatecznie już dojrzał i naznaczono dzień wybuchu powstania, zdradziło kilka nikczemników i doniosło o wszystkim władzy wojskowej. Komendant fortecy omskiej pospiesznie więc uwięził wszystkie wydatniejsze osoby pomiędzy wygnańcami polskimi w Omsku. W podobny sposób uwięziono też wiele osób również w innych miejscowościach regionu.

Golgota syberyjska
Uknuty plan miał wielkie szanse na pomyślny rozwój i gdyby nie zdrada, walka z powstaniem syberyjskim byłaby ciężką, mogłaby przybrać ogromne rozmiary i skończyć się niepomyślnie. Zawiadomiony car Mikołaj I zawrzał strasznym gniewem. Im większy był strach, tym sroższa zemsta. Komisji śledcze skazywały spiskowców na zabijanie… kijami. Główne miejsce egzekucji było w Omsku. Egzekucja odbyła się 7 marca 1837 r.

Agaton Giller, jeden z wygnańców na Syberię, pozostawił ze słów świadków odpowiednie przekazanie potomnym. „Za miastem, na placu oczyszczonym od śniegu w długie ulice wyciągnięte trzy bataliony. Żołnierzom zamienionym na katów rozdano grube kije, których zapasy na kupach leżały. Był mróz trzaskający. Z więzienia wyprowadzono na plac kajdanami brząkających Polaków. Przeczytano im wyroki. Obnażono od stop aż do szyi. Każdemu obie ręce przywiązano do lufy karabinu, a dwóch podoficerów ciągnąc za kolbę, wprowadzili jednego za drugim dwunastu męczenników w ulicę żołnierzy, najeżoną  kijami jakby nożami. Bębny zagrały. W takt muzyki posypały się razy na plecy, piersi, głowy, brzuchy i nogi ciągnionych. Ciało kijami jak ciasto kijami odrywano. Kawały jego latały w powietrzu lub poodkładane wlokły się po ziemi za idącym, i okazały się gołe żebra. Bito szkielety ludzkie krwią cieknące. Serca było widać i wnętrzności poszarpane świat ujrzały. Krwią purpurową zapłynęła droga męczenników za wolność, już nie tylko europejskich, ale i azjatyckich narodów. (…) Gdy Jabłoński skonał pod razami, przywiązano jego trupa do taczki i na taczce wożąc, bili jeszcze, póki nie otrzymał 6000 uderzeń. Ksiądz Jan Sierociński śpiewał psalm podczas tej straszniejszej od średniowiecznych tortur przechadzki. Melodia Dawidowa ucichła dopiero wtedy, gdy krew zalała gardło, a ciało męczennika posiekane zostało na zrazy. Uszła z niego dusza w tym straszliwym dniu. Anioł śmierci zabrał także: Melodiniego, Zagórskiego i Jana Wróblewskiego. (...) Ze skazanych na 6000 kijów, jeden tylko cudem – rzec można – ocalał. Doktor Ksawery Szokalski winien był życie swoje wspaniałości uczuć lekarza, znajdującego się przy egzekucji. Dwa razy był bity. Pierwszym razem otrzymał 5000 pałek, drugim razem 1000. Z ciałem jakby połatanym zawieziony został do nerczyńskich kopalni. Tam przez lat kilka był jeszcze dobroczyńcą i opiekunem biednych w katordze”.

To co się działo w Omsku, powtórzyło się w kilkunastu miejscach Syberii, lecz w nieco mniejszych rozmiarach, gdyż skazańcom wyznaczano od trzech tysięcy do pięciuset kijów. W ten sposób np. Piotr Wysocki, dowódca podchorążych w noc listopadową, dostał 1000 kijów w Irkucku…

Swego czasie pod czas podróży po Syberii pewien Rosjanin sprezentował mi zabytkową pocztówkę sprzed rewolucji październikowej. Widnieje na niej nieistniejący obecnie katedralny sobór w Omsku, podobno został zrujnowany w czasach komunistycznych. Być może przedstawienie obecnie tej widokówki czytelnikom jest dobrą okazją i posłuży dla porozumienia polsko-rosyjskiego.

Aleksander Niewiński
Tekst ukazał się w nr 4 (176) 26 lutego–14 marca 2013

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2020 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.