Huculski, barwny, rekordowy

-a A+

W znanej miejscowości wypoczynkowej Jaremcze, dokąd na wypoczynek przyjeżdżają tysiące turystów z Polski, odbył się XXV Międzynarodowy Festiwal Huculski.

Podczas imprezy ustanowiono aż 5 rekordów Ukrainy w różnych dziedzinach. Tego w historii Festiwalu jeszcze nie było. Dziennikarka Kuriera Galicyjskiego odwiedziła pokazy kultury huculskiej i dowiedziała się wiele o rekordach oraz o szczegółach życia Hucułów.

- Tegoroczna impreza jest najdłużej trwającą w ciągu całej historii naszych Festiwali – twierdzi Petro Stefluk, prezes ogólnoukraińskiego stowarzyszenia „Huculszczyzna”. – Trwała przez osiem dni, a odbywała się nie tylko w Jaremczu, lecz we wszystkich wioskach w okolicach tej miejscowości, mających bogatą historię i będących atrakcyjnymi turystycznie. Różnego rodzaju koncerty, tradycyjne huculskie zabawy demonstrowane były w Dorze, Worochcie, Mikuliczynie, Jabłonicy, Jaremczu.

Imprezy odwiedziło ponad 30 tys. ludzi z całej Ukrainy i zza granicy: z Polski, Rumunii, Mołdawii, Kanady, USA, Białorusi, Wielkiej Brytanii, Włoch. Festiwal rozpoczął się konferencją duchową w Dorze, gdzie znajduje się klasztor greckokatolickiego zakonu studytów. Następnie imprezy przeniosły się do miejscowości Olenica, gdzie mieści się słynny kurort zimowy Bukowel. Tam został ustalony pierwszy z rekordów – największy poczęstunek potrawami, przygotowanymi na otwartym powietrzu.

- Na rożnach upieczono pięć baranów i ugotowano 100 litrów zupy z baraniny – opowiada Pawło Horiszewski, przedstawiciel Narodowej „Księgi rekordów Ukrainy” w obw. iwanofrankiwskim. – Przygotowano również 150 porcji zupy grzybowej z prawdziwków oraz 60 litrów banoszu – kaszy kukurydzianej gotowanej na śmietanie.

Kolejny rekord, tradycyjny dla Hucułów, ale unikalny dla Ukrainy i Europy, został ustanowiony w miejscowości Tatarów – 65 chłopców w wieku szkolnym i mężczyzn współzawodniczyli ze sobą w najtrwalszym wykonaniu tańca arkan.

- Arkan, to bojowy taniec – wyjaśnia Iwan Kuryluk, główny baletmistrz ukraińskiego narodowego akademicznego zespołu pieśni i tańca „Huculia”, artysta narodowy Ukrainy. – Między innymi, w zeszłym roku już raz ustalono rekord w tańczeniu arkana w miejscowości Peczeniżyn. Tam odbyło się jego najbardziej masowe wykonanie: tańczyło 168 osób w wieku od 16 do 55 lat.

Chociaż w Tatarowie uczestników było znacznie mniej, ale tańczono aż godzinę i pięć minut. Już po pół godzinie zostało 31 uczestników. Najbardziej wytrwałymi okazali się 14-letni Oleksij Fałafiwka z Putylskiego rejonu obw. czerniowickiego i 18-letni Jarosław Juszczak w Niżniego Werbiża kołomyjskiego rejonu na Przykarpaciu. Zwycięzcy nagrodzeni zostali pucharami, odznaczeniami i upominkami. Opowiadali potem, że szykowali się do rekordu ponad trzy miesiące.

- To nie wszystko – kontynuuje Iwan Kuryluk, – bowiem tańczyć arkan mogą jedynie wprawni dorośli mężczyźni. A że zwycięzcami zostali tacy młodzieńcy – to się chwali. Wiemy z historii, że arkan jest ludowym tańcem, popularnym wśród ludności górskiej w obw. iwanofrankiwskim, czerniowieckim i na Zakarpaciu. Historia tańca sięga w głąb wieków, kiedyś arkana tańczyli młodzieńcy po osiągnięciu 20 roku życia. Jest to swego rodzaju inicjacja chłopaka na dorosłego mężczyznę. Ta tradycja przetrwała wieki. Przed pasowaniem młodzieńcy powinni byli wykonać różnego rodzaju ćwiczenia siłowe, aby udowodnić siłę ducha i ciała.

Etnograf Mykoła Kawaciuk dodaje, że arkan tańczony jest w kole lub półkolu i od prawieków symbolizuje to jedność myśli, uczynków, działań, siłę i trwałość życia.

- Jest to taniec bojowy – kontynuuje etnograf. – W nim zaszyfrowana jest technika prowadzenia walki. Żeby zatańczyć takie układy jak „Raz przybij”, „Boczny”, „Pod nogę”, „Po cholewie”, „Trzy hajduki” i inne, trzeba być w dobrej formie fizycznej, być gibkim, bo wiele tam jest elementów siłowych: podcięcie, uderzenie nogą, kolanem, uniki itd. Rytm tańca jest szybki, a przy tym należy wykrzykiwać „Oj!”, „Hej!”, „Ju – cha – cha!”. Myślę, że są to specjalne zawołania, które mogą nawet wprowadzić zawodników w trans. O tym, że jest to taniec bojowy, świadczy też to, że wykonywany jest z bartkami – karpackimi siekierkami, które nosić mieli prawo jedynie dorośli mężczyźni. Dla mieszkańców gór bartki są elementem statusu mężczyzny, członka społeczności, obrońcy swego domu i rodziny. Dla opryszków bartka była czymś w rodzaju miecza samurajów.

To właśnie z bartkami związany jest kolejny rekord XXV Międzynarodowego Festiwalu Huculskiego. W miejscowości Worochta 43 mężczyzn w wieku od 18 do 50 lat zademonstrowali sztukę używania bartki.

Kolejne dwa rekordy należą do świata tradycyjnego gospodarstwa huculskiego. W Mikuliczynie, na połoninie Gorgan, 37 pasterzy, żyjących w górach po 4-5 miesięcy, pasąc owce, krowy i konie pokazali proces produkcji sera. A w Jabłonicy, na połoninę Perci zjechali się właściciele taboru jezdnego – bryczek i fiakrów. Ogólna długość kolumny wynosiła 109 m i 20 cm.

Oprócz ustalania nowych rekordów w Jamnie pokazano tradycyjne weselne obrzędy huculskie z rożnych regionów gór. Zademonstrowano też autentyczne stroje i biżuterię huculską.

W ciągu dwóch ostatnich dni Festiwalu z Jaremczu odbywały się wielkie koncerty zespołów folklorystycznych i współczesnych, grających muzykę huculska oraz demonstrowano wyroby artystów huculskich.

Tutaj też można było degustować różne napoje tradycyjne. Najwięcej było wina z Zakarpacia i tradycyjnych nalewek miodowych. Smakowały wszystkim. Na szczęście nikomu napoje nie uderzyły do głowy. Wszyscy jedynie chwalili tak długi i bogaty w programy jubileuszowy XXV Międzynarodowy Festiwal Huculski.

Myrosława Gryniwecka

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.