Czy wśród pustelników w Puszczy byli Polacy?

-a A+

Kapliczka w pieczarze Puszczy Pustelnika, położonej koło nadzbruczańskiej wioski Kręciłów w rejonie husiatyńskim całkowicie słusznie może nosić miano najstarszego czynnego obiektu sakralnego na Ukrainie. Jest to w części wyryta ręcznie pieczara u podnóża malowniczego pasma wzgórz z górującą nad nim górą Dzwonigrodzką.

W odległości blisko stu metrów opodal znajdują się porośnięte lasem wały Dzwonigrodu – głównego świętego horodyszcza Zbruczańskiego Centrum Kulturowego – unikatowego religijno-politycznego wytworu, funkcjonującego tu w X-XIII wiekach. Na brzegach Zbrucza kapłani dawnych bogów osiedli po tym, jak książę kijowski Włodzimierz Wielki ochrzcił Ruś i wypędził ich z Kijowa. Wówczas w Tołtrach-Miodoborach powstało nowe centrum religijne, mające wśród swoich zwolenników takie znaczenie, jakie dziś ma Mekka dla muzułmanów, czy Jerozolima dla chrześcijaństwa i judaizmu.

Dolmen (fot. Dmytro Poluchowycz)

Kilka kilometrów od Dzwonigrodu wznosi się góra Bohod (Bogit). Tam też powstało święte horodyszcze, którego główną relikwią był posąg Światowida, wyłowionego później ze Zbrucza pod miejscowością Liczkowce. Dziś ten posąg przechowywany jest w muzeum w Krakowie.

Kapłani-uchodźcy nie przypadkowo obrali te wzgórza. W najdawniejszych czasach działały tu otaczane czcią pogańskie ośrodki z całą przygotowaną infrastrukturą. Kapłani nie przybyli tu na puste miejsce. Horodyszcza istniały tu już w okresie wędrówki Scytów, same zaś miejsca kultu działały tu co najmniej od okresu wczesnego brązu. Świadczą o tym dolmeny na górze Bohod i w Puszczy Pustelnika.

Skalne pasmo na Dzwonigrodzie jest faktycznie jedną pradawną świątynią. Świadectwem tego są dwa dolmeny, z których jeden jest zrujnowany. Stojące pionowo olbrzymie wielotonowe kamienie ustawione są przed kamienną ścianą, inne bloki są wycięte ze skał. W miejscach po nich stały dawniej figury bóstw. Warto tu wspomnieć też kamienny ołtarz ofiarny, wycięty z występu skalnego przed pieczarą i właściwie samą pieczarę.

Pieczarę ryto w kilku etapach. Najstarsza jej część – to komora służąca za „sypialnię” dla pustelników. Pierwotnie była to naturalna grota. Można też przypuścić, że tu w zamierzchłych czasach była właściwa świątynia. To, co dziś uważane jest za „łoże pustelnika”, było pierwotnie pradawnym ołtarzem ofiarnym. Prawdopodobnie świątynia pojawiła się tu jednocześnie z dolmenami.

W kolejnym etapie rozbudowy pieczary poszerzono naturalną szczelinę i wycięto w kamieniu „główną salę modlitewną”. Kiedy to nastąpiło – trudno dziś określić. Bez precyzyjnych badań archeologicznych jest to niemożliwe. Mogli tego dokonać właśnie kapłani-uchodźcy. Może stało się to też w okresie, gdy osiedli tu chrześcijańscy pustelnicy. Prawdopodobnie prace te prowadzono we wszystkich okresach.

Około XVII wieku otwartą grotę odgrodzono od świata zewnętrznego murowaną ścianą, przekształcając całość w prawdziwą pieczarę. W wielu popularnych artykułach krajoznawczych mowa jest, wprawdzie bez wskazania źródeł, o jednym pustelniku, który osiedlił się tu w pierwszej połowie XIX wieku. Został przypadkowo zastrzelony przez rosyjskiego żołnierza w 1914 roku.

Sprostowanie tej legendy można zobaczyć na miejscu, w „sypialnej” części pieczary, gdzie stoi dolna część figury św. Onufrego Wielkiego. Ten święty wsławił się swoim bohaterstwem na pustyni i uważany jest za patrona pustelników. Wyobrażenie jego postaci tradycyjnie znajduje się w miejscach, zamieszkiwanych przez pustelników.

Przez dłuższy czas ta sakralna figura uważana była za „nieznaną”, nawet przez zawodowych historyków, wielokrotnie odwiedzających i badających to miejsce. Przyczyną może być to, że figura stała odwrócona tyłem do zwiedzających. Otóż wielu badaczy (w tym i autor) było pewnych, że jest to swego rodzaju kamienne krzesło. Dopiero gdy „krzesło” odwrócono o 180 stopni, okazało się, że jest to dolna część figury! Datować ją można na co najmniej wiek XVII lub początek XVIII. Wobec tego mamy dowody, że pustelnia była tu od bardzo dawna. Interesujące jest to, że jeszcze w latach 30. XX wieku górna część figury i głowa świętego dekorowały wejście do pieczary. Dobrze widoczne są na zdjęciach w ówczesnych przewodnikach. Gdzie podziały i gdzie znajdują się dziś – nikt nie wie.

Historycy wielokrotnie badali wnętrze pieczary, ale nie zauważyli nie tylko figury, ale i wyrytego na ścianie krzyża o dość rzadkim archaicznym kształcie. Specjaliści nie wykluczają, że ten krzyż mógł pojawić się tu nawet w XVI wieku. Nie zauważono też licznych napisów.

Trochę światła na historię pustelni w Puszczy mogą rzucić liczne graffiti, odkryte przez autora na ścianach pieczary. Nie są one odnotowane ani w żadnych dotychczasowych opracowaniach naukowych, ani w publikacjach popularnych, ani na blogach turystów czy krajoznawców. Niestety, napisy nad „łożem” czy ołtarzem (?) są na tyle zatarte, że nie można nawet rozeznać liter – czy jest to cyrylica czy łacinka.

„Łoże” (ołtarz ofiarny?) i figura św. Onufrego (fot. Dmytro Poluchowycz)

Napisy na ścianie dzielącej „modlitewną” i „ołtarzową” części – to w 100% cyrylica, ale też są niestety zatarte. Najbardziej interesujące fragmenty widać wokół okienka, przebitego do dawnej groty w murowanej ścianie i łączącego wnętrze ze światem zewnętrznym. Jest to murowana z nieobrobionego kamienia ściana, otwór zaś okienny obramowany jest czterema ciosanymi blokami. Jak określił autor – bloki te pokryte są rytymi w wapieniu napisami. Kształt wielu liter charakterystyczny jest dla wieków XVII-XVIII. Nawet powierzchowne badanie napisów wywołuje szereg pytań. Między innymi, dotychczas uważano, że pustelnicy byli wyłącznie Rusinami (Ukraińcami), należącymi początkowo do prawosławnych, a z czasem – do grekokatolików (unitów). Potwierdzają to w zupełności napisy cyrylicą. Ale na blokach, obramiających okno, jest wiele napisów łaciną. Wyraźnie widoczne są tu słowa zarówno łacińskie, jak i polskie. Niestety, poszczególne napisy nakładają się na siebie i są przerwane drewnianą okiennicą, wstawioną przez miejscowych chłopów w latach 90. XX w. Mieszanina liter tworzy dość złożony rebus i przeczytać go niezwykle trudno.

Graffiti wykonane po łacinie mogą mieć kilka wyjaśnień:

1 – jeden lub kilku pustelników mogło być Polakami, chrześcijanami;
2 – napis mógł zostawić pustelnik – Rusin, który otrzymał polskie wykształcenie i na co dzień posługiwał się językiem polskim;
3 – napisy pozostawili pielgrzymi – Polacy lub goście pustelnika.

Odkryte dziś w Pieczarze Pustelnika graffiti (cyrylicą i po łacinie) wymagają precyzyjnych badań naukowych. Dokonać tego mogą jedynie fachowcy z paleografii – specjaliści od starych napisów. Dawnego pisma, wykonanego od ręki, przeciętny człowiek, nawet doskonale znający język, nie jest w stanie przeczytać. Są tu archaiczne słowa oraz zwroty, formy skrótów i kształty liter. Należy tu też odróżnić pismo poszczególnych „pisarzy” i oddzielić nawarstwienia tekstów.

Rozszyfrowanie napisów w Pieczarze Pustelnika pomoże nie tylko wyjaśnić historię tej unikatowej pradawnej świątyni, ale też ukazać ciekawe strony wspólnej historii relacji Polaków i Ukraińców, przez wieki zamieszkujących razem Podolską krainę.

Dmytro Poluchowycz
Tekst ukazał się w nr 12 (328) 28 czerwca – 15 lipca 2019

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.