Tomasz Wolff: Polak z Czechem żyją obok siebie i muszą żyć w dobrych stosunkach

-a A+

Z TOMASZEM WOLFFEM, redaktorem naczelnym „Głosu” – Gazety Polaków w Republice Czeskiej rozmawiał EUGENIUSZ SAŁO.

Jak wygląda praca w redakcji gazety „Głos”?
Półtora roku temu kompletnie zmieniliśmy pomysł na gazetę. „Głos Ludu" stał się "Głosem". Nie ukazuje się trzy razy w tygodniu jak dotychczas, ale dwa razy. Natomiast liczba stron dalej pozostała bez zmian. Jest to nadal 28 stron w tygodniu. Mieliśmy obawy, że trochę czytelników od nas odejdzie, szczególnie tych starszych, przywiązanych do starego tytułu. Prowadziliśmy nawet badania ankietowe dotyczące ewentualnej zmiany tytułu, to większość opowiedziała się przeciwko zmianie. Jak się okazało w praktyce, tych osób nie ubyło tak wiele. Generalnie gazeta ma się dobrze, bo wciąż sprzedajemy około 4 tysięcy gazet dwa razy w tygodniu. Co przy tej liczebności polskiej mniejszości na Zaolziu szacowanej blisko 30 tysięcy mieszkańców, jest moim zdaniem bardzo dobrym wynikiem.

„Głos” to nie tylko gazeta...
Tak jak wiele mediów, także polonijnych i polskich na świecie, staramy się kłaść nacisk na media elektroniczne. Dzisiaj media nie mogą funkcjonować bez nich. Mamy konta na Facebooku, Instagramie, wrzucamy filmiki na YouTube. Zawsze powstaje pytanie, ile materiałów publikować w internecie, żeby było tak w sam raz, żeby nie było za dużo, żeby nie odkryć wszystkich kart. Aby po tą gazetę papierową ktoś sięgnął w dniu wydania, ale jednocześnie, aby nie napisać za mało i nie zniechęcić czytelników internetowych.



Jakie tematy są poruszane w „Głosie”?
Głównym tematem jest polska mniejszość na Zaolziu. Jest to niewielka mniejszość w stosunku do Ukrainy czy Litwy albo do Polonii mieszkającej w Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych. Ale jest to bardzo zwarta grupa, prężnie działająca. Na przykład Polski Związek Kulturalno-Oświatowy w Czechach, który ma swoje miejscowe koła w terenie, organizuje mnóstwo imprez. W każdy weekend jest po prostu zatrzęsienie polskich wydarzeń. Czasami ciężko jest być na wszystkich imprezach.

Ilu Polaków mieszka na Zaolziu?
Ostatni spis powszechny został przeprowadzony w 2011 roku w całej Unii Europejskiej. W Czechach wtedy, z inicjatywy jeszcze „Głosu Ludu” i mojej skromnej osoby, przeprowadziliśmy taką kampanię „Postaw na polskość”. Udało nam się wciągnąć do niej Ewę Farną, popularną polską piosenkarkę pochodzącą z Wędryni. Wtedy polskość zadeklarowało blisko 30 tysięcy osób na Zaolziu, a w całych Czechach nieci ponad 40 tysięcy.

Jak wyglądają stosunki polsko-czeskie tutaj na Zaolziu?
Odnoszę wrażenie, że im dalej jesteśmy od wejścia do Unii Europejskiej, tym bardziej te stosunki są coraz lepsze. Generalnie Polak z Czechem żyją obok siebie i muszą żyć w dobrych stosunkach, bo trudno patrzeć na swojego sąsiada zza płotu bykiem, tylko dlatego, że on jest innej narodowości. Myślę także, że różne projekty unijne polsko-czesko-słowackie wymuszają większą współpracę tych ludzi.
Zdarzają się incydenty zamalowywania polskich tablic. O czym też piszemy. Natomiast to nie robią osoby nieprzychylne Polakom na Zaolziu, tylko są to zwykli wandale, którym sprawia przyjemność zamalowanie kilku tablic i zrobienie z tego wielkiego halo.

Te dobre stosunki wynikają również z tego, że nie macie granic. Dzieli was tylko rzeka Olza. Ludzie chodzą sobie przez most ktoś na polskie piwo, ktoś na czeskie.
My piszemy głównie o Polakach w Republice Czeskiej. Natomiast traktujemy Śląsk Cieszyński jako jedną całość. Od ponad 10 lat granica jest otwarta, strefa Schengen bardzo dobrze działa. W wielu głowach ta granica jeszcze została na pewno, szczególnie tych starszych osób. Młodsze pokolenie nie ma z tym problemu. Ludzie mieszkają tutaj, pracują tam, robią zakupy gdzie chcą. Myślę, że to jest bardzo fajne mieszkać w mieście wielokulturowym, wielonarodowym, wielowyznaniowym.

Jak to jest z młodzieżą? Czy młodzi Polacy z Zaolzia wyjeżdżają na Zachód i już nie wracają?
To jest chyba problem nie tylko Cieszyna, ale wielu mniejszych miasteczek, aby zatrzymać tych młodych ludzi tutaj prowincji. Także ludzie wyjeżdżają stąd, ale też dużo wraca.

Czyli jednak pozytywnie patrzysz na polską przyszłość Zaolzia?
W życiu jestem optymistą, dlatego patrzę na przyszłość w optymistycznych barwach.

Dziękuję za rozmowę.

Czytaj także: Warsztaty dziennikarskie na Zaolziu

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.