Rok 1920: Pamięć podczas pandemii. Relacja z akcji – część 2

-a A+

W drugiej części naszej relacji z akcji „Rok 1920: pamięć podczas epidemii”, poświęconej upamiętnieniu wydarzeń sprzed stu laty, opowiem o dalszej podróży po terenach Rówieńszczyzny, Ziemi Lwowskiej i Tarnopolskiej.

Kolejnym punktem naszej podróży było Równe. Przede wszystkim wjechaliśmy na aleję im. Marka Bezruczki, która tę nazwę otrzymała w 2016 roku. Wcześniej nazwana była imieniem Ołeksy Dundycza, który jako żołnierz I Konnej Armii Budionnego zginął w walkach o miasto w dniach 4-5 lipca 1920 roku. Staraniem miejscowego aktywisty Serhija Prowczuka i przy poparciu z Polski na jednym z pierwszych domów tej alei odsłonięto dwujęzyczną – po polsku i ukraińsku – tablicę pamiątkową poświęconą pułkownikowi wojsk URL Markowi Bezruczce.

Z Pawłem Bobołowiczem zapaliliśmy pod nią znicze w barwach narodowych Polski i Ukrainy i pojechaliśmy na cmentarz w Dubnie, gdzie są groby naszych wspólnych bohaterów. Muszę stwierdzić, że gdy tam przyjechaliśmy, przeżyliśmy z Pawłem niemały szok. Szczególnie Paweł. Na początku cmentarza stoi olbrzymi pomnik budionnowców, którzy lecą konno w stronę polskich i ukraińskich mogił, położonych od tego sowieckiego monstrum o jakieś sto metrów. Na ich sztandarach widoczne są hasła: „Cała władza sowietom!”, a obok niewielki postumencik z kozacką szablą i charakterystyczną czapką. Nie mieści się to w głowie! Byliśmy przecież nie gdzieś w Ługańsku, a na Ukrainie Zachodniej. Po tym wszystkim, czego dokonali tu czerwoni, po rozstrzeliwaniach, represjach, gwałtach i po oficjalnej dekomunizacji władze miasta nadal utrzymują ten relikt?! Prawdopodobnie są pod nim pochówki czerwonoarmistów. W takim razie należałoby ustawić niewielki obelisk z napisami w kilku językach z wyjaśnieniem, kto tu spoczywa, o co walczyli i co przyniosło na te tereny ich zwycięstwo. Powtórzę – dla nas był to kompletny szok.

Wreszcie podeszliśmy do rzędów białych krzyży. Zaznaczę, że aż tyle wojskowych grobów z 1920 roku dotąd nie widziałem. Na każdym z krzyży nazwisko, stopień wojskowy. W czasach sowieckich wszystko to było zamazane. Zachowała się jedyna płyta z imieniem szeregowego Alfreda Kelle. Cała kwatera została oczyszczona i uporządkowana. Okazuje się, że tymi pochówkami opiekuje się obecnie miejscowe Centrum Kulturalno-Edukacyjne im. Tomasza Oskara Sosnowskiego, któremu przewodniczy Jarosław Kowalczuk. Dzięki członkom Centrum uporządkowano również kwaterę żołnierzy 1920 roku w Ostrogu i inne miejsca pamięci. W Dubnem w tej kwaterze spoczywa 180 żołnierzy WP i kilku oficerów URL. Niestety, mogił tych ostatnich nie udało się nam odnaleźć. Jestem jednak pewien, że w ramach tej akcji jeszcze powrócimy do Dubna.

W sąsiednim Zdołbunowie, który od zawsze był ważnym węzłem kolejowym, czekał na nas komendant Hufca „Wołyń” Harcerstwa Polskiego na Ukrainie Aleksander Radica. Przede wszystkim pokazał nam szkołę nr 5, gdzie w 1919 roku stacjonował sztab Petlury. Następnie pojechaliśmy na cmentarz, gdzie staraniem ukraińskiego „Płastu” (odpowiednik harcerstwa) została odnowiona mogiła Strzelców Siczowych i grób pułkownika armii URL Borysa Magierowskiego. Potem pojechaliśmy na inny stary cmentarz, gdzie jest wspólny grób polskich żołnierzy. Widnieje na nim płyta z napisem: „Tu spoczywają zwłoki 20 żołnierzy Wojska Polskiego poległych w obronie Zdołbunowa. Jaszczukowski Edward szer. 37 p.p.; Arczewski Józef szer. p.pancer.; Urszulak Antoni szer.; Kowalski Józef uł. 9 p.uł.; i 16 nieznanych”. Pomodliliśmy się przy tym grobie, zapaliliśmy kolejne znicze i ruszyliśmy do ostatniego miejsca zwiedzania w tym mieście – do kościoła pw. św. Piotra i Pawła. Na przykościelnym terenie zachowała się tablica na cześć „porucznika, burmistrza Dąbrowicy Zygmunta Szuleckiego, ur. 27 XII 1890 r. w Zdołbunowie, zamordowanego przez NKWD w Lesie Katyńskim”, który również brał czynny udział w wydarzeniach 1920 roku.

Niestety nie udało nam się odwiedzić grobu polskiego żołnierza obok Fortu w Tarakanowie, zbliżał się wieczór, a chcieliśmy zdążyć na umówiony nocleg we Lwowie.

Ze Lwowa do Łopatyna
W kolejnym dniu naszej wędrówki dołączył do nas kolega z Kuriera Galicyjskiego i Radia WNET Wojciech Jankowski, a kolejny dziennikarz Kuriera, Krzysztof Szymański, podpowiedział nam, dokąd należałoby udać się po drodze. Jesteśmy mu za to wdzięczni.

Pierwszym przystankiem po drodze była wioska Żółtańce. Na malutkim, ale bardzo interesującym starym cmentarzu katolickim odszukaliśmy tablicę z napisem: „Cześć Polskim Bohaterom 1920”. Według odszukanej przez Grzegorza Rąkowskiego informacji, 19 sierpnia 1920 roku w tych okolicach rozegrała się wielka bitwa pomiędzy I Dywizją Kawalerii płk. Juliusza Rommla z 6 Dywizją kawalerii bolszewików. Ostatnich wyparto z miejscowości, ale straty polskie wyniosły 80 zabitych i rannych.

Jadąc dalej, w miejscowości Kłodno Wielkie zobaczyliśmy uporządkowany teren dawnego cmentarza z lapidarium, składającym się z resztek starych nagrobków i czynny kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego z 1932 roku, naszym celem była jednak kolejna miejscowość – Horpin.

W samym Horpinie ujrzeliśmy ruiny kościoła pw. Opieki Matki Boskiej z roku 1899. O kilka kilometrów za miejscowością pasterze wskazali nam grób bohaterów z 1920 roku. Były to dwa krzyże – stary, drewniany pod wielką gruszką oraz nowy, granitowy, na którym widnieje napis po polsku i ukraińsku: „Tu spoczywają żołnierze Wojska Polskiego, polegli w dniu 19 sierpnia 1920 roku w walce z bolszewikami. Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, 2011”.

Mogiła jest w idealnym stanie, obsadzona kwiatami. Widać, że jest pielęgnowana. Stoi ona przy olbrzymim polu kwitnącego rzepaku, co dodaje malowniczości całej scenerii. Prawdopodobnie jest to miejsce pochówku tych żołnierzy, którzy walczyli również pod Żółtańcami.

Dalsza trasa przebiegała do Łopatyna, ale po drodze nie mogliśmy nie wstąpić do miejscowości Pawłów, gdzie znajduje się grób Kornela Ujejskiego. Niestety, tu czekała nas przykra niespodzianka.

Zniszczony dwór Ujejskich w Pawłowie
Byłem w Pawłowie przed dziesięcioma laty, gdy zbierałem materiały do swojej książki „Polskie zamki i rezydencje na Ukrainie”. Wówczas miałem szczęście zobaczyć i sfotografować sympatyczny dworek, który prawdopodobnie pochodził z końca XVIII wieku i należał do Komorowskich, a następnie do Ujejskich. Chociaż budynek, gdzie mieszkał poeta, został zniszczony podczas działań wojennych, to reszta zabudowań dworskich musiała pamiętać „ostatniego wielkiego poetę romantyzmu”. Zobaczyliśmy piramidę, którą wystawił on w 1851 roku z okazji zniesienia pańszczyzny (widnieje na niej, o dziwo, cytat z Szewczenki, a nie Ujejskiego), jego grób, zabity deskami kościół, wybudowany przez jego syna Romana w 1914 roku. Nie odnaleźliśmy jednak samego dworu… Okazało się, że staliśmy pod jego murami. Były to już smętne ruiny, bez dachu z pięknym ryzalitem, zniekształcone jakimiś przybudowanymi budami. Jak nam powiedziała lokalna mieszkanka, dwór przed kilkoma laty rozebrano „na cegłę”, potem chciano coś tam zbudować, ale ostatecznie i tego zaniechano.

Zniszczony w ostatnich latach dwór Komorowskich-Ujejskich w Pawłowie (fot. Dmytro Antoniuk)

Ja, jako Ukrainiec, byłem zniesmaczony obojętnością mieszkańców Pawłowa, którzy nie pojmują lub nie chcą pojąć znaczenia tego zabytku, który zniszczyli własnymi rękoma. Niestety, coraz częściej dochodzę do wniosku, że ludzie nadal nie uznają naszego wspólnego dziedzictwa, a jedynie widzą w tym coś „polskiego”. Wobec tego „niech Polacy przyjeżdżają i nam to naprawiają”. Nadzwyczaj jest to przykre, gorzkie i wstyd.

Deszcz zaczął padać coraz mocniej i już lał na dobre, gdy dotarliśmy na cmentarz w Łopatynie. Tutaj dziwnym trafem uchował się potężny obelisk, wystawiony w okresie międzywojennym na grobie polskich żołnierzy. Widnieje tu napis po polsku i ukraińsku: „Cześć 135 polskim bohaterom, poległym 1920 r.”. Kilka metrów dalej znaleźliśmy grób z inskrypcją: „Tadeusz Witkowski szwoleżer 1 pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego *30.03. 1901 Siecień + 27.07. 1920 Zawidcze”. Tuż obok stoi potężny sarkofag bohatera powstania listopadowego, gen. Józefa Dwernickiego, który zmarł w Łopatynie w 1857 roku. Zarówno obelisk polskich żołnierzy z 1920 roku, jak i sarkofag Dwernickiego zostały odnowione w 2017 roku przez Fundację „Mosty” z Polski.

Przed powrotem do Lwowa podeszliśmy do kościółka pw. Niepokalanego Poczęcia NMP, wybudowanego przez Chołoniewskich w 1772 roku. Przez kraty w przedsionku zobaczyliśmy piękne freski Stanisława Stroińskiego, odnowione staraniem Senatu RP. Zbliżyliśmy się też do dwóch oficyn – pozostałości po wielkiej rezydencji Chołoniewskich. W jednej z nich mieści się obecnie szkoła muzyczna, a w drugiej, opuszczonej, było niegdyś więzienie NKWD.

Dmytro Antoniuk
Tekst ukazał się w nr 11 (351), 16 – 29 czerwca 2020

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2020 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.