Strusów – jedna z najpiękniejszych wsi Ukrainy

-a A+

Miejscowość Strusów koło Trembowli na trwałe ulokowała się w dziesiątce najpiękniejszych zakątków Ukrainy, przy czym w górnej części tabeli. Wioska faktycznie jest niezwykle malownicza, ma wiele interesujących zabytków, więc żaden podróżny nie odjedzie stąd rozczarowany.

Wycieczkę do Strusowa można połączyć ze zwiedzaniem sąsiednich Trembowli i Mikuliniec. Ponieważ miejscowość leży ma trasie Tarnopol – Buczacz, dojazd do niej jest wygodny.

Co nieco z historii
W źródłach pisanych Strusów jest datowany 1414 rokiem. Miejscowość wówczas nazywała się wprawdzie Podbogorodycze (Podbugorodyczyn, Podegrodzie, Podbugoroszcza). Najprawdopodobniej nazwa powiązana jest ze świątynią pw. Matki Boskiej (Bogurodzicy), lub też z położeniem w dolinie rzeki Seret w otoczeniu wzgórz – bugrów. Podegrodzie nawiązuje również do okresu, gdy na jednym ze wzgórz stał ufortyfikowany gród, wioska zaś leżała u jego podnóża.

Pierwszym właścicielem Podbogorodycza był niejaki Janusz z Orynina, potomek dawnego rodu litewskiego Kierdejowiczów. Sam Janusz nie pozostawił po sobie w historii znaczącego śladu. Bardziej znany jest jego brat, wojewoda podolski i kasztelan lwowski Hryćko Kierdejowicz, który w swoim czasie był czołową postacią w dziele przyłączenia Podola do Polski.

Na początku XVI wieku Podbogorodycze przechodzi do szlachciców Strusiów, pieczętujących się herbem Korczak, i niebawem zmienia swoją nazwę od imienia właścicieli – na Strusów. Jest to dość szeroko stosowana praktyka w tamtych czasach.

Pośród licznej rodziny Strusiów wydzielić należy Mikołaja z Komorowa. W czasie „Wielkiej smuty” był komendantem polskiej załogi na Kremlu i trafił do niewoli do księcia Dymitra Pożarskiego. Z moskiewskiej niewoli wykupiono go za 15 tys. złotych, wydanych specjalnie na ten cel ze skarbnicy królewskiej.

W 1610 roku Mikołaj Struś wystarał się u Zygmunta III Wazy o prawo magdeburskie dla Strusowa. Jednocześnie król nadał miasteczku przywilej cotygodniowych targów i dwóch jarmarków rocznie. Dało to niemały impuls do rozwoju miasteczka. Rewizja miejscowości z roku 1663 naliczyła 183 „dymy” – czyli obejścia gospodarskie.

W czasie panowania Strusiów w uroczysku Czarci Las na lewym brzegu Seretu w miejscu dawnego ruskiego horodyszcza wystawiono murowany zamek. Wiadomości o nim jest niewiele. Wiadomo jedynie, że w 1648 roku został zdobyty i silnie uszkodzony przez kozaków Chmielnickiego, a kilka miesięcy później dzieła ostatecznego zniszczenia dokonali Tatarzy. Ruiny przetrwały jeszcze do końca XVIII wieku, kiedy to nowi właściciele Lanckorońscy, którzy przejęli Strusów w 1780 roku, nakazali rozebrać je ostatecznie na materiał budowlany, z jakiego został wzniesiony ich pałac. Po Lanckorońskich kolejnymi właścicielami miasteczka byli Kalinowscy, Potoccy, Baworowscy i Gołuchowscy.

fot. Dmytro Poluchowycz

Na przełomie XVII–XVIII wieków podstawowym zajęciem mieszkańców miasteczka było rolnictwo i mieszczanie w niczym nie różnili się od chłopów, chociaż mieli większe prawa. Część mieszkańców Strusowa, przeważnie Żydzi, trudniła się handlem. Było kilku rzemieślników. W połowie XVIII wieku w miasteczku działały cechy stolarzy, kołodziejów, bednarzy, ślusarzy, kowali, garncarzy i kotlarzy. Do drugiej połowy XIX wieku sytuacja prawie się nie zmieniała. Na rok 1880 Strusów liczył 2683 mieszkańców, z nich: 1236 katolików, 743 grekokatolików i 610 wyznania mojżeszowego.

Życie gospodarcze miasteczka ożywiło się, gdy w pobliżu przełożono kolej Tarnopol–Czortków – dwa kilometry od miasteczka pojawiła się stacja „Zielona” (dziś jest to stacja „Mikulińce-Strusów”).

Dalsza historia Strusowa nie odbiega od charakterystycznej dla miasteczek i wiosek woj. tarnopolskiego, za wyjątkiem kilku faktów, mogących zainteresować chyba tylko rodzimych krajoznawców. Więc je opuścimy.

Ciekawostki
Zwiedzanie Strusowa proponuję rozpocząć od odwiedzenia rzymskokatolickiego (polskiego) cmentarza. Cmentarz leży przy samej drodze z Trembowli, na pagórku, z którego roztacza się wspaniały widok na dolinę Seretu i leżące w niej miasteczko. Interesujące są jego nagrobki, ponieważ w Strusowie w XIX wieku był ośrodek kamieniarstwa – produkowano tu najróżniejsze wyroby z kamienia, w tym nagrobki i figury sakralne, które ustawiano na grobach, w świątyniach i przy drogach. Na cmentarzu zachowało się wiele takich dzieł.

Przy wejściu na nekropolię rzuca się w oczy pomnik ku czci polskich żołnierzy, którzy zginęli podczas wojny polsko-ukraińskiej w latach 1918–1919. Niegdyś pomnik wieńczył potężny orzeł, z którego dziś pozostały tylko fragmenty tułowia i skrzydeł. Około 15 m od tego pomnika mamy inny pochowek wojskowy – w mogile, ozdobionej skromnym krzyżem spoczywa 21-letni chorąży 2 konnego Humańsko-Zaporoskiego pułku Daniel Hołoszyn, urodzony w Kursku. Zginął 17 września 1920 roku w zaciętych walkach sojuszniczych wojsk polskich i ukraińskich z bolszewikami. Dlaczego chorąży z Kurska został pochowany na katolickim cmentarzu, a nie na sąsiednim greckokatolickim – nie udało mi się wyjaśnić.

fot. Dmytro Poluchowycz

Zwiedzanie miasteczka najlepiej rozpocząć od odwiedzenia największej budowli – kościoła katolickiego pw. św. Antoniego. Ponieważ kościół stoi na wzgórku, ostre zwieńczenie jego wieży wydaje się jeszcze wyższe pośród otaczających go zabudowań. Od drugiej połowy XVII do połowy XVIII w. na miejscu świątyni stała kapliczka, obsługiwana przez karmelitów z Trembowli. Oddzielną parafią Strusów stał się w 1767 roku, a murowaną świątynię parafialną wystawiono dopiero w latach 1894-1902 z fundacji Gołuchowskich. Początkowo kościół był pod wezwaniem Matki Bożej Różańcowej. Po 1945 roku świątynię przekształcono na magazyn zboża – dobrze, że nie została zniszczona. Wiernym kościół zwrócono dopiero w latach 90. Został konsekrowany na nowo pw. św. Antoniego.

Naprzeciwko kościoła po drugiej stronie drogi lśni złoconymi kopulami cerkiew greckokatolicka św. Mikołaja, wzniesiona w 1930 roku. Obecnie jej „banie” pokryto błyszczącą na złoto blachą. Wcześniej pokrywała je zwykła blacha ocynkowana, co bardziej harmonizowało z otoczeniem.

Za tą świątynią „ukrył się” jeszcze jeden nadzwyczajny obiekt – pałac Lanckorońskich-Gołuchowskich. To na jego budowę rozebrano ruiny zamku Strusiów. Pałac jest wspaniałym przykładem klasycznej arystokratycznej siedziby. Pomimo olbrzymich rozmiarów wygląda lekko i filigranowo, organicznie wpisując się w olbrzymi stary park. Najciekawszym zabytkiem przyrody jest tu tzw. „sosna austriacka”, posiadająca status zabytku przyrody o lokalnym znaczeniu. Od korzenia wyrasta osiem olbrzymich pni o wysokości do 20 m. To wspaniale drzewo nie pozostawia nikogo obojętnym.

Obecny wygląd został nadany miasteczku w drugiej połowie XIX wieku, gdy stare zabudowania kardynalnie przebudował nowy jego właściciel hrabia Józef Maria Gołuchowski. Należy tu wspomnieć, że najbardziej znanym przedstawicielem rodziny Gołuchowskich był namiestnik Galicji Agenor Gołuchowski. Ostatnim właścicielem majątku był wojewoda lwowski Piotr Dunin-Borkowski. Pałac był posagiem jego małżonki Marii, córki Józefa Gołuchowskiego. Dziś na terenie majątku działa dziecięcy internat, sam zaś pałac praktycznie stoi nieużywany i stopniowo niszczeje.

Dość interesującym zabytkiem Strusowa jest też stara synagoga, ale żeby do niej trafić, trzeba popytać ludzi miejscowych. Bożnica swym kształtem nie różni się od podobnych „siostrzanych” obiektów, jednak posiada kilka osobliwości. Na przykład zewnętrzne ściany większości synagog tradycyjnie były tynkowane. W Strusowie tynkowania ścian nie przywidywano od początku. Synagoga wybudowana jest z ciosanych bloków czerwonego trembowelskiego piaskowca, a jako elementy kontrastowe wykorzystano biały wapień. Bardzo udane jest połączenie białego i czerwonego odcieni kamienia w dekoracji obramowań okien. Z białego wapienia są też przypory, dekorujące południowy i południowo-wschodni narożniki budowli. Na tle czerwonych ścian zyskuje to wspaniały efekt.

Na zakończenie – o najstarszym strusowskim zabytku. W uroczysku Diabelski Las, tam gdzie kiedyś stał zamek, dziś wznosi się świątynia o interesującej barokowej architekturze. Uważa się, że pod koniec XVI w. w tym miejscu zamieszkali mnisi, którzy obok zamku założyli klasztor. Nie jest wykluczone, że przyszli do miejsca niegdyś już zamieszkiwanego, w którym już w czasach książęcych przebywali pustelnicy. Możliwe, że była tu nawet pogańska świątynia, podobna do tej w Puszczy Pustelnika opisanej przeze mnie wcześniej

Pozostałości drążonych w skale pieczar i podziemną cerkiew św. Mikołaja można oglądać również dziś. Zachowały się też fragmenty zamkowych podziemi.

W XVIII wieku ówczesny właściciel miasteczka wojewoda kijowski Franciszek Salezy Potocki przekazał zakonnikom bazylianom 60 tys. złotych na budowę nowej świątyni i klasztoru. W grudniu 1772 roku przedstawiono projekt i rozpoczęto prace budowlane, którymi kierował zakonnik z Konstantynopola. Już w 1775 roku nad wcześniejszymi grotami wystawiono nową cerkiew, również pw. św. Mikołaja. Pierwszym przeorem klasztoru został Epifaniusz Lachocki.

Po zajęciu Galicji przez Habsburgów, na rozkaz z Wiednia, zamknięto większość klasztorów obu wyznań katolickich. Świątynia pw. św. Mikołaja została zamieniona na kościół, który był w posiadaniu rzymskich katolików do wielkiego pożaru w 1891 roku. Po pożarze nie odbudowano już świątyni, a niebawem przystąpiono do budowy nowego neogotyckiego kościoła. Ponad sto lat stał on opuszczony i dopiero w 1994 roku zaczęto go odbudowywać. Dziś został już odbudowany całkowicie i ze wzgórza, na którym stoi, roztacza się wspaniała panorama Strusowa.

Dmytro Poluchowycz
Tekst ukazał się w nr 14 (330) 30 lipca – 15 sierpnia 2019

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.