Przepowiednia z Tęgoborzy

-a A+

Pałac w Tęgoborzy (Fot. pl.wikipedia.org)

Jeśli zapytamy kogoś, czy uważa, że możliwe jest przepowiadanie przyszłości, najczęściej otrzymamy odpowiedź, że przyszłości przewidzieć nie można i będzie to odpowiedź błędna, ponieważ przepowiadanie przyszłości jest możliwe.

Każdy z nas, na własny użytek, przepowiada sobie przyszłość choćby codziennie, czy to planując jakieś działanie, czy tylko obmyślając jutrzejsze zakupy. Przepowiadanie przyszłości na krótkim dystansie czasowym wydaje się nam jednak tak naturalne, że zgoła nie zasługujące na nazywanie go przepowiadaniem. A jednak! Przepowiadanie przyszłości nie musi być od razu wizją przyszłości całego świata. Używając porównania medycznego, można powiedzieć, że choć nie każdy z nas może podjąć się operacji przeszczepienia serca, to jednak całkiem dobrze potrafi zawinąć sobie bandażem skaleczony palec. Oba zabiegi medyczne różnią się, co prawda, ale różnica między nimi, choć ogromna, jest tylko różnicą ilościową, bo zarówno jeden zabieg, jak i drugi, służy zdrowiu człowieka i tylko zdrowie człowieka ma na celu.

Do uznania naszych własnych zdolności przepowiadania zniechęca nas, przede wszystkim, to, że nasze prywatne przepowiednie bardzo często sie nie sprawdzają. Tak bywa głównie wtedy, kiedy mają one dotyczyć spraw, powiązanych z innymi osobami. Zaskoczy nas w takich razach dziwne zjawisko, jak gdyby wygaszania przepowiedzianych przez nas wydarzeń przez nieświadome nawet działania innej osoby.

Nasze prywatne przepowiadanie, choćby początkowo nawet bardzo trafne, zacznie tracić ostrość w miarę jak będziemy się starali poznać coraz dalszą przyszłość.

Dlatego wolimy określać nasze działania jako prognozowanie, planowanie, czy projektowanie. Bezpieczniej się wtedy czujemy i bardziej swojsko. Przepowiadanie zostawiamy utalentowanym mediom i jasnowidzom. Osobom, mającym ambicje przedstawienia przyszłych wypadków na dystansie nawet wielu setek lat. Z tymi jasnowidzami jest jednak bieda, bo to, co oni nam przedstawiają  jako przyszłość, jest kompletnie niesprawdzalne jako jeszcze niezaistniałe, a więc wszyscy jasnowidze nieuczciwi mają tutaj niesamowite pole dla nadużyć. Nieuczciwi jasnowidze wiedzą o tym, że prędzej, czy później, przychodzi jednak czas, który dotyczyć będzie ich przepowiedni i można będzie wtedy ocenić ich prawdomówność. Przepowiednie takich jasnowidzów pełne są, więc bełkotliwych frazesów, mogących być interpretowanymi właściwie dowolnie, z których jeśli nawet coś wynika, to chyba tylko to, że za chwilę ich znaczenie może stać się kompletnie inne.

Entuzjaści, każą nam w takiej przepowiedni czytać jej zapis do tyłu, albo na skos, czytać z niego tylko co dziesiąte słowo, albo zgoła nie zajmować się samym tekstem przepowiedni, tylko osobną książką, tłumaczącą nam jakoby przepowiednię na język profanów.

Przeciwnicy jakiegokolwiek jasnowidztwa wmawiać nam będą, że wszystkie przepowiednie są takim właśnie zbiorem niezrozumiałych pojęć i poplątanych słów, jak i to, że nie ma przepowiedni, które by były przez wszystkich zrozumiałe, a jednocześnie zawierały w sobie konkretną informację i w przyszłości sprawdzały się. Otóż wcale tak nie jest.

Chcę dzisiaj Państwu przedstawić przepowiednię kiedyś bardzo szeroko znaną, a obecnie kompletnie zapomnianą. W dodatku przepowiednię zdumiewająco prawdziwą. Napisana jest ona co prawda w stylu denerwującej niektórych czytelników, trochę „częstochowskiej” rymowanki, ale rymowanki całkowicie czytelnej. Podobnie czytelne są zawarte w niej symbole, bez których nie może się obejść żadna przepowiednia. Proszę Państwa! To nie przepowiednia. To raczej podręcznik historii, tyle, że napisany jakby trochę za wcześnie i dlatego, w miejscach, które dotyczą przyszłych wydarzeń, trudny do zrozumienia. Kiedy jednak opisuje wydarzenia, które dla nas już są przeszłością, zdumiewamy się, jak prawdziwe podawał informacje. Chcę dzisiaj przedstawić Państwu tę przepowiednię, byście Państwo sami mogli ocenić jej wartość. Jest to kompletnie dzisiaj zapomniana „Przepowiednia z Tęgoborzy”.

Przepowiednia z Tęgoborzy poprzedzona jest czymś w rodzaju wstępu czy przedmowy. Jest to, co prawda, tylko jedno zdanie, ale takiego, jak to zdanie, nie ma żadna inna przepowiednia na świecie. Po tym jednym zdaniu od razu da się poznać, że mamy do czynienia z dziełem profesjonalisty. Proszę przeczytać ten wstęp: „Trudno ludzkie ustalić losy, gdy zmienność warunków odmienia dziś to, co wczoraj trwałym było, a jutro istnieć przestaje”.

Tęgoborze (Fot. en.wikiloc.com)

To zdanie napisał ktoś, kto wie, o czym pisze. Oznacza ono, że przepowiednia na tyle jest prawdziwa, na ile jest możliwe przewidzenie przyszłych wydarzeń w oparciu o wciąż zmieniające się dane, jakimi może posługiwać się jasnowidz. 100% sprawdzalności mielibyśmy tylko wtedy, gdyby nic nie zakłóciło stanu rzeczy jaki się wytworzył w czasie trwania jego wizji. To oczywiście jest niemożliwe. Na świecie jest tyle spraw i tylu ludzi, powiązanych ze sobą więzami przyczynowo-skutkowymi, że o jakimś statycznym trwaniu nie ma w ogóle mowy. Wszystko jest w ruchu, wszystko zmienia się dynamicznie, a więc przepowiednia, choć solidna, musi być obarczona jakimiś błędami, ale im większy talent przepowiadającego medium, tym błędów mniej. Należy się też liczyć z faktem, że im dalej w przyszłość, tym będzie większa możliwość pojawiania się pomyłek. Ktoś, kto stworzył dla Państwa „Przepowiednię z Tęgoborzy”, był tego świadomy. Niech Państwa nie myli forma przepowiedni. To naprawdę nie jest wierszyk dla dzieci. Sami Państwo za chwilę o tym się przekonacie.

Jeszcze tylko kilka informacji wprowadzających. Tęgoborze to wieś położona w powiecie nowosądeckim. 23 września 1893 roku w pałacu hrabiego Władysława Wielogłowskiego w Tęgoborzy odbył się seans spirytystyczny, na którym medium, nieznana kobieta, wygłosiła rymowaną przepowiednię, zwaną od miejsca w której powstała, przepowiednią z Tęgoborzy.

Hrabia Wielogłowski znany był ze swych zainteresowań spirytyzmem i zjawiskami paranormalnymi. W pałacu hrabiego wielokrotnie dochodziło do prezentacji najróżniejszych mediów, a wyniki seansów z ich udziałem były drobiazgowo notowane.

Podobnie stało się też z obecną przepowiednią. Notatka o jej powstaniu oraz tekst przepowiedni trafiły do archiwum hrabiego Wielogłowskiego i przeleżały tam tak długo, aż wydobył je na światło dzienne bratanek hrabiego Aleksander Wielogłowski, który po śmierci swego stryja został właścicielem Tęgoborzy.

Tekst przepowiedni na tyle zaintrygował Aleksandra, że przekazał go do Biblioteki Ossolińskich we Lwowie, gdzie nazwano ją Przepowiednią z Tęgoborzy, zakatalogowano i przechowywano niezmiernie starannie. Co ciekawe, nikt wtedy nie traktował przepowiedni na serio. Czasy, które opisywała, jeszcze nie nadeszły, państwa, o losach których wypowiadała się, jeszcze nie istniały, trudno, więc było przypuszczać, że ktoś potrafi już teraz ocenić wagę informacji w niej zawartych.

W roku 1912 w „Gazecie Narodowej”, wydawanej w języku rosyjskim, opublikowano Przepowiednię po raz pierwszy. Gazeta podawała, że autorem Przepowiedni jest duch Adama Mickiewicza, który ukazał się hrabiemu Wielogłowskiemu. Skąd się Gazecie wziął duch Mickiewicza? Raczej na pewno został zmyślony przez redaktorów Gazety. Nikt nigdy przedtem nie mówił o duchu Mickiewicza.

Tak naprawdę o autorze Przepowiedni wie się bardzo niewiele. Wiadomo, że była to kobieta, która zwróciła się do hrabiego z propozycją przedstawienia mu tej przepowiedni. Do hrabiego raz po raz zgłaszali się różni jasnowidze, wróżki i osoby obdarzone prawdziwymi lub zmyślonymi przez siebie tajemnymi mocami. Hrabia znany był szeroko jako mecenas ludzi, zajmujących się tego rodzaju działalnością. Kim więc była kobieta, twórczyni przepowiedni?

W tym problem, że nie wiadomo. Jedyny zapis, dotyczący jej tożsamości, twierdzi, że było to „anonimowe medium”. Trochę zamieszania do poszukiwania autora Przepowiedni wprowadził Stanisław Hadyna, bardziej znany jako muzykolog i założyciel zespołu „Śląsk”.

W książce „Przez okna czasu – jasnowidząca z Wisły”, poświęconej swemu stryjowi Janowi, sekretarzowi Towarzystwa Metapsychicznego w Krakowie oraz słynnej na Śląsku Agnieszce Pilchowej, niezwykle utalentowanej jasnowidzącej i uzdrowicielce, twierdził, że to ona, Agnieszka Pilchowa, jest autorką Przepowiedni.

Trudno w to uwierzyć. Agnieszka Pilchowa z domu Wysocka urodziła się, bowiem 16 grudnia 1888 roku, więc w chwili swej proroczej wizji miałaby tylko pięć lat. Dodatkowo w jej domu rodzinnym mówiło się po czesku, a dzieci chodziły do czeskiej szkoły.

Fot. bartek9011.blox.plAgnieszka Pilchowa urodziła się w Zarubku, właściwie w Czechach, a do powstającej Polski została przesiedlona przez Czechów dopiero w roku 1918. Jak więc mogłaby znaleźć się w roku 1893 w Tęgoborzy i jako pięcioletnia dziewczynka przepowiadać po polsku, w dodatku wierszem?

Nikt nie chce niczego ujmować pani Pilchowej, ale pan Hadyna dał się po prostu ponieść fantazji. Hadyna twierdził jeszcze, że wierszowany tekst Przepowiedni jest dziełem znanej literatki Marii Szpyrkównej, zapominając pechowo, że Maria Helena Szpyrko-Horska urodziła się w roku 1893, więc raczej nie nadawała się w tym właśnie roku na autorkę czegokolwiek.

Wszyscy podają, że po raz drugi Przepowiednia ukazała się drukiem 26 marca 1939 roku w „Ilustrowanym Kurierze Codziennym” w Krakowie. Czytałem ten artykuł i Przepowiednię wydaną razem z nim, i stąd wiem, a IKC pisze o tym wyraźnie, że jego publikacja poprzedzona była opublikowaniem Przepowiedni w „prasie pomorskiej”. „Ilustrowany Kurier Codzienny” byłby, więc dopiero trzecim czasopismem, drukującym Przepowiednię, ale IKC miał codziennie około miliona czytelników i Przepowiednia, w nim drukowana, stała się natychmiast znana w całej Polsce, budząc wszędzie ogromną sensację. Wojna z Niemcami zdawała się być już przesądzona, a zawarte w przepowiedni fragmenty, dotyczące „czarnego orła”, który wojnę przegra, niesłychanie wzmacniały morale wszystkich Polaków. Wydanie drukiem Przepowiedni w marcu 1939 roku spowodowało wśród Polaków szok, dlatego właśnie, że w tym czasie mogli oni już zweryfikować jej prawdziwość. Wszystkie informacje, zawarte w Przepowiedni okazały się prawdziwe!

Właśnie, dosłownie przed chwilą, na oczach wszystkich Polaków padły „dwa kraje, których nikt nie zbawił” i w Polsce nie znalazłby się nikt, kto pozwoliłby sobie w stosunku do Przepowiedni na jakieś głupie docinki. Wszyscy wiedzieli, że żarty się skończyły.

Tuż po wojnie oryginał Przepowiedni zaginął. Można przypuszczać, że dałoby się go odszukać w archiwach moskiewskich. Ale i bez tego wiemy, jak on wyglądał:

Tęgoborze 23 września 1893. Medium mówi: „Trudno ludzkie ustalić losy, gdy zmienność warunków odmienia dziś to, co wczoraj trwałym było, a jutro istnieć przestaje.

Oto powiadam wam:
1. W dwa lat dziesiątki nastaną te pory,
Gdy z nieba ogień wytryśnie.
Spełnią się wtedy pieśni Wernyhory,
Świat cały krwią się zachłyśnie.

2. Polska powstanie ze świata pożogi,
Dwa orły padną rozbite,
Lecz długo jeszcze los jej jest złowrogi,
Marzenia ciągle niezbyte.

3. Gdy lat trzydzieści we łzach i rozterce
Trwać będą cierpienia ludu,
Na koniec przyjdzie jedno wielkie serce
I samo dokona cudu.

4. Gdy czarny orzeł znak krzyża splugawi,
Skrzydła rozłoży złowieszcze,
Dwa padną kraje, których nikt nie zbawi,
Siła przed prawem jest jeszcze.

5. Lecz czarny orzeł wejdzie na rozstaje;
Gdy oczy na wschód obróci,
Krzyżackie szerząc swoje obyczaje,
Z złamanym skrzydłem powróci.

Związek Radziecki – sierp i młot (Fot. politiky.net)6. Krzyż splugawiony razem z młotem padnie.
Zaborcom nic nie zostanie.
Mazurska ziemia Polsce znów przypadnie,
A w Gdańsku port nasz powstanie.

7. W ciężkich zmaganiach z butą Teutona
Świat znowu krwił się zrumieni.
Gdy północ wschodem będzie zagrożona
W poczwórną jedność się zmieni.

8. Lew na zachodzie nikczemnie zdradzony
Przez swego wyzwoleńca Złączon z kogutem dla lewka obrony
Na tron wprowadzi młodzieńca.

9.  Złamana siła mścicieli świata
Tym razem będzie na wieki.
Rękę wyciłgnie brat do swego brata,
Wróg w kraj odejdzie daleki.

10. U wschodu słońca młot będzie złamany.
Pożarem step jest objęty.
Gdy orzeł z młotem zajmą cudze łany
Nad rzeką w pień jest wycięty.

11. Bitna Białoruś, bujne Zaporoże,
Pod polskie dążą sztandary.
Sięga nasz orzeł aż po Czarne Morze,
Wracając na szlak swój stary.

12. Witebsk, Odessa, Kijów i Czerkasy
To Europy bastiony,
A barbarzyńca aż po wieczne czasy
Do Azji ujdzie strwożony.

13. Warszawa środkiem ustali się świata,
Lecz Polski trzy są stolice.
Dalekie błota porzuci Azjata,
A smok odnowi swe lice.

14 Niedźwiedź upadnie po drugiej wyprawie.
Dunaj w przepychu znów tonie.
A kiedy pokój nastąpi w Warszawie,
Trzech królów napoi w nim konie.

15. Trzy rzeki świata dadzą trzy korony
Pomazańcowi z Krakowa,
Cztery na krańcach
sojusznicze strony
Przysięgi złożą mu słowa.

Narodowy socjalizm wg Adolfa Hitlera (Fot. nautilus.org.pl)16. Węgier z Polakiem, gdy połączą dłonie,
Trzy kraje razem z Rumunią.
Przy majestatu polskiego tronie
Wieczną połączą się unią.

17. A krymski Tatar, gdy dojdzie do rzeki,
Choć wiary swojej nie zmieni,
Polski potężnej uprosi opieki
I wierny będzie tej ziemi.

18. Powstanie Polska od morza do morza.
Czekajcie na to pół wieku.
Chronią nas stale będzie łaska Boża,
Więc cierp i módl się człowieku.

Zapis Przepowiedni kończy się słowami – Więcej wam dzisiaj nie powiem.

Czesław Miłosz, kiedy zapoznał się z Przepowiednią, początkowo nie chciał uwierzyć, że mogła ona powstać w roku 1893. Podejrzewał, że to jakiś patriota, teraz właśnie, w przededniu wojny z Niemcami, pozwolił sobie na takie fałszerstwo w celu „pokrzepienia serc”. W celu „pokrzepienia serc” napisano w Polsce niejedną nieprawdę. Mogłoby, więc i teraz dojść do rzeczy podobnej, ale przeczyło temu rosyjskie wydanie Przepowiedni z roku 1912. - No, trudno panowie – chciałoby się powiedzieć. – Niestety! - Autentyk!

Przepowiednia składa się z osiemnastu czterowierszy. Przyjęło się zapisywać je w takiej kolejności, w jakiej ją Państwu przekazałem. Dla jasności przekazu, wybrałem wersję Przepowiedni z ponumerowanymi czterowierszami.

Wszystko to dlatego, że raz po raz słychać głosy, mówiące, że w oryginalnym zapisie Przepowiednia miała czterowiersze, ułożone w innej kolejności, niż ta, którą widzimy obecnie. Nie wiem, co powiedzieć o tej sprawie. Oryginał Przepowiedni, jak wiadomo zaginął i weryfikacja prawidłowej kolejności poszczególnych jej wersetów wydaje mi się w tym momencie całkowicie niemożliwa.

Gdy się jednak czyta Przepowiednię, rzeczywiście ma się czasem wrażenie jakiejś niespójności poszczególnych jej fragmentów. Prosiłbym jednak, Państwa o zachowanie wielkiej wstrzemięźliwości w chęci „poprawiania” Przepowiedni z Tęgoborzy.

Dla porządku, wspomniałem o tym, że nie każdemu podoba się taka wersja Przepowiedni, ale to nie znaczy bym kogoś zachęcał do ustawiania czterowierszy wedle własnego „rozeznania”.

Podczas lektury Przepowiedni proszę ani na chwilę nie zapominać, że została ona napisana w roku 1893, a więc jeszcze w dziewiętnastym wieku! W tamtym czasie nikt nie mógł wiedzieć, co stanie się „w dwa lat dziesiątki”, podobnie jak i dzisiaj nie wiemy, co stanie się za dwadzieścia lat. A wtedy wybucha pierwsza wojna światowa, więc krwi, faktycznie, było co niemiara. Polska powstała? – Powstała. Dwa orły padły rozbite? – Padły. Dla przypomnienia: Austria i carska Rosja miały w herbie czarnego, dwugłowego orła. Werset trzeci dotyczy zapewne walki z bolszewikami w roku 1920 i osobiście Marszałka Józefa Piłsudskiego. Czas wojny bolszewickiej to właściwie równo trzydzieści lat od wygłoszenia przepowiedni.

Adam Mickiewicz (m.onet.pl)Werset czwarty, to już nie przepowiednia, a nauka historii. Orzeł nazistowski miał właśnie takie skrzydła. Rozłożone i wyprostowane. Swastyka, to oczywiście krzyż połamany, czyli splugawiony, a upadek Austrii i Czechosłowacji na oczach całej Europy jak najbardziej odbył się w atmosferze, w której nikomu nie kwapiło się udzielić tym państwom pomocy.

Werset piąty nie wymaga żadnych komentarzy. Wszystko jest wiadome i znowu, wszystko jest prawdziwe! Werset szósty zmusza mnie do pewnego komentarza. Pojęcie „Mazury”, czy „Ziemia Mazurska”, było w tamtym czasie w Polsce praktycznie nieznane. Była to nazwa używana (też nie zawsze) w Niemczech, a dotycząca południowej części Prus Wschodnich. Tereny te oficjalnie nazwane zostały Mazurami dopiero po roku 1945! Po ostatniej wojnie Polska początkowo miała otrzymać całe Prusy Wschodnie, ale otrzymała tylko ich południową część! Właściwie tylko Mazury, które przedtem nigdy do Polski nie należały.

„Znowu przypaść” Polsce mogła tylko Warmia, która przed rozbiorami należała do Polski, ale przewidzieć coś takiego w roku 1893...?!

Proszę zwrócić uwagę na jeszcze coś innego, związanego z wersetem szóstym. Przepowiednia zaczyna popełniać błędy! Młot (Związek Radziecki – sierp i młot) wcale w tej wojnie nie upadł. Przeciwnie. Nabrał takiej mocy, jakiej jeszcze nigdy wcześniej nie posiadał. Od momentu powstania Przepowiedni minęło już niemało czasu i mogą dawać się jej we znaki stopniowo narastające trudności, o jakich medium informowało na początku swojej wypowiedzi.

Wersety siódmy i ósmy, to nasze czasy. „Północ zagrożona wschodem”, to może być walka Ameryki z krajami muzułmańskimi. Przepowiednia zdaje się znowu nie trafiać, bo „buty Teutona” (Teuton, powinno się wymawiać Tojton, małe plemię germańskie, od nazwy którego zwykło się nazywać Niemców) grożącej światu, jakoś nigdzie nie widać.

Ale świat może rzeczywiście już niedługo podzieli się na cztery bloki. Już teraz widać trzy takie bloki. Rosja, Stany Zjednoczone i Unia Europejska. Dojdą może jeszcze gigantyczne Chiny...

Werset ósmy, czyli Wielka Brytania i Francja. „Lew na zachodzie” – symbol Wielkiej Brytanii i kogut, symbol Francji. Oba kraje będą bronić „lewka”. Boże! Nie wiem, co to będzie za lewek! Może Czechy? Może Bułgaria? Jakieś nieduże państwo mające w herbie lwa. Niemało jest takich państw na świecie.

„Lew na zachodzie” już teraz, w każdej chwili, może „na tron wprowadzić młodzieńca”. Williama, syna Karola i Diany, który jak najbardziej nadaje się na przepowiadanego młodzieńca. Obecnie panuje królowa Elżbieta II. Po niej ma panować jej najstarszy syn, książę Karol. Ale wcale tak nie musi być i książę Karol od razu może się zgodzić na koronację swojego syna, wnuka Elżbiety, Williama.

Wtedy, zgodnie z Przepowiednią „młodzieniec” stanie się królem Wielkiej Brytanii. Zapanować ma od tego momentu okres braterstwa między narodami (werset dziewiąty).

Ale, chyba nie wszędzie, bo w następnym wersecie czytamy o jakichś przerażających wydarzeniach, chyba na Dalekim Wschodzie.

Co się tam może stać, wyjaśnia wizja słynnego w całej Skandynawii jasnowidza, Szweda Antona Johanssona. W przepowiedni, ogłoszonej 14 listopada 1907 roku, Johansson mówił, że „za sto dwadzieścia lat od dziś”, czyli w roku 2027, Chiny zaatakują Rosję. Na pomoc Rosji ruszą Stany Zjednoczone. Niemcy, korzystając z zaangażowania mocarstw w walkę z Chinami, uderzą na Polskę. Tym razem Anglia i Francja udzielą Polsce pomocy. Konflikt zakończy się szybko, ale Polska nie ufając Niemcom utworzy własną federację: Ukrainy, Węgier, Czech i Rumunii.

Granice federacji obejmą obszar od Morza Czarnego po Bałtyk. Tak mówił w roku 1907 Anton Johansson. Nasza przepowiednia, choć starsza od szwedzkiej, mówi w zasadzie to samo. Konflikt polsko – niemiecki miałby nastąpić wewnątrz Unii Europejskiej, co choć głupio wygląda, jest chyba możliwe.

Bł. Jan Paweł II (Fot. bartek9011.blox.pl)Werset dwunasty Przepowiedni nazywa Kijów, Odessę, Witebsk i Czerkasy bastionami Europy. Dlaczego tak dziwnie nazywa te miasta? Przecież nie leżą one na obrzeżach kontynentu i Europa ciągnie się za nimi w najlepsze chyba jeszcze o tysiące kilometrów. Może, więc mamy tutaj sytuację podobną do tej z wersetu trzeciego, gdzie cudem nazwane zostało coś, co my nazwaliśmy cudem dopiero po wielu latach.

Bastiony Europy wydają się wtedy oznaczać przynależność tych miast do Unii Europejskiej. Polska bynajmniej nie musi sięgać od morza, do morza i wystarczy, że taki zasięg będzie miała federacja państw, w których Polska może odgrywać rolę tylko państwa położonego centralnie i jedynie takie położenie może ją spośród innych państw wyróżniać.

Dziwaczne z pozoru sformułowanie o trzech stolicach Polski (werset trzynasty) może oznaczać tylko to, że stolica federacji Polska, Ukraina, Węgry, Rumunia, może jeszcze Czechy i Białoruś, będzie się mieściła w Polsce, stolica samej Polski będzie się oczywiście mieściła w Polsce, a do tego stolica Unii Europejskiej, być może, też przeniesiona zostanie do Polski. - Kto dożyje, ten się przekona.

Werset piętnasty, jest wersetem niezgody. Jest to werset o Janie Pawle II i co do tego nie może być wątpliwości. Trzy korony, to bezwzględnie symbol papieskiej tiary, papieskiego przybrania głowy z okazji świąt najważniejszych.

Trzy korony papieskiej tiary położone jedna nad drugą symbolizowały najwyższą władzę papieża jako nauczyciela, kapłana i pasterza.

Od roku 1965 papież Paweł VI przestał używać tiary, co w konsekwencji spowodowało zanik tego zwyczaju, ale w roku powstania przepowiedni tiara jak najbardziej symbolizowała papiestwo. Dlaczego ten werset znajduje swoje miejsce w Przepowiedni dopiero tak późno? Powinien znajdować się dużo wcześniej. Prawda? To jest właśnie powód, dający podstawę domysłów, czy kolejność wersetów Przepowiedni nie została aby pomylona. Nie wiem. Nie będę zgadywał, ale jest to możliwe. Przepowiednia przepisywana była z rękopisów hrabiego Wielogłowskiego, a te hrabia zapisywał albo w zeszytach, albo nawet na luźnych kartkach.

Na niezachowanie kolejności wersetów wskazuje również dość dziwne przedstawienie czasu, jaki panuje w Przepowiedni. W obecnie prezentowanej kolejności wersetów, czas omawiany przez Przepowiedniê powinien zakończyć się chyba w roku 1944 (czekajcie na to pół wieku). Ale sformułowanie „czekajcie na to pół wieku” nie oznacza bynajmniej, że oczekiwanie należy rozpocząć w roku 1893. Skoro niby czas Przepowiedni dawno się skończył, to czemu polski „pomazaniec z Krakowa” pojawił się dopiero w roku 1978? Czemu też, brytyjskiego „młodzieńca” mamy dopiero teraz, a nie przed rokiem 1944?

Jestem głęboko przekonany o tym, że Przepowiednia teraz dopiero nabiera impetu, rozkręca się i jeszcze niejeden raz o niej usłyszymy.

Szymon Kazimierski
Tekst ukazał się w nr 23-24 (75-76), 16 grudnia 2008 – 16 stycznia 2009

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2020 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.